31 nagan i 18 pochwał – z takim bilansem kończył swoją pracę w Służbie Bezpieczeństwa Franz Maurer, filmowa legenda i jeden z najważniejszych bohaterów polskiego kina popularnego nad Wisłą. Twardy, cyniczny i pozbawiony złudzeń był idealnym bohaterem na nowe czasy.
W filmowych "Psach" Pasikowski uczynił z niego samotnego mściciela, który – choć brudny i niepozbawiony wad – jest ostatnim bastionem w walce o ocalenie zasad. W interpretacji Bogusława Lindy Franz był nowym wzorcem męskości – polskim macho, co przed nikim nie ugina karku, a gdy trzeba, potrafi także uronić łzę.
Opowiadając historię jego uwikłania, Pasikowski kreślił smutny obraz rzeczywistości. Opisywał świat polskiej transformacji, rzeczywistość, w której dawne wartości straciły na znaczeniu, a nowe jeszcze się nie wykrystalizowały. Uderzał też w narodowe świętości i wchodził w obrazoburczy dialog z kinem Wajdy.
Kiedy ten ostatni obejrzał scenę ubeckiej libacji trawestującej solidarnościową "Balladę o Janku Wiśniewskim", stwierdził, że Pasikowski wie o polskim widzu coś, co dla niego samego pozostaje tajemnicą. Po latach jego "Psy" stały się filmem kultowym, a prócz popularności zdobyły też uznanie jako film, który najlepiej uchwycił ducha swoich czasów.
"Ekstradycja", reż. Wojciech Wójcik, 1995-1999 r.