Najcelniej ujął to Wilhelm Mach, odwołując się do twórczości Tadeusza Konwickiego. Spostrzeżenie Macha odnotował z kolei Kazimierz Kutz i zamieścił w jednym z tekstów wspomnieniowego tomu "Klapsy i ścinki" (1999):
Kiedy [Konwicki] zabierał się do "Zaduszek", spotkałem Wilhelma Macha. Pytał mnie o nowy film Konwy i kiedy nie mogłem dać wyczerpującej odpowiedzi, powiedział: "– To ja go panu opowiem… oczywiście będzie wojna, partyzantka na Litwie, bohaterem będzie młody człowiek, będzie i dziewczyna, oni będą mieli się ku sobie, ale, jak to u Tadeusza, nie będzie im łatwo, on będzie wokół niej krążył, krążył, aż znajdą się w łóżku, tu będzie jeszcze ciężej, ale w końcu, po wielu mękach, sytuacja będzie bez wyjścia i trzeba będzie sięgnąć do rozporka. I wie pan, co wtedy się stanie?… wysypią się gilzy!
Powyższa anegdota znakomicie obrazuje romantyczny bagaż ciążący nad kolejnymi pokoleniami nadwiślańskich Słowian. Powinności wobec ojczyzny nie przeszkodziły im jednak w traktowaniu łóżka nie tylko jako mebla zasłużonego wypoczynku. Ośmieliło nas to do sporządzenia niniejszego wyboru najsłynniejszych par w polskiej prozie.
Bolesław Prus, "Kamizelka" (1882)
"Kamizelka" Bolesław Prusa stanowi arcydzieło polskiej nowelistyki miłosnej. Mimo że nie pada w nim ani jedno ze słów, jakimi zwykło się określać uczucia. Nieskomplikowana historia została wyjęta z życia pary zwyczajnych ludzi, których imiona narratorowi, sąsiadowi z tej samej kamienicy, nie są nawet znane. Małżeństwo nie należało do szczególnie ubogich, co okupywali wytężoną pracą. Kobieta dawała lekcje i szyła, mężczyzna do północy siedział nad przynoszonymi z biura papierami. Któregoś razu doznał krwotoku. Sprowadzany doktor wypowiadał się oględnie, podczas gdy pacjentowi z dnia na dzień ubywało masy ciała i sił. Aż doszło do momentu, kiedy żona usłyszała zwierzenie małżonka, przyznającego się do szachrajstwa – żeby jej nie martwić kiepskim stanem swojego zdrowia, od pewnego czasu ścieśniał sprzączką pasek kamizelki. Zauważył wreszcie, że już nie musi, gdyż z dnia na dzień kamizelka stała się za ciasna. Otucha wstąpiła w jego słabnące serce i, jakkolwiek nie trwała długo, rozpłomieniła mu ostatnie dni. W skrytości przed nim żona przeszywała drugi pasek ściągacza mężowskiej kamizelki. Takie wzajemne oddanie, w szczęściu i nieszczęściu aż po śmierć, trudno określić innym mianem niż miłość.
Henryk Sienkiewicz, Trylogia (1884–1888)
Andrzej Kmicic (Daniel Olbrychski) i Oleńka Billewiczówna (Małgorzata Braunek) w filmie "Potop" w reżyserii Jerzego Hoffmana, 1974, fot. Franciszek Kądziołka/Filmoteka Narodowa/fototeka.fn.org.pl
W każdej z powieści Trylogii Henryk Sienkiewicz wplótł wątek miłosny, rozgrywający się między panną ze szlacheckiego dworku a rycerzem. W "Ogniem i mieczem" (1884) parą zakochanych są Helena Kurcewiczówna i Jan Skrzetuski, w "Potopie" (1886) – Oleńka Billewiczówna i Andrzej Kmicic, natomiast w "Panu Wołodyjowskim" (1888) – Barbara Jeziorkowska i Michał Wołodyjowski.
W dwóch pierwszych powieściach powinnością wybranek jest hart ducha i cierpliwość, szczególnie wystawiana na próbę przez Kmicica/Babinicza. Z kolei w trzeciej związek dwojga głównych bohaterów kończy się tragicznie. Rycerski honor nakazuje panu Michałowi poświęcić szczęście domowego ogniska. Ginie w ruinach wysadzonej przez siebie w powietrze twierdzy w Kamieńcu.
W Trylogii płeć nadobna rzadko kiedy wychodziła na plan główny, stanowiąc tylko dodatek do chwalebnych poczynań bohaterskich wojaków, pokonujących wiele przeciwności, zanim dojdą do progu rodzinnej stabilizacji.
Eliza Orzeszkowa, "Nad Niemnem" (1888)
Justyna Orzelska (Katarzyna Iwona Pawlak) i Janek Bohatyrowicz (Adam Marjański) w filmie "Nad Niemnem" w reżyserii Zbigniewa Kuźmińskiego, 1986, fot. Stanisław Bielejec, Filmoteka Narodowa/fototeka.fn.org.pl
Justyna Orzelska, młoda bohaterka "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej, jest zdeklasowaną szlachcianką, wychowanką wuja, dobrze prosperującego ziemianina Benedykta Korczyńskiego. Dzięki sąsiedzkiej znajomości ze szlachcicem zagrodowym Janem Bohatyrowiczem, dziewczyna zaczyna doceniać wartość prostej pracy. Zakochana w nim, odrzuca sugerowanych jej przez opiekunów bogatych, acz próżnych kandydatów do swojej ręki. Odwzajemniający jej uczucia Jan obawia się, że podobny mezalians nie ma szans powodzenia. Justyna cierpliwie przełamuje uprzedzenia krewnych i doprowadza do zaręczyn z ukochanym. Przy okazji udaje się zażegnać zadawniony spór między jej wujem Benedyktem a stryjem Jana, Anzelmem Bohatyrowiczem.
To piękny przykład uczucia spełnionego, triumfującego ponad konwenansami i stereotypami. Powieść Orzeszkowej dowiodła, że bohaterstwa narodu nie należy upatrywać wyłącznie w kolejnych zrywach zbrojnych, lecz w trudzie codziennej pracy na ojczystej niwie sensu stricto. Jest to jednak proza tendencyjna, z wyraźnym podziałem na jednostki pracowite i pasożytujące. Prowadzi to do przewidywalnych rozwiązań narracyjnych, przez co zniechęca potencjalnych czytelników.
Bolesław Prus, "Lalka" (1890)
Stanisław Wokulski (Mariusz Dmochowski) i Izabela Łęcka (Beata Tyszkiewicz) w filmie "Lalka" w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa, 1968, fot. Stefan Kurzyp/Studio Filmowe "Kadr"/Filmoteka Narodowa, fototeka.fn.org.pl
Czołowy pozytywistyczny pisarz Bolesław Prus opisał w "Lalce" nieszczęśliwą miłość rzutkiego kupca Wokulskiego do zubożałej arystokratki Izabeli Łęckiej. Stworzył jeden z największych polskich romansów, z parą ludzi z różnych klas społecznych, którzy nie potrafią sprostać obiegowym uprzedzeniom. Wokulski, chociaż był uzdolnionym człowiekiem czynu, w oczach tracącej na znaczeniu arystokracji nadal pozostawał pogardzanym reprezentantem gminu. Ukochana przez niego kobieta instytucji małżeństwa nie łączyła jednak z miłością, tylko z dobrami materialnymi. Gardziła starającym się o jej względy mężczyzną z racji jego niskiego urodzenia.
Wokulski, trzeźwy racjonalista w interesach, w sferze uczuć wykazywał się idealistyczną bezradnością. Zaślepiony miłością do Izabeli Łęckiej nie potrafił dostrzec jej prawdziwej twarzy. Przekonując się, że jego wybranka romansuje ze swoim kuzynem Starskim, niczym romantyczny kochanek, rzucił się pod pociąg. W "Lalce" Prusa uczucie miłości staje się, niestety, siłą destrukcyjną.
Henryk Sienkiewicz, "Quo vadis" (1896)
Ligia (Magdalena Mielcarz) i Marek Winicjusz (Paweł Deląg) w filmie "Quo vadis" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza, 2001, fot. materiały promocyjne
Klasyczny przykład miłości przełamującej wszelkie bariery: plemienne, kastowe, społeczne i religijne. Ligia, królewska córka z północnego słowiańskiego plemienia Ligów, trafiła do Rzymu jako zakładniczka. Marek Winicjusz był natomiast rzymskim trybunem wojskowym i opływającym w dostatki patrycjuszem. Młodzieńcem skłonnym do uciech stołu i łoża, uczestnikiem rozpasanych uczt na cesarskim dworze Nerona. Pod wpływem zauroczenia Ligią, która jako pierwsza odważyła się stawić opór jego grubiańskim zalotom, przeszedł wewnętrzną przemianę. Śledząc dziewczynę, przekonał się, że była ona wyznawczynią chrześcijaństwa, zwalczanej przez Nerona monoteistycznej religii. Dostrzegł wartość i siłę przekazu płynącego z religijnych obrządków chrześcijan.
W bezwzględnym dotąd rzymianinie odezwało się sumienie. Zaczął angażować się w ochronę Ligii. Po wielu staraniach, z przyjęciem chrztu włącznie, spotkał się w końcu z jej przychylnością. Zwieńczeniem drogi do jej serca było zawarte przez nich małżeństwo, oczywiście w imię Boga chrześcijan.