Śląskie niebo nad Wrocławiem
Eberhard Mock tropił złoczyńców przed 1939 r. Niemal setkę lat później historycy, tacy jak specjalista od wrocławskich kulinariów, dr Grzegorz Sobel, z równie detektywistycznym zacięciem tropią starowrocławskie receptury: "Smak dawnej kuchni Wrocławia to mozaika kulinarna będących w zdecydowanej mniejszości rodzimych specjałów oraz wielu wpływów kulturowych – by wymienić kuchnię śląską, polską, francuską, angielską, wschodniopruską, wiedeńską, włoską i czeską – których asymilacja na stoły mieszkańców miasta trwała nieprzerwanie od średniowiecza. Jej ostateczny obraz ukształtował się przed wybuchem pierwszej wojny światowej, zaś jej charakter i specyfika lokował ją w typowej dla przełomu XIX i XX stulecia kuchni mieszczańskiej, w której dominowało mięso... Zadaniem historyka kulinariów jest jednakże wydobycie z zapomnienia tych, które wpisały się w tradycję stołu naszego miasta".
Smalec wiejski, Jędrzej Wojnar/AG
Niewykluczone, że Mock raczył się także śląskim niebem, czyli Schlesische Himmelreich. To boczek duszony w owocach: suszonych albo świeżych jabłkach, gruszkach i śliwkach, zazwyczaj serwowany z kluskami. Ponoć nie było śląskiego domu, w którym przynajmniej raz w roku by tego nie podawano. Wędzony i gotowany boczek jest głównym składnikiem innej popularnej potrawy Breslau - siekanki wrocławskiej (Breslauer Häckerle) czyli sałatki, do której dorzucano także śledzie, kiszone ogórki i cebulę, niekiedy kwaśne jabłko. Wszystko mieszano z oliwą i musztardą oraz doprawiano czarnym pieprzem. A w XIX w. ze wsi do kuchni wrocławskiej przeniknął inny smakołyk: "dumny Henryk": pieczona biała kiełbasa, gotowana w sosie na bazie piwa, piernika, goździków, pieprzu i kminku. Nie sposób nie napomknąć o pieczeni ze skórką Schwärtelbraten, gęsi na św. Marcina i pasztecikach wrocławskich z ciasta francuskiego, nadziewanych ragoût z kuropatw, z dodatkiem szynki, szalotki i korzennych przypraw. Parę lat temu rekonstruowała je jedna z wrocławskich restauracji. Za rarytas uważano szynkę praską wypiekaną w cieście chlebowym, a także precle z kminkiem. A ponieważ w Breslau osiedlali się i cukiernicy, np. ze Szwajcarii, nie brakowało słodkich specjalności. Taką zapomnianą jest torcik królowej Luizy (żony władcy Prus Fryderyka Wilhelma III) z orzechami, lukrem i bitą śmietaną czy śląska drożdżówka z cynamonową kruszonką (Schlesische Streuselkuchen), ongiś "cesarski przysmak".