Drugie życie architektury: przebudowy dobre i złe
Zmienianie funkcji budynków nie jest niczym niezwykłym. Często jednak przebudowy wynikają z chęci zysku, a wtedy architektura, historia obiektu i jego społeczna rola zostają zepchnięte na drugi plan.
Dom Kultury Budowlani w Szczecinie, Kino Sasanka w Jaworznie czy Millenium w Słupsku, Kino 1 Maj w Warszawie, Kawiarnia Adria w Częstochowie – co łączy te miejsca? Przez dekady były popularnymi miejscami spotkań i spędzania czasu, a dziś są dyskontami z nakrapianym owadem w logo. Co takiego się stało, że w dziesiątkach polskich miast lubiane, znane lokale rozrywkowe zamieniły się w dyskontowe sklepy?
Na zjawisko przebudowywania niegdyś lubianych pawilonów i budynków na sieciowe sklepy spożywcze zwróciły uwagę kuratorki Dominika Janicka i Olga Grabiwoda. Stworzoną przez nie wystawę pt. "Obiekty, które zostały biedronkami" można do 13 września 2019 roku oglądać w Instytucie Dizajnu w Kielcach.
Obiekty, które zostały biedronkami
Widok z wystawy "Obiekty, które stały się biedronkami", 2019, Instytut Dizajnu w Kielcach, fot. Natalia Zbijowska
Ekspozycja Janickiej i Grabiwody jest częścią składającej się z trzech elementów prezentacji pod wspólnym tytułem "3 x transformacja". Trzy wystawy opowiadają o przemianach, jakie przeszedł nasz kraj po 1989 roku. Ewa Tatar przygotowała na potrzeby tego wydarzenia prezentację fotografii związanego z Kielcami fotografa, Pawła Pierścińskiego, a zespół w składzie: Paul Cetnarski, Dominika Dymek, Mirabela Jurczenko, Marta Kowalczyk, Wojciech Mazan, Roman Rutkowski, Rafał Śliwa opowiedział o historii oraz społecznym fenomenie pracowniczych ogródków działkowych.
Kawiarnia Biruta w Kielcach fot. Janusz Buczkowski/Stowarzyszenie Kieleckie Inwestycje oraz sklep "Biedronka" w Kielcach, fot. Kamila Błaszkiewicz. Fotografia z wystawy "Obiekty, które stały się biedronkami", 2019, Instytut Dizajnu w Kielcach
Jednak to opowieść o "obiektach, które zostały biedronkami" w najbardziej wyrazisty sposób pokazuje skutki ustrojowej, a zarazem mentalnej transformacji ostatnich trzech dekad. Janicka i Grabiwoda opowiadają historię powszechnie znanego w Kielcach pawilonu kawiarnianego Biruta, który od powstania na początku lat 70. do 1990 roku był jednym z najmodniejszych lokali w mieście. Założony na planie zbliżonym do koła, był starannie zaprojektowany w każdym detalu: od wnętrz, poprzez meble i elementy wyposażenia, aż po stroje kelnerek. Dynamiczna forma pawilonu, przeszklone elewacje, oryginalny wystrój stanowiły o wyjątkowości tego miejsca i przykładały się do jego popularności.
Po przemianie ustrojowej 1989 roku jednak zmieniły się priorytety: "bezproduktywną" rozrywkę zaczął wypierać biznes, władze samorządowe dla przyciągnięcia inwestorów gotowe były na liczne ustępstwa, a dobre zarządzanie miastem oceniało się po liczbie nowo powstałych obiektów handlowych. Ofiarą tego zjawiska stała się też kielecka kawiarnia Biruta. Doskonale zlokalizowana w centrum miasta została przebudowana i zamieniona w dyskont spożywczy.
Plaga owadów
Sklep "Biedronka" dawne kino Kino Millenium w Słupsku, fot. Hubert Bierndgarski/Reporter/East News
Dominika Janicka i Olga Grabiwoda policzyły: w 1997 roku w Polsce działało 201 sklepów z kropkowanym owadem w logo, w 2017 roku było tych sklepów blisko trzy tysiące. Większość z nich powstaje w nowych budynkach, część jednak zlokalizowano w istniejących obiektach przebudowanych na potrzeby handlu. Prawdziwym fenomenem jest fakt, że część z tych obiektów były to popularne, lubiane miejsca spędzania czasu, kawiarnie, kina, a nawet domy kultury. Kuratorki wystawy wybrały tylko kilka przykładów takich przemian: przedwojenne Kino Femina w Warszawie, supernowoczesne, modernistyczne Kino Millenium w Słupsku, corbusierowski pawilon kawiarni Adria w Częstochowie i powstałe w 1939 roku, najnowocześniejsze wówczas na Wybrzeżu kino Warszawa w Gdyni. Wiadomo jednak, że takie "metamorfozy" przeszło kilkadziesiąt podobnych obiektów w całej Polsce, w tym Dom Kultury Włókniarz w Zawierciu czy Dom Technika w Gdańsku. Oczywiście nie tylko sieć dyskontowa jest odpowiedzialna za przebudowy niegdyś modnych lokali. Przeszklony pawilon kawiarniany i restauracyjny Cristal w Gdańsku po dewastującej jego architekturę przebudowie mieści dziś m.in. oddział PZU, a pawilon Gruba Kaśka w Warszawie utracił swoją architektoniczną lekkość po adaptacji na potrzeby baru fast food.
Nowe kontra stare
Pawilon Meblowy "Emilia" przy ulicy Emilii Plater 51 w Warszawie, 2012, fot. Wojciech Kryński/Forum. Rozbiórka Pawilonu"Emilia" w Warszawie, 2017, fot. Jacek Marczewski/AG
Przebudowywanie kin, kawiarni i domów kultury na dyskonty spożywcze jest aż nazbyt wyrazistym symbolem transformacyjnych przemian. Można go rozumieć zarówno jako zjawisko społeczne, jak i architektoniczne – bo w ten sposób utraciliśmy też mnóstwo ciekawych budynków, które przez lata współtworzyły krajobraz wielu miejscowości. Co ciekawe, wiele z tych przebudów odbywało się przy sprzeciwie lokalnej społeczności broniącej kultowych obiektów nierozłącznie związanych z dziejami miasta. W Słupsku przez jakiś czas nawet mówiło się o przywróceniu Kinu Millenium jego pierwotnej funkcji i formy. Pawilon meblowy Emilia, rozebrany przez dewelopera budującego w jego miejscu wieżowiec, na razie jest w częściach przechowywany na pobliskim parkingu – docelowo ma zamienić się w ogród zimowy pod Pałacem Kultury i Nauki.
Dom Towarowy "Okraglak" w Poznaniu, 1988, fot. Andrzej Wiernicki/Forum. "Okrąglak" w Poznaniu, 2018, fot. Łukasz Cynalewski / AG
Czy taka przebudowa i zmiana funkcji przyniesie dobry efekt, można wątpić, gdy patrzy się na efekt "rekonstrukcji" jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków w stolicy – nakrytego zygzakowatym dachem pawilonu Rotunda. Rozebrany i zbudowany na nowo jest najwyżej własną karykaturą, w tragicznie bolesny sposób pokazującą, że "nowe" nie zawsze znaczy "lepsze".
Znikające kina
Kino 1 Maj w Warszawie, 1992, fot. Wawrynkiewicz Longin/Forum. Sklep "Biedronka" przy ul. Podskarbińskiej 4 w Warszawie, fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
Nakrapiany owad do spółki z innymi komercyjnymi sieciami handlowymi pożarł wiele ciekawych, głównie modernistycznych budynków. Ich przebudowa to jedno ze zjawisk, w wyniku których straciliśmy i wciąż tracimy nasze architektoniczne dziedzictwo. Cenne – ale "za małe" lub "przestarzałe" – budynki są wyburzane, inne giną pod warstwami styropianu, który pełne niuansów bryły zamienia z jednakowe klocki. Los wielu cennych, ciekawych, historycznych obiektów często zależy od przypadku.
Kino Moskwa w Warszawie, 1955, fot. Archiwum Fotograficzne Zbyszka Siemaszki/www.audiovis.nac.gov.pl (NAC)
Pod koniec lat 40. w Warszawie realizowany był program budowy kin, które miały poprawić jakość życia we wciąż zrujnowanym mieście. W krótkim czasie powstało w mieście kilka wolnostojących budowli o niebanalnych bryłach i nowoczesnym wyposażeniu: kina Moskwa, Skarpa, Praha, W-Z, 1 Maj, Ochota, Stolica. Cztery z nich już nie istnieją, a zaledwie jedno pełni swoją pierwotną funkcję. Co ciekawe dawne kino Stolica, bo to ono wciąż działa, dziś jako Kino Iluzjon - Muzeum Sztuki Filmowej, znajduje się w rejestrze zabytków, a po starannym remoncie wzbudza powszechny zachwyt. W tym samym czasie cudem ocalałe kino 1 Maj zostało zdewastowane przebudową na potrzeby… znanego dyskontu.
Dobra przebudowa
Pawilon dawnej poczekalni i kiosku na osiedlu WuWA we Wrocławiu, biuro Arch_it Piotra Zybury, fot. biuro Arch_it Piotra Zybury
Da się przebudować istniejący budynek tak, aby zachować jego formę architektoniczną. Udało się to w przypadku warszawskiego pawilonu Zodiak (mimo że mamy tu do czynienia z budową nowego obiektu na wzór rozebranego) czy pawilonu stacji kolei średnicowej Warszawa-Powiśle, przemienionego w modny bar. Doskonałą modernizację przeszedł pawilon dawnej poczekalni i kiosku na osiedlu WuWA we Wrocławiu (adaptację do nowych funkcji zaprojektowało biuro Arch_it Piotra Zybury) czy tramwajowy pawilon przesiadkowy w Łodzi przy ulicy Północnej, przerobiony na siedzibę Łódzkiej Okręgowej Izby Architektów. Te dwa przykłady dotyczą budowli przedwojennych, które cieszą się większym szacunkiem i rzadziej są niszczone.
Pawilon Zodiak w Warszawie, fot. Arkadiusz Ziolek/East News
Ale można radykalnie zmienić funkcję nawet dużego gmachu, zachowując jego formę – jak w przypadku poznańskiego Okrąglaka, który z obiektu handlowego zmienił się w biurowiec, czy modernistycznego budynku dawnej drukarni w Łodzi, który dziś pełni funkcję akademika (proj. Grupa 5 Architekci).
Nowa wersja kostki
Dom z wycinanką, architekci: Piotr Kluj, Paweł Litwinowicz, konstrukcja: Wacław Latawiec, Mieczysław Guść, 2012-2013, Kluj Architekci, fot. Jeremi Buczkowski/https://www.klujarchitekci.pl/
Warto przyjrzeć się nie tylko przebudowom modernistycznych pawilonów czy zmianom funkcji gmachów z lat 50. czy 60., ale też zjawisku nadawania nowoczesnych form domom jednorodzinnym, wzniesionym w drugiej połowie XX wieku. Budownictwo jednorodzinne w okresie PRL-u znajdowało się na marginesie twórczości architektonicznej, nierzadko realizowane było metodami gospodarczymi z cudem zdobytych, często marnej jakości materiałów. Domy – kostki, tak charakterystyczne dla pejzażu polskich wsi i miast, wciąż stanowią ważną część naszego krajobrazu zurbanizowanego. Niektóre z nich doczekały się radykalnych modernizacji – z powodów sentymentalnych bądź ekonomicznych (choć nie zawsze przeróbka starego domu jest tańsza niż budowa nowego) inwestorzy zatrudniają współczesnych architektów, którym zlecają przebudowę pozbawionej wyrazu "kostki" na nowoczesną willę. Rzadko udaje się w nowej bryle odnaleźć później elementy z jej poprzedniczki, mimo to najczęściej forma domu pozostaje ta sama – nikt nie zamienia modernistycznych kubików w wiejskie chaty czy dworki, zachowane zostają ich płaskie dachy, gładkie elewacje, duże okna.
Recykling budynków
Rondo 1, Nicholas Grospierre, z cyklu "Budynków życie po życiu", 2008, fot. dzięki uprzejmości Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki. Rondo 1, Kobas Laksa, z cyklu "Budynków życie po życiu", 2008, fot. dzięki uprzejmości Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki
W 2008 roku Polskę na Międzynarodowym Biennale Architektury w Wenecji reprezentowała wystawa pt. "Budynków życie po życiu". Jej kuratorzy – Grzegorz Piątek i Jarosław Trybuś – zastanawiali się, czy istnieje architektoniczne życie po śmierci. Dla sfotografowanych przez Nicolasa Grospierre’a ikonicznych współczesnych polskich budowli napisali scenariusze, co z owymi gmachami mogłoby się stać, gdyby w swojej pierwotnej formie przestały być potrzebne. Te wizje za pomocą techniki fotomontażu zobrazował Kobas Laksa. I tak budynek Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego autorzy zamienili w centrum handlowe, szklany wieżowiec Rondo 1 – w kolumbarium i zakład karny, terminal warszawskiego lotniska – w farmę, Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Licheniu – w aquapark, luksusowe osiedle Marina Mokotów – w wysypisko śmieci. Wystawa zdobyła główną nagrodę Biennale, Złotego Lwa, bo w pozornie lekkiej formie pokazała zjawisko dotyczące wszystkich budynków świata, które choć wznoszone na lata, czasem tracą sens istnienia.
Przeciwko birutyzacji
Efektowne obrazy z weneckiej wystawy to artystyczna wizja zjawiska, które na co dzień widzimy m.in. w "obiektach, które zostały biedronkami". Zdarza się, że mniejsze i większe budynki wymagają przerobienia, dostosowania do nowych czasów i nowych potrzeb. Na pewno nie we wszystkich wypadkach warto zachowywać ich pierwotną formę, czasem jednak brutalna ingerencja, pozbawiona finezji przebudowa nie tylko niszczy sam budynek, ale też pogarsza jakość otaczającej nas przestrzeni. Dominika Janicka i Olga Grabiwoda proces barbarzyńskiego przebudowywania dobrze zaprojektowanych obiektów nazwały "birutyzacją" - na cześć zdewastowanej kawiarni Biruta. Niezależnie od naszych poglądów na style architektoniczne o dziedzictwo poszczególnych epok warto dbać, a więc przeciwstawiać się "birutyzacji".