Jakubowska misternie przeplata fikcję literacką ze światem rzeczywistym. Chociaż główna bohaterka, Franciszka Diabelec, narodziła się w wyobraźni autorki, posiada cechy reprezentatywne dla wiejskich akuszerek pracujących na przełomie XIX i XX wieku. Autentyczności jej historii nadają przytoczone fragmenty wspomnianego notatnika prababki Jakubowskiej, który zawiera nie tylko instrukcje dla przyjmujących dziecko na świat, lecz także arcyciekawy wycinek historii położnictwa i kształtowania się słownictwa medycznego. Zestawiając informacje dotyczące chociażby zasad higieny z komentarzem bohaterki, autorka trafnie oddaje różnice między dużym miastem a prowincją, piętnuje stereotypowe wyobrażenia i nieznajomość realiów życia na wsi:
Pewnie w szkole wszystko musi być podług procedur. Ale w życiu, na wsi, gdy nie ma wody do mycia, gdy jest ciemno i zimno, a do pomocy jest tylko pijany chłop albo Łaskawość, Śmierć – cóż położna ma oprócz rozumu? Doświadczenie, podszept serca i swoje dwie ręce?
Akuszerski fach staje się dla bohaterek powieści praktycznie jedyną drogą do niezależności finansowej, uzyskania wiedzy i szacunku na wsi, a szerzej – drogą ku emancypacji. W tym celu Franciszka udaje się do szkoły położnych do Krakowa, by zdobyte umiejętności i wiedzę wykorzystać w pracy w rodzinnej wiosce. Zderzenie z miejskim środowiskiem otwiera jej oczy na wiele spraw i choć wcale nie zamierza porzucić swojego dotychczasowego życia, widać w niej stopniową przemianę w pewną swojej wartości kobietę. Interesująca, choć niestety epizodyczna rola została w powieści przydzielona mężczyźnie, który przyjechał do Jadownik i niczym Oskar Kolberg "kazał śpiewać i wszystko cięgiem zapisywał", patrzył "tęsknym okiem" na chałupy i rysował, dopytywał mieszkańców o chłopstwo. Szkoda, że ten etnograficzny wątek nie został bardziej rozbudowany.