I tu zauważamy jeszcze jedną prawidłowość – krwawe historie lubią towarzystwo. Badaczka gatunku Beata Marcinowska przekonuje, że już w czasach zaborów modne były kryminalne powieści zeszytowe. Kolejne odcinki ukazywały się zwykle co tydzień, a pierwszy epizod z reguły rozdawano za darmo. Było to zagranie czysto marketingowe – chodziło o wyrobienie w czytelniku nawyku systematycznego nabywania zeszytów. Wracamy do rzeczy, które znamy, chociaż dla pisarzy taki cykl może okazać się pułapką. Znana jest historia Arthura Conana Doyle’a, który uśmiercił Sherlocka Holmesa, by się od niego uwolnić, jednak na żądanie fanów musiał go wskrzesić.
Od dawna zdawano sobie sprawę, że kryminał uzależnia. Nie inaczej jest dziś. Autorzy od początku planują powieściowe serie, które łączy bohater (detektyw, policjant, prokurator). Czasem mają wspólną nazwę jak "Cztery żywioły Saszy Załuskiej". Zresztą to Bonda w swoim debiucie "Sprawa Niny Frank" wprowadziła do polskiego kryminału psychologa śledczego jako postać wiodącą, chociaż czytelnicy z pewnością bardziej kojarzą profilerkę Załuską. Bogdan Lach, z którym pisarka stworzyła wspomniany już "Motyw ukryty", mawia, że "ciało ofiary to książka, którą należy umieć czytać bardzo dokładnie".
Najnowsze książki twórców kryminałów to ukłon w stronę powieści obyczajowej, którą swego czasu kryminał zastąpił, a także thrillera psychologicznego – wystarczy spojrzeć na ostatnie tytuły Chmielarza czy Miłoszewskiego. W 2020 roku wydano antologię opowiadań "Stulecie kryminału". Publikacja jest pokłosiem konkursu zorganizowanego z okazji okrągłej rocznicy działalności polskiej policji. Uczestnicy mieli za zadanie napisać krótki utwór w ramach jednej z trzech kategorii: w stylu retro, z akcją osadzoną we współczesności i z zachowaniem obowiązujących trendów pisarskich oraz historię z przyszłości. Patrząc na warsztat i wyobraźnię młodych autorów, o przyszłość powieści kryminalnych możemy być spokojni.