Nikomu dotąd nie udało się pokazać kryzysu migracyjnego z taką dojrzałością i czułością. Opowiadając o dramacie uchodźców, Lidia Duda stworzyła najlepszy polski dokument 2024 roku. Pełen czułości, przenikliwy, poruszający, a jednocześnie pozbawiony elementów moralnego szantażu. Jej film boli i zachwyca, a przede wszystkim – zmusza do szczerego spojrzenia w lustro.
W "Lesie" próżno szukać śladów reporterskiej gorączki. Nie zobaczymy tu złych strażników granicznych, cynicznych polityków, zwolenników i przeciwników imigracji. Lidii Dudy nie interesuje tłumaczenie politycznych czy społecznych kontekstów, lecz ludzie. W centrum kadru stawia rodzinę – dwójkę młodych rodziców, którzy wyjechali do Puszczy Białowieskiej, by tu stworzyć idealne miejsce dla trójki swoich dzieci. Dzięki wrażliwości Dudy i pięknym zdjęciom Zuzanny Zachary-Hassairi możemy na kilkadziesiąt minut stać się mieszkańcami ich prywatnego raju. Reżyserka w ujmujący sposób pokazuje bowiem szczęście prostego życia: drzemkę z dzieckiem, wspólne zabawy w plenerze, pracę w pasiece…
Ale nad tą Arkadią zbierają się czarne chmury – na zastawionej fotopułapce oprócz żubrów i łosi uwieczniony zostaje przechodzący człowiek. Kilka dni później ojciec z dziećmi znajdują w lesie porzucone śpiwory, czapkę zgubioną przez ukrywającego się tu uchodźcę… Świat zewnętrzny zaczyna przenikać do prywatnej przestrzeni filmowych bohaterów. Nie da się zamknąć oczu na to, co dzieje się w lesie opodal. Asia i Marek ruszają więc z pomocą…
"Las" staje się opowieścią o triumfującym człowieczeństwie, o bezinteresowności, odruchu szczerego serca. Opowiedziana półszeptem historia rodziny porusza mocniej niż wszystkie telewizyjne reportaże tłumaczące źródła uchodźczego kryzysu. Dudę interesuje bowiem świat widziany oczami zwykłych ludzi. Scena, w której kilkuletnie dzieci siedzą z klockami Lego, bawiąc się w wywożenie uchodźców, jest jedną z tych, których po seansie nie da się wyrzucić z głowy. Bo Lidia Duda stworzyła film mądry i piękny, przesycony humanizmem, a zarazem bardzo świadomie korzystający z filmowej formy.
"Zielona granica", reż. Agnieszka Holland (2023)