RZ: Pandemia ujawniła, że wielu z nas żyje w za małych mieszkaniach, że rodzina z dziećmi, chcąc pracować z domu i jakoś w miarę wygodnie funkcjonować, potrzebuje więcej przestrzeni. Podobno w czasie pandemii niesprzedane dotąd domy wokół Warszawy teraz znalazły nabywców – kogo było na to stać, zamienił mieszkanie w centrum na dom. To zmiany, które już obserwujemy.
Niedawno czytałem opracowanie, w którym szefowie wielkich światowych korporacji mówili, jak widzą przyszłość przestrzeni biurowych po pandemii. Wynikało z niego, że siedziby firm będą nadal potrzebne, choćby z powodów reprezentacyjnych, ale zmiany zajdą: zapewne nie wszyscy pracownicy będą stale musieli przebywać w biurze, nie dla każdego pracownika będzie potrzebne jego własne biurko, może praktyczniejszy okaże się system wahadłowy. Prognozuje się więc, że nie zniknie, ale może się zmniejszyć powierzchnia potrzebnych biur. Nie można też pomijać faktu, że takie zmiany przyniosą firmom realne oszczędności: mniejsze biura są po prostu tańsze. Tym samym można założyć, że pojawią się projekty przerabiania biurowców na inne, nowe funkcje. Ale też nie ma w tym nic niezwykłego. Bo czym jest nowoczesny biurowiec? Współczesną fabryką. Tak jak XIX-wieczne fabryki straciły w pewnym momencie swoją rację bytu, ale dla wielu z nich znaleziono nowe zastosowanie, sadzę, że podobnie będzie z częścią biurowców.
Monopolis, Łódź, fot. Marcin Czechowicz
Ale warto przy tej okazji zwrócić też uwagę na ważny trend, który pojawił się na świecie jeszcze przed pandemią, a w jej trakcie zyskał na znaczeniu. Dziś w nowoczesnych miastach nie buduje się już monofunkcyjnych dzielnic – współczesna urbanistyka stawia na mieszanie funkcji (nawet w obrębie jednego kwartału czy budynku, nie tylko jednej okolicy), co czyni taki teren nie tylko bardziej atrakcyjnym, ale i elastycznym, podatnym na zmiany. Warszawska dzielnica biurowa na Służewcu, zwana Mordorem, nawet kiedy zaczęła być uzupełniana o zabudowę mieszkaniową pozostaje niezbyt przyjaznym miejscem, bo kiedy budowano tam tylko biurowce nie uwzględniono powstania terenów wspólnych, zielonych, przestrzeni publicznych. I dziś trudno je uzupełnić. Tak samo w zachodnich stolicach nie buduje się wyizolowanych, oddzielonych od miasta wałem ziemnym osiedli jak np. w Warszawie. W obrębie kwartału mieszkaniowego powstają budynki z mieszkaniami na wynajem, eleganckie apartamenty i mieszkania komunalne. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie mieszanie funkcji jest przyszłością projektowania i pandemia tylko pokazała, że to dobra droga.