Dziedziczki
Joanna Zagner-Kołat, W ciszy przeszłości
Okładka książki „W ciszy przeszłości”, autorka: Joanna Zagner-Kołat, wyd. Timof i cisi wspólnicy, fot. Prószyński Media Sp. z o.o.
Zaczyna się jak w bajce: „Dawno, dawno temu… za siedmioma lasami… czy siedmioma górami… żyła sobie królewna…” Tylko tam, gdzie bajki zwykle się kończą, ta się dopiero zaczyna. Joanna Zagner-Kołat snuje swoją opowieść z obrazów i słów. Te pierwsze, poprowadzone cienkim rysikiem, momentami rozedrganą ręką, zatrzymują oko widza w kluczowych momentach życia kolejnych pokoleń kobiet. Te drugie uwierają, kąsają, otwierają rany. Zwłaszcza frazy, które w pozornie obiektywny sposób mówią o porządku rzeczy: „bo tak się rzeczy mają w małżeństwie”, „jak to było w zwyczaju”, „czas, w jakim żyli, nie sprzyjał”, „to jest teraz twój obowiązek”, „zachowuj się, ludzie patrzą”, „wciągnij brzuch, nie histeryzuj, inni mają gorzej”, „nie czuj, nie widź, nie myśl, nie pragnij, nie marz”.
Narracja łącząca komiksowy skrót i energię z symboliką i niedopowiedzeniem książki obrazkowej krąży wokół niewidzialnego, a odczuwanego psychicznie i fizycznie dziedzictwa kobiet. W spadku po naszych przodkiniach otrzymujemy tajemnice, stres, przemilczane historie gwałtów i chorób, opowieści o obozach pracy i zsyłkach na Syberię. „Dlaczego tak mało z nas dziedziczy radość?” – pyta retorycznie autorka.
Zagner-Kołat prowadzi nas przez kolejne dekady, każdej nadając inną dominantę kolorystyczną. Tam, gdzie są wojna i gwałt, jest ciemno, brudno, szorstko. Cień traumy, który wizualnie został oddany rozlewającą się po kartce bezkształtną plamą tuszu, powoli zyskuje światło. Tam, gdzie są miłość i zrozumienie, pojawiają się kolory, choć czerwień w połączeniu z czernią powraca niczym echo. W ciszy przeszłości to wizualny esej historyczny z elementami poradnika. Są w nim elementy grozy, odrobina humoru i sporo refleksji – także na temat pamięci zapisanej w ciele.