Z tym brakiem polityki też oczywiście się nie udało. W końcu "PRZEZORNY POLICJANT W KAŻDYM OBYWATELU WIDZI PRZYSZŁEGO PRZESTĘPCĘ"; a i pewien typ osób u władzy rzeczywiście miał problem z "Ewa chce spać". Chmielewski cieszył się jednak sympatią i wsparciem Wandy Jakubowskiej i jak mówił lata później, bez niej filmu mogłoby nie być: "Do dziś nie umiem jednoznacznie stwierdzić, dlaczego »Ewa« przy sprzeciwie Starskiego i Forda przeszła przez sito komisji scenariuszowej" ("Jak rozpętałem…", s. 74). To od utarczki na wspomnianej komisji wziął się zresztą żart z końcówki filmu, kiedy, w metatekstualnej pętli, pojawia się Henryk Kluba w roli ucharakteryzowanego "na Forda" reżysera filmu, a historia, którą oglądaliśmy, okazuje się filmem w filmie. Ten ironiczny akord na koniec wydaje się dziś przede wszystkim świadectwem i komentarzem do tego, jak bardzo cenzura i polityka kulturalna (w latach "odwilży" być może szczególnie, ale nie tylko) pozostawały wciąż niesystematyczne, niespójne, kapryśne, wplątane w sieć relacji pomiędzy konkretnymi osobami. Jest o tym, o czym cała "Ewa…": o czynniku ludzkim w groteskowo opresyjnych strukturach.
"Ewa chce spać". Reżyseria: Tadeusz Chmielewski. Scenariusz: Tadeusz Chmielewski, Andrzej Czekalski. Zdjęcia: Stefan Matyjaszkiewicz. Montaż: Janina Niedźwiecka. Scenografia: Roman Mann, Adam T. Nowakowski. Kostiumy: Bolesław Kamykowski. Muzyka: Henryk Czyż. Obsada: Barbara Kwiatkowska, Stanisław Mikulski, Stefan Bartik, Ludwik Benoit, Maria Kaniewska. Premiera: 17.03.1958.