Na rynku wydawniczym jesień to gorący czas nagród literackich. Od 28 lat w pierwszą niedzielę października wręczana jest statuetka NIKE za najlepszą książkę poprzedniego roku. Choć celem tego wyróżnienia jest promocja polskiej literatury współczesnej ze szczególnym uwzględnieniem powieści, jurorzy biorą pod uwagę wszystkie gatunki. W tym roku silnie reprezentowana była poezja (przez dwa tomy wierszy oraz dwoje poetów debiutujących w prozie), ale nie brakowało także rasowego reportażu, eseju o sztuce i autobiografii. Przypomnijmy, kto znalazł się w finale Nagrody Literackiej Nike.
Nike 2024: Urszula Kozioł, "Raptularz"
Okładka książki "Raptularz", autorka: Urszula Kozioł, 2023, fot. PIW
Zacznijmy od tytułu: "raptularz", z łaciny "raptus", czyli "chwytanie". Dawniej określano tym mianem w miarę regularnie prowadzone zapiski – myśli, wiersze – dotyczące spraw bieżących. W tomie poezji Urszuli Kozioł mamy choćby utwór "Moja Altamira", który "zdarzył się" autorce "zapisany w ciągu kwadransa" po obejrzeniu 18 maja (roku nie określono) na TVP Kultura programu o naskalnych malowidłach zwierząt odkrytych w hiszpańskiej jaskini w XIX wieku przez kilkuletnią córkę paleontologa. Dalej są reminiscencje "Po stanie wojennym 1990" sprowadzone do rozważań wokół najczęściej pojawiającego się wówczas słowa "jakby". Refren "nie zabierajcie chłopców na wojnę" rymuje się z wilczymi zapiskami Marzanny B. Kielar. Dżdżownica jako współczesna (?) uchodźczyni tuła się między wierszami, które "same się piszą", i epokami, docierając do dzikiej, romantycznej przyrody (echo Mickiewicza pobrzmiewa w "Lingwie") i renesansowej harmonii (Kochanowski wyśpiewuje "Nutkę spod lipki"). Kozioł chwyta pojedyncze momenty i głosy codzienności, które eksplodują w przejmujące opowieści o stracie, powolnym znikaniu, starości. Jednocześnie jej wiersze są też pełne miłości do ludzi i poezji.
"Aż chciałoby się napisać / Lingwo / Ojczyzno moja" – wzdycha podmiot liryczny "Raptularza". Poetka zaprasza czytelnika do intymnej ojczyzny słów zwiewnych i przeszywających zarazem, gdzie "drobinki fraz / wyłaniają ze swoich skupisk / deseń wiersza". Sama mieszka "w ciemnych czeluściach nostalgii", a tęsknota za utraconym kochankiem, pamięcią, w ogóle życiem otula cały poetycki tom. U Kozioł mamy przemijanie i zatrzymanie, lament i modlitwę dziękczynną. "Raptularz" brzmi więc jak nieuchronnie zbliżające się pożegnanie. Tylko że wiersze Kozioł nie chcą odejść w samotności, proszą o uwagę, chwilę rozmowy. Poetka pragnie dzielić się z odbiorcą słowem – tym, co pozostało jej najcenniejsze – i cierpliwie czeka na odpowiedź.
Nike Czytelników: Michał Witkowski, "Wiara. Autobiografia"
Okładka książki "Wiara. Autobiografia", autor: Michał Witkowski, 2023, fot. wydawnictwo Znak Literanova
"Nareszcie mogę mówić własnym językiem, w swoim własnym imieniu, o tym, co mnie najbardziej interesuje [...]" – pisze Michał Witkowski w posłowiu do pierwszej części "zakrojonego na szeroką skalę projektu pisarskiego". Jak szeroką? Nie wiadomo, choć wcześniej informuje pół żartem, pół serio o pięćdziesiątym tomie omawiającym lata 2003 i 2004. Jego "Wiara" rzeczywiście pachnie wolnością twórczą, kolejne myśli zdają się swobodnie wypływać z potoku wspomnień z okresu dorastania umownie obejmującego lata 1975-1990. Kwestia smaku jest nieco bardziej skomplikowana, pod lukrowaną pierzynką kryją się wytrawne refleksje doprawione cierpką nutą ironii. Narrator tej autobiografii jawi się zresztą jako kolekcjoner zapomnianych zapachów i smaków dzieciństwa: granulowanego wyrobu herbatopodobnego zwanego herbatą rozpuszczalną w proszku, unicestwionej palcami biedronki, wody w słoiku po malowaniu akwarelami, skondensowanego mleczka z blaszanej tubki, zimnej zupy owocowej.
Witkowski potrafi sprawić, że jego osobiste perypetie i eksperymenty stają się mimochodem uniwersalnym doświadczeniem pokolenia urodzonego w latach 70. Szybko jednak ponownie stawia siebie w centrum wydarzeń, a ścianka, blask fleszy i ekstrawaganckie stylizacje (niegdyś malował Matki Boskie w sukienkach swojego projektu) to przecież żywioł Michaśki. Tyle jest w tej książce samouwielbienia, ile żartobliwego dystansu. Nie brakuje złości, rozczarowań, inicjacji wszelkiego rodzaju, młodzieńczej naiwności, ekscytacji i zaangażowania.
Obok postaci dorastającego chłopca na scenie występuje także obiecująco zapowiadający się pisarz. Szalenie interesujące są fragmenty relacjonujące jego fałszywy debiut prozatorski, a także ujawnianie zaczerpniętych z życia motywów, inspiracji, zdarzeń czy pierwowzorów bohaterów powieściowych światów. Autobiografia zwykle kojarzy się z rozliczeniem, zamknięciem pewnego etapu życia. Z tą książką jest inaczej – Witkowski dopiero się rozkręca. Zdaje się, że autor "Lubiewa" zdradza więcej, niż czytelnik mógłby się spodziewać. A nawet jeśli "Wiara" to tylko kolejna literacka kreacja, to warto się na nią nabrać dla samej przyjemności czytania.