Wiek XVI
Dla osiągnięcia jak najdoskonalszego efektu autorzy fraszek łączyli niekiedy zdarzenia z zupełnie różnych miejsc, jak choćby w słynnej fraszce "O doktorze Hiszpanie" Jana Kochanowskiego. "Kochanowski w pierwszej osobie opowiedział, jakby to i on go nachodził nocą z innymi" – zdradza Brückner – podczas gdy ów doktor w rzeczywistości przebywał w Wilnie, i tam się to istotnie przydarzyło: "Nasz dobry doktor spać się od nas bierze, / Ani chce z nami doczekać wieczerze". Koncept z doktorem tak się poecie spodobał, że zapragnął (choćby tylko w wierszu), znaleźć się w gronie jego pacjentów.
Każdego z cytowanych tu autorów wyraża tylko jedna fraszka, w zamyśle – wciąż paląco aktualna, ew. najdowcipniejsza. Przyświecała nam tu myśl wyrażona przez Stanisława Jachowicza: "Zmienia się postać świata, zwyczaje zmieniają, / A jednak w małych fraszkach ślady pozostają".
Ich przegląd zaczyna się od utworów szesnastowiecznych i kończy się tuż przed II wojną światową. Późniejsze, obejmujące lata powojenne, można odnaleźć w tekście "50 najcelniejszych fraszek".
"Chłop, co się mydłem leczył"
Mikołaj Rej, ilustracja Piotra Feliksa Wrońskiego, fot. Polona.pl
Chłopu na dychawicę migdały kazali
Jeść. Dał na nie sąsiadom, co k targu jechali.
Chłop, aby nie zabaczył, "migdał, migdał" mówi,
Potym na łeb we błoto przepadnie koniowi
I zapomni migdału, więc mu mydła kupił,
Przyjechawszy do domu, w piwo mu nałupił.
Chłopisko blwało, srało, kaszlało, pierdziało,
I pozbył dychawicę, choć barzo śmierdziało.
[Mikołaj Rej]
"O gospodyniej"
Proszono jednej wielkimi prośbami
Nie powiem o co, zgadniecie to sami.
A iż stateczna była białagłowa,
Nie wdawała się z gościem w długie słowa,
Ale mu z mężem do łaźniej kazała,
Aby mu swoję myśl rozumieć dała.
Wnidą do łaźniej, a gospodarz miły
Chodzi by w raju, nie zakrywszy żyły.
A słusznie, bo miał bindasz tak dostały,
Żeby był nie wlazł w żadne famurały.
Gość poglądając dobrze żyw, a ono
Barzo nierówno pany podzielono.
Nie mył się długo i jechał tym chutniej:
Nie każdy weźmie po Bekwarku lutniej.
[Jan Kochanowski]
"Na obraz Penelopy"
Przez dwa dziesięciolecia broniła swej cnoty
Przykładna Penelopa śród gachów hołoty.
W nieobecności mężów także nasze żony
Często żyją nabożnie, jak żeńskie zakony:
By w świętości pozostać bez pokus szatana,
W łożu trzymają mnichów przez noc aż do rana.
[Klemens Janicki]
"O jednej cnotliwej paniej"
Zalecał się gość jeden cicho gospodyniej,
Gospodarz z drugiej strony, mąż jej, siedział przy niej.
Wnet może przepomniawszy swego podle siebie,
Odpowiedziała głosem: "Trudno, bych ja ciebie
Miłować miała, zwłaszcza człowieka obcego,
Wszak najmniej nie miłuję i męża własnego".
[Melchior Pudłowski]
Wiek XVII
Fraszki naszego wyboru mogą się niekiedy wyłamywać z obecnej poprawności politycznej, tendencji notabene zdecydowanie słusznej. Dlatego liczymy na wyrozumiałość czytelnika, gdy trafi na jakiś obyczajowo ryzykowny cytat. Nie przytaczamy tu natomiast utworów, w których zarówno ci mniej poradni, jak i sprawnie władający piórem poeci satyrycy, dawali upust swoim idiosynkrazjom, np. antysemityzmowi (wcale niemało przykładów pomieścił ich – ku roztropności potomnych? – w swojej antologii Julian Tuwim, polski poeta żydowskiego pochodzenia).
"Papiernicy"
Nie masz nic sztuczniejszego, jako papiernicy;
Są, kto im się przypatrzy, rządni rzemieślnicy.
Szmatę z gnoju wyjąwszy, papier z niej działają,
Który na rozmaite księgi obracają,
Nuż obrazy, nuż listy, nuż do uwijania,
Na ostatek przyda się i do ucierania;
I tak tę materyją, co z gnoju zbierają,Utarłszy, co potrzeba, w gnój zaś wyrzucają.
[Baltyzer z kaliskiego powiatu]
"Zła niewiasta"
Zła niewiasta wad diabła gorsza piekielnego,
Bo ów tylko złych męczy, ta zaś i dobrego.
[Stanisław Serafin Jagodyński]
"Nagrobek kaczora"
Szymon Szymonowic, grafika z 1850 roku, fot. Polona.pll
Na wodzie sroga kania z góry mię porwała
A mam li prawdę mowić, i czas na mnie miała,
Bom w ten czas z kaczką miłych zażywał rozkoszy.
Nie z jednego miłostka i duszę wypłoszy.
[Szymon Szymonowic]
"Respons niespodziewany"
"Topić – mówił małżonek – rogacze potrzeba".
Żona na to: "Uczyć się, miły, pływać trzeba".
[Daniel Naborowski]
"Przyjaciółka"
Taką dziewczynę lubię do zabawy,
Co mnie nie strzeże, nie wgląda w me sprawy.
Wnet się powadzi, wnet pojedna zasię,
Czując, że przecię wiemy cosi na się.
Niech mi się nazbyt cnotliwą nie czyni,
I niech upornych odmów mi nie czyni.
Niech będzie gładka, żartem się nie brzydzi,
Dać się obłapić przy ludziach nie wstydzi.
Bo jeśli będzie czysta, bojaźliwa,
Dbała na sławę, zazdrosna, wstydliwa,
Do tej się serce moje nie przysiędzie,
(Brzydko i wspomnieć) – już ta żoną będzie.
[Andrzej Morsztyn]
"Prawo Krupy z Krzyżakami"
Nasz Jagiełło zbił Krzyżaki
I pan Krupa chce być taki.
Darmo suszysz mózg nieboże:
Krupa jagłą być nie może.
[Jan Borkowski]
"Stanu odmiana"
Miał się żenić, alić zasię
Księdzem został w krótkim czasie;
Nie chciał jednej, wolał wiele
Dusz piastować przy kościele.
[Jan Gawiński]
"O tych, co się prawują"
Nieźle ktoś nazwał prawo pajęczyną:
Możnym folguje a słabi w nim giną.
Tak ci i z siatki pająkowej mężnie
Bąk się przebija, lecz mucha uwięźnie.
[Stanisław Niewieski]
"Myśliwemu"
Czyjeli to tu ciało pochowano, czyje?
Tego, co dla herapu bieżąc złamał szyję.
Tu się często na tryumf zające zbierają,
A psi mijając mokrą ofiarę oddają.
[Zbigniew Morsztyn]
"Płótno"
Chwali się jedna pani chlubna, że istotnie
Dziesięć tysięcy złotych ma w bielonym płótnie.
"Mogę się ja – rzecze frant – szacować tu więcej,
Nie dałbym, co mam w płótnie, i za sto tysięcy".
[Wacław Potocki]
"Skarga"
Wespazjan Kochowski, fot. Polona.pl
Nie skarż się, że potomków nie masz ani dzieci;
Umrzyj, a do puścizny moc się tego zleci.
[Wespazjan Kochowski]
"Honoris etymo-/geneo- logia"
"Hon" bogactwo Hebrejczyk w swym języku zowie,
"Or" Francuz też nazywa złoto w swojej mowie.
Tak, co w rzeczy jest samej, i z słów się dowiedzie,
Że honor z złota, z bogactw imię i ród wiedzie.
[Jakub Teodor Trembecki]
Wiek XVIII
Zaskakujące może się wydawać, że po upływie dwóch stuleci od opublikowania dzieła "De revolutionibus orbium coelestium", zapoczątkowującego kopernikański przewrót, trafiały się poglądy zawarte w dwuwierszu niejakiego Józefa Dulskiego. Niewykluczone, że jego fraszkę przeczytała Gabriela Zapolska i nazwisko jej autora kolejne posłużyło jej dwa wieki później jako szczególnie poręczne do wyrażenia nieustępującej ciasnoty umysłowej i wstecznictwa ludzi poczytujących się za nieomylnych – celnie zatem upostaciowanych przez dramatopisarkę w sztuce "Moralność pani Dulskiej". Oczywiście zaczerpnięte z Tuwimowego wyboru rymowane przekonanie Józefa Dulskiego należy potraktować jako znaczące curiosum.
"Do Kopernika"
Mówisz, że słońce stoi, ziemia wkoło chodzi,
Gdyś to pisał pijany byłeś, albo w łodzi.
[Józef Dulski]
"O wynalezieniu nowego świata"
Pierwszy, który świat odkrył, potopem zgładzony,
Był gołąb, od Noego z arki wypuszczony.
Drugi takoż był gołąb, co za oceanem
Nowy znalazł świat, gdyż był Columbus nazwanym.
Tamten roszczkę oliwną przyniósł: znak odkrycia,
Ten złoto; tamten pokój, ten niepokój życia.
[Józef Epifani Minasowicz]
"Do Stanisława"
Ty wszędzie gadasz źle o mojej sławie,
Ja zaś cię wszędzie chwalę, Stanisławie.
Ale mi dziwna rzecz ta być się zdaje,
Że nam obydwu nikt wiary nie daje.
[Ignacy Gomoliński]
"Portret Kiopka, szpica faworytnego Jego Królewskiej Mości"
Czy dola szczęsna, czy skołatana
Przez dzikie ludów narowy,
Ten zawsze strzegąc stóp swego pana,
Żywot dać przy nich gotowy.
Z równością myśli wszystko to znosi,
Co zdarza dola niebieska,
Służy najwierniej, o nic nie prosi:
Mójże to obraz czy pieska?
[Stanisław Trembecki]
"Równość po śmierci"
Sen miałem, iż zeszłego po długiej chorobie
W jednym mię obok z kmiotkiem porzucono grobie.
Nie mogąc znieść obelgi, że prosty chłop lada
Pobratał się z szlachcicem, fuknę na sąsiada:
"Precz, niecnoto, z tym ścierwem gdzie do inszej jamy!
I po śmierci znać, co są szlachta, a co chamy!"
"Niecnoto? chamie? Wej, wej!" – odpowie mi raźnie.
"Niemasz tu żadnych niecnot! Sameś taki, błaźnie!
Wszyscy w tym dole równi. Milcz! a śpij w pokoju!
Jako ty swego panem, tak ja swego gnoju!"
[Adam Naruszewicz]
"Wzdęci nadzieją"
Wzdęci nadzieją
Lub przywilejem,
Oni się śmieją;
My się z nich śmiejem.
[Ignacy Krasicki]
"O synu mającym ojca i macochę"
Mam ojca, mam macochę w domu, razem dwoje;
Ten kocha, ta mię łaje, grzbiet chłoszczą oboje.
[Adam Łabędzki]
Franciszek Karpiński, fot. Polona.pl
"Wszystko tak, jak miała..."
Wszystko tak, jak miała,
Kasia mi oddała:
Dwie ręce śnieżyste,
Dwie piersi parzyste,
Buzię, dwoje oczy,
Włos pięknej warkoczy.
Oddała mi skoro
Wszystkiego ośmioro.
"Duszo serca mego,
Daj co dziewiątego!"
Kasia usłuchała
I... w gębę mi dała.
[Franciszek Karpiński]
"Do powszechności"
Przezacna powszechności! Nie sądź mnie Zoilem,
Wiem, że paszkwil nie zdobi uczciwego pióra;
Ale kiedy ich całe życie jest paszkwilem,
Na które się prawdziwie otrząsa natura,
Kiedy widocznie idą na ojczyzny zgubę –
Ostrzegać choć paszkwilem mam sobie za chlubę.
[Franciszek Zabłocki]
Wiek XIX
Walka klasyków z romantykami, wynikająca po części z oświeceniowego kultu "szkiełka i oka", które mimo swojej naukowej głębi nie uchroniło Polski przed klęską rozbiorów, spowodowała nawrót (po rozpowszechnianych anonimowo wierszach politycznych doby Sejmu Czteroletniego) do twórczości z ducha patriotycznej. Późniejsza emigracja światłej części ludzi polskiej sztuki czy nauki nurt ten wręcz wzmocniła, stąd też w ich utworach przeważa tonacja minorowa. Nie zabrakło przy tym jednak ciętej, romantycznej ironii, znajdującej odzwierciedlenie we fraszkach tego okresu.
"Mądry i głupi"
Mądry rozprawia o istocie ducha,
Głupi go słucha.
Gdy skończył, mądry się zdumiał,
Że go głupi nie zrozumiał.
Głupi rozprawia o istocie ducha,
Mądry go słucha.
Gdy skończył, głupi się zdumiał,
Że go mądry nie zrozumiał.
[Ludwik Kropiński]
"Co tydzień, w każdą niedzielę…"
Co tydzień, w każdą niedzielę,
Przed próg jednego lichwiarza
Schodzi się ubóstwa wiele,
Których on hojnie obdarza,
I na tę wspaniałą cnotę
Wydawał zawsze dwa złote.
Lecz aby mu nie braknęło
Spełniać to chwalebne dzieło,
Bez zgryzoty i spokojnie
Z tych, co obdarzył tak hojnie,
Śląc w niebo modły gorące,
Zdarł co tydzień dwa tysiące.
[Euzebiusz Słowacki]
"Świeca"
Mędrzec przy świecy w myśl się zaciął skrycie:
"Co dusza? Co ciało? Skąd się bierze życie?"
A gdy go zadziwia jasność i różnica,
Śród tych rozmysłów spaliła się świeca.
Dopiero w ciemni pojąć mu się zdało:
Że dusza ogień, a knot z łojem ciało.
[Jan Nepomucen Kamiński]
"Nagrobek urzędnikowi"
Wielka była polityka
Tego pana urzędnika:
Nie dał zgorszenia nikomu,
Bo kradł zawsze po kryjomu.
[Alojzy Żółkowski]
"Niemożność"
Ktoś radził tułaczowi, żeby do Moskali
Pisał prośbę, co jemu majątki zabrali;
Ten rzecze: "Pisać do nich chęć moja gorąca,
Ale nie mam czym pisać: brak mi dział tysiąca".
[Antoni Gorecki]
"Spór"
Piotr z Pawłem w ważnej kłótni nigdy się nie zgodzi:
Piotr nie wie, o co idzie, Paweł, o co chodzi.
[Kazimierz Brodziński]
"Rząd najlepszy"
Czy się szczyci rząd dobry? Tym, co i kobieta:
Gdy nikt o nich nie mówi, już to ich zaleta.
[Józef Dionizy Minasowicz]
"Biada"
Pomnik Aleksandra Fredry we Wrocławiu, fot. Radek Jaworski / Forum
Nie pomoże i męstwo, gdzie przezorność mała,
Samobójcze dążności Polska ma i miała.
[Aleksander Fredro]
"Na Basię"
Że kobieta z kości swój początek bierze,
Mocno temu wierzę;
Bo i Basia swoją złością
Stanęła mi w gardle kością.
[Franciszek Dzierżykraj-Morawski]
"Świat oświecony"
Znalazł Michał pieniądze, a pełen wesela
Nie głupi, by się pytał o ich właściciela.
Częstują niezdatnego urzędu stopniami,
Nie głupi ich nie przyjąć, gdy mu dają sami.
A jadąc w podróż, na czas, kiedy ją porzuci,
Nie głupia żona czekać, rychło mąż powróci.
[Andrzej Brodziński]
"Na wierszokletę"
"Ach! złodzieje mię napadli!"
"Żal mi pana dobrodzieja".
"Pęk moich wierszy ukradli!"
"Ach! jakże mi żal złodzieja".
[Ignacy Legatowicz]
"Gdzie niebo?"
Do nieba patrzysz w górę a nie spojrzysz w siebie;
Nie znajdzie Boga, kto go szuka tylko w niebie.
[Adam Mickiewicz]
"Urywek"
Dziecię roi, człek sądzi, rozważają starzy,
Filozof powątpiewa, wieszczek przepowiada,
Poeta wyobraża, rozkochany marzy,
Głupi głowy nie trudzi, lecz o wszystkim gada.
[Józef Massalski]
"Namiętne spory"
W namiętnych sporach ludzkich, jak w zbełtanej wodzie,
Najlepszy wzrok zaledwie dojrzy coś na spodzie.
[Bohdan Zaleski]
"Prędkie ożenienie"
Pewnemu, który młodo syna swego żenił,
Radzono, aby zamiar ten jeszcze odmienił,
Dopóki nie nabędzie więcej doświadczenia
I wieku, w którym lepiej stan się ten ocenia.
"Nie panowie – rzekł ojciec – to się nie odmieni!
Jak przyjdzie do rozumu, to się nie ożeni".
[Edward Kalikst Pawłowski]
"Szli krzycząc…"
Szli krzycząc: "Polska! Polska!" – wtem jednego razu
Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu;
Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna,
Szli dalej krzycząc: "Boże! ojczyzna! ojczyzna!".
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzyczące i zapytał: "Jaka?"
[Juliusz Słowacki]
"Kłótnia na piśmie"
Zwaśnili się na piśmie dwaj sławni poeci.
I któż mi przecie tę prawdę wyświeci,
Z jakiej przyczyny i po co
Ci się ichmoście tak żarliwie kłócą?
Pan X tymczasem, co w kąciku siedział,
Tak mi na to odpowiedział:
"Przebiegłe te pismaki boczną poszły drogą
I chcą się wsławić kłótnią, gdy dziełmi nie mogą".
[Augustyn Żdżarski]
"Zły rząd"
Złe rządy porównałbym z owymi trupami,
Których własne zepsucie trzyma nad falami.
[Lucjan Siemieński]
"Pochodzenie"
Badacze różni nasz początek śledzą;
Ten z Indii, ten z Kaukazu nas wywodzi.
Gdzie, jak i kiedy? o tym nic nie wiedzą.
Lecz najpodobniej Lachów ród pochodzi
Od samojedów, bo się sami jedzą.
[Krystyn Ostrowski]
"Dwaj braminowie"
Jeden bramin z uszczerbkiem i czasu, i wzroku
Co dzień patrzał na słońce od rana do zmroku;
Drugi, sądząc, że nie jest godzien takiej chwały,
Zamknięty w ciemnym lochu siedział przez rok cały.
Coż się stało? Oślepli obadwaj czciciele!
Tem, że wcale nie patrzał, ów, że patrzał wiele.
[Ferdynand Gutt]
"Czy ten ptak…"
Cyprian Kamil Norwid, fot. Polona.pl
Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?
[Cyprian Kamil Norwid]
"Nagrobek obywatelowi"
Bił chłopów pałką,
Poił gorzałką,
Miał sto chat z górą,
Jadł barszczyk z rurą,
Popijał piwo,
Zbierał grosiwo,
Czasem od święta
Ciął się w karcięta.
Miał arendarza,
Z którym rozważa:
Czy będą wojny?
Czy czas spokojny?
Zjadł na śniadanie
Udo baranie
I witych w cieście
Kołdunów dwieście.
Tak z niestrawności
Doszedł wieczności
I w ciemnym grobie
Spoczywa sobie.
Nim wieki zbiegą,
Tnie chrapickiego,
Aż głos anioła,
"– Wstawaj! – zawoła –
Bo już gotowa...
Pieczeń wołowa!"
[Władysław Syrokomla]
"Kucharz polityk"
Gdy w skwar wielki podniecał żar dmuchaniem kucharz,
Rzekł polityk: "Zbytecznie wasze znów tak dmuchasz!"
Na to kucharz: "Polityk nie jesteś, lecz głupiec,
Większy ogień, to większą pieczeń można upiec".
[Józef Waśniewski]
"Dwie rzeczy…"
Dwie rzeczy wiecznie na człowieka dybią,
I choćbyś nawet, w twych żądzach rzadki,
Do skromnej schronił się chatki
I miał w twych żyłach krew rybią,
Nigdy cię one nie chybią,
Bo to są: śmierć i podatki.
[Felicjan Faleński]
"Bank pewien…"
Bank pewien w ustawicznej pozostawał trwodze,
Kasjer z swym pomocnikiem kłócili się srodze,
I o to rozjątrzenie dwadzieścia lat trwało,
Że pierwszy kradł za dużo, a drugi za mało.
[Adam Kieł]
"Idylla maleńka taka…"
Idylla maleńka taka:
Wróbel połyka robaka,
Wróbla kot dusi niecnota,
Pies chętnie rozdziera kota,
Psa wilk z lubością pożera,
Wilka zadławia pantera.
Panterę lew rwie na ćwierci,
Lwa – człowiek; a sam, po śmierci
Staje się łupem robaka.
Idylla maleńka taka.
[Rodoć (Mikołaj Biernacki)]
"Sąsiedztwo"
Ludowa mądrość od wieków powiada,
Że nic gorszego od złego sąsiada.
Lecz się myśl ludzka od wieków też biedzi:
Czy na tym świecie są dobrzy sąsiedzi?
[Wiktor Gomulicki]
"Byś nie był trapion…"
Byś nie był trapion troską nieustanną,
Nie żeń się z panną.
Byś nie był dręczon wojną domową,
Nie żeń się z wdową.
A iżbyś spokój miał w życiu stale,
Nie żeń się wcale.
[Józef Znowicki]
"Zebyś cięgiem gadał…"
Zebyś cięgiem gadał tylifonem
I śwargotał jangielskim ziargonem,
Bodajś jeździł warsiaskim traiwanem.
Bodajś jadał zawdy mięso z chrzanem,
Bodaj na nos nakładał okulory,
Kamizelków nosił ze dwie pary,
Zebyś w gambę wsadził aż trzy cygar
I rozumiał jako chodzi zygar,
Zebyś nogi cienkie miał jak grabie,
Nigdy, chłopie, nie wygodzis babie!
[Franciszek Reinstein]
Wiek XX (do 1939 roku)
Fraszki tu zamieszczone obejmują jedynie lata do momentu wybuchu drugiej wojny światowej. Można zauważyć, że wśród ukrytej w nich beztroskiej nadziei i "radości z odzyskanego śmietnika", coraz częściej wkrada się przeczucie czającej się grozy, przez co dawna, dziewiętnastowieczna ironia, z wolna przeistacza się tu w sarkazm. Jest w tych dziełkach – jak też w innych, z poprzednich stuleci – chęć ogarnięcia rzeczywistości i nikłe przeświadczenie, że dzięki humorystycznemu, czy satyrycznemu spojrzeniu na samych siebie, uda się w przyszłości uniknąć popełniania wciąż tych samych błędów; chociaż jak iluzoryczne są te wyobrażenia, wie każdy, komu przyszło żyć w dzisiejszych czasach.
"Moja kochanka"
Nie z "mojej sfery", Bogu dzięki,
Była kochanka ma,
Nie miała wypieszczonej ręki,
Kocham pisała przez ha.
Zupełnie była bez maniery,
Mówiła często "cas",
A jednak wszystkie z "mojej sfery"
Oddałbym za nią wraz.
[Kazimierz Tetmajer]
"Między ustami i brzegiem pucharu"
Między ustami i brzegiem pucharu
Wiele stać jeszcze się może,
Choć piękniejszego, wyznam pani, czaru
Nie znam w miłosnym zaborze.
Między ustami i brzegiem pucharu
Dosyć – do czarów stargania:
Mucha na przykład może siąść na nosie
Lub mąż wejść bez meldowania.
[Józef Jankowski]
"Filozof i panny"
Że dwa razy dwa – cztery,
Panienkom raz tłumaczył
Filozof podżyły.
Panienki przeczyły.
Rzekł ktoś, co z boku
Słuchał dysputy zawiłej:
"Nie przekonasz kobiety,
Kiedyś jej niemiły".
[Jan Lemański]
"Wyuczono papugę…"
Stanisław Wyspiański, karykatura autorstwa Kazimierza Sichulskiego z książki "XXX karykatur", 1904, fot. Polona.pl
Wyuczono papugę wyrazów o sztuce,
Przyznać trzeba, że łatwość miała w tej nauce;
Więc gdy wyraz "secesja" wymawiać pojęła,
Witała tym wyrazem wszystkie nowe dzieła.
Więc styl mój krzeseł z lekarskiego domu
Nazwała "secesyjny" – płynnie i bez sromu.
Czekać trzeba cierpliwie, aż po pewnym czasie
Nowy frazes papudze w pamięć wbić znów da się.
Jakkolwiek rzecz ta kształtu Sztuki nie odmieni,
Frazes jednak wystarczy, by m y ś l diabli wzieni.
[Stanisław Wyspiański]
"Ojczyzna"
Czy aktualny rym zna na: Ojczyzna,
Pytałem pana, co z okoliczności
Uroczystości rymuje najprościej.
Dawniej był smutny, piękny, krótki: blizna.
Dziś każdy przyzna jest wiele: stęchlizna
Pierwsza; jej równych mam też w obfitości.
[Adolf Nowaczyński]
"Narodowa zabawa"
A gdy się bawisz, bracie, baw się narodowo:
Przywdziej kontusz, rycz: "Polska"… i urżnij się zdrowo.
[Przecław Smolik]
"Dwojaka wielkość"
Są ludzie wielcy umysłem i pracą,
Którzy dziełami swymi świat bogacą,
Lecz jak to robią, nikt z ludzi nie słyszy,
Bowiem swą wielkość wykuwają w ciszy.
Lecz są i tacy, którym własny ozór
Nadaje pracy i zasługi pozór,
I którzy sądzą, że krzykiem i wrzawą
Potrafią zdobyć do wielkości prawo.
Człek i instrument mają już w zarodku
Te same prawa dźwięku i harmonii:
Cymbał – im bardziej jest pusty w swym środku,
Tym głośniej dzwoni.
[Henryk Zbierzchowski]
"Wiał"
Wiał do Pitra, gdy Niemiec zdobywał Warszawę,
Wiał z Pitra, gdy wybuchły ta zamieszki krwawe,
Wiał z Paryża, gdy hurmem szła wrogów nawała,
Wiał zewsząd, gdzie się jeno wojna przybliżała,
Wreszcie przed bolszewikiem drapnął do Poznania,
Nasz mąż opatrznościowy, endecki mistrz wiania.
[Benedykt Hertz]
"Biustonosz i listonosz"
Listonosz z biustonoszem wiedli kłótnię długą,
Który pożyteczniejszym jest ludzkości sługą.
"Ileż noszę przez miasto, w tych dniach pierwszych wiosny,
Westchnień, wyznań zapytań i zaklęć miłosnych!
Czuję, że by mnie chcieli wprost rozerwać ludzie
Niecierpliwi; to znowu uginam się w trudzie
Ciężkim, pod którym człowiek cały dzień się zziaja!"
Tak dowodził listonosz… Biustonosz rzekł: "A ja?!…"
[Ludwik Puget]
Stanisław Ignacy Witkiewicz jako "Profesor Pulverston", fot. z kolekcji Ewy Franczak i Stefana Okołowicza / Muzeum Pałacu w Wilanowie
"Nie jest to przyjemność duża…"
Nie jest to przyjemność duża
Cały dzień malować stróża
I za taki marny zysk
Zgłębiać taki głupi pysk
[Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy)]
"Na pewnego endeka, co na mnie szczeka"
Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet: "Pies cię j…ł",
Bo to mezalians byłby dla psa.
[Julian Tuwim]
"Wymiana poglądów"
Pewien bęcwalski blondyn
Chciał ze mną wymienić poglądy,
To znaczy wziąć moje, Słonimskie,
A dać mi w zamian kretyńskie.
Odrzekłem: nie idę na to,
Nawet za grubą dopłatą.
[Antoni Słonimski]