Kolejnym filmem, który jednocześnie wpisywał się w socrealistyczne ramy i powodował ich rozsadzenie, było "Pokolenie" (1954) Andrzeja Wajdy. To kolejny obraz, w którym – jak pisał T. Lubelski – "fabularny punkt wyjścia był czysto socrealistyczny, ale ekranowy punkt dojścia wyraźnie socrealizm przekraczał".
Adaptacja powieści B. Czeszki przygotowywana była dla Aleksandra Forda i miała uświetnić dziesięciolecie Polski socjalistycznej. Oceny politycznych decydentów były jednak na tyle powściągliwe, że Ford nie chciał ryzykować swojej pozycji i odstąpił projekt Andrzejowi Wajdzie, z którym współpracował przy "Piątce z ulicy Barskiej".
Wajda stworzył film nowatorski: sięgał po osobiste doświadczenia z czasów wojny i kreślił wizję świata, w którym polityczne podziały nie są tak proste, jak chcieliby komunistyczni notable. W "Pokoleniu" aktorska teatralność ustępowała miejsca realizmowi, a film – co było wówczas rzadkością – opowiadany był z perspektywy wielu bohaterów.
I choć cenzura wycięła scenę bójki między Łomnickim i Cybulskim, podczas kolaudacji na Wajdę spadła fala krytyki ze strony "towarzyszy z kierownictwa". Zarzucali oni reżyserowi, że pokazuje młodych ludzi jako "pozbawiony marksistowskiej świadomości lumpenproletariat" i tylko dzięki pomocy Forda film udało się wybronić. Po latach obraz Wajdy dzielił krytyków i historyków kina, spośród których część widzi w nim jeden z ostatnich filmów socrealizmu, a inni – pierwszy film Szkoły Polskiej zbudowanej w kontrze do politycznie zaangażowanego komunistycznego kina.
Bez uproszczeń
Polski socrealizm filmowy od początku skazany był na porażkę. Nigdy nie miał jednolitej formuły, żarliwych wyznawców ani oddanych twórców. Niemal od początku był przestrzenią negocjacji pomiędzy aspiracjami twórców, celami polityków i oczekiwaniami publiczności. Aby osiągać polityczne cele, musiał otwierać się na zmianę, a odstępowanie od doktryny doprowadziło do jej upadku.
Plan politycznego ujednolicenia sztuki przegrał z indywidualizmem polskiego kina. I choć przez dekady był okresem wstydliwym, a wręcz tabuizowanym, po latach jawi się jako zapis politycznych przemian i moment pojawienia się najjaśniejszych gwiazd rodzimego kina: Munka i Wajdy, Kawalerowicza i Różewicza.
Źródła:
- T. Lubelski, "Historia kina polskiego", Kraków 2015
- P. Zwierzchowski, "Pęknięty monolit. Konteksty polskiego kina socrealistycznego", Bydgoszcz 2005
- M. Hendrykowski, "Andrzej Munk", Warszawa 2007
- A. Wajda, "”Kino i reszta świata. Autobiografia", Kraków 2013.
- M. Hendrykowski, "Paradoksy poetyki socrealizmu w filmie polskim", w "Blok" 2002, nr 1, s 120-138.