Wzięły się z mody na wypoczynek. Lokalni architekci, zapatrzeni w pięknie zdobione alpejskie kurorty Szwajcarii i dacze carskiej Rosji, przenieśli nad Świder podpatrzone na świecie rozwiązania. I tak pod koniec XIX wieku w sosnowym lesie nad Świdrem zaczęły wyrastać charakterystyczne domy z bogatymi ornamentami, które Konstanty Ildefons Gałczyński żartobliwie nazwał w jednym ze swoich wierszy "świdermajerami". 176 drewnianych obiektów z okolic Otwocka trafiło właśnie pod ochronę konserwatora zabytków. Pełna lista budynków znajduje się na stronie Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie.

, Dom w którym mieszkał malarz Michał Elwiro Andriolli, 1928, Nałęczów, fot. Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji / Narodowe Archiwum Cyfrowe / www.audiovis.nac.gov.pl
Za twórcę stylu uważa się wybitnego rysownika Michała Andriollego, ilustratora m.in. mickiewiczowskiego "Pana Tadeusza", który w 1880 roku za 18 tysięcy rubli wykupił ponad 200 hektarów rozciągających się po obu brzegach rzeki. Jako pierwszy w tych okolicach wybudował drewniane domy letniskowe, część z nich powstała według jego autorskiego projektu. Świdermajerami zachwycali się Prus, Tuwim i Korczak, Reymont spędzał tu wakacje.
Anin, Międzylesie, Radość, Miedzeszyn, Falenica, Michalin, Józefów, Świder, Otwock, Śródborów - to na tej trasie można podziwiać domy z duszą, stylowe drewniaki i pamiętające czasy dawnej świetności pensjony, hotele, sanatoria: unikatowe pamiątki po letniskowej historii Otwocka i okolic. Kim byli jego mieszkańcy? Co po nich zostało? Oto nasza fotorelacja z wyprawy nad Świder.
"Jest willowa miejscowość,
nazywa się groźnie Świder,
rzeczka tej samej nazwy
lśni za willami w tyle,
tutaj nocą sierpniową,
gdy pod gwiazdami idę,
spadają niektóre gwiazdy,
ale nie na te wille,
spadają bez eksplozji
na biedną głowę moją,
a wille w stylu groźnym
jak stały, tak stoją -
dzień i noc; i znów nocą
nikły blask je oświetla;
cóż im “Concerto grosso”
Fryderyka Jerzego Haendla!
Te wille, jak wójt podaje,
są w stylu “świdermajer”.
( "Wycieczka do Świdra", Konstanty Ildefons Gałczyński)
Imponujący Gurewicz

Sanatorium Abrama Gurewicza, Otwock, fot. Dagmara Smolna
Nasz spacer zaczynamy przy remontowanym właśnie Sanatorium Abrama Gurewicza, największym drewnianym budynku w Polsce, a może i nawet w Europie. To najcenniejszy reprezentant nadświdrzańskiej architektury, z przylegającymi do siebie siedmioma skrzydłami, otwartymi tarasami do kąpieli słonecznych i dodającymi uroku przeszklonymi werandami. To skarb Otwocka, opowiadający ponad 100-letnią historię modnego podwarszawskiego letniska. Przed wojną zjedżali tu zamożni kuracjusze szukający wypoczynku, zdrowego klimatu i rozrywki. Zachwycał się nim Bolesław Prus, bywali m.in. Julian Tuwim i Janusz Korczak. Willę otaczał pachnący sosną park i wypielęgnowany ogród z oranżerią, egzotycznymi gratunkami roślin i fontannami. Była czytelnia, bawialnia, sala jadalna i koncertowa z fortepianem.

Sanatorium Przeciwgruźlicze doktora Władysława Przygody w Otwocku, 1926 fot. Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji / Narodowe Archiwum Cyfrowe / www.audiovis.nac.gov.pl
Od kilku lat Gurewicz na kilka dni ożywa wiosną - otwiera drzwi dla gości festiwalu Świdermajer, staje się sceną muzyczną oraz plenerem fotograficznym i filmowym. Uroda świdermajera tak urzekła wokalistkę i ambasadorkę drewnianej architektury Melę Koteluk, że nakręciła w jego ogrodzie teledysk do "Melodii ulotnej", a w wywiadach przyznaje, że chętnie wraca do Otwocka i okolic. Festiwal ma przywrócić modę na przedwojenne letnisko.
Ale wróćmy jeszcze do historii.

Sanatorium Abrama Gurewicza, Otwock, fot. Dagmara Smolna
Ekskluzywny pensjonat powstawał etapami, między 1906 a 1921 rokiem, stopniowo przeksztalcając się z kameralnej Willi Gurewiczanki w okazały zakład leczniczy. Potem jeszcze wiele razy zmieniał funkcję. Podczas II wojny światowej był komendanturą i szpitalem wojskowym, a po wojnie m.in. siedzibą NKWD i liceum medycznym. Przez lata popadał w ruinę, teraz, dzięki nowym właścicielom, Gurewicz ma odzyskać swój dawny blask. W wywiadzie dla Gazety Wyborczej deklarują: "W bardzo dobrym stanie ocalały wielkie kaflowe piece. Nie mają dekoracji, bo Abram Gurewicz nie był rozrzutny, ale praktyczny. Te piece na pewno zachowamy, podobnie jak starą balustradę klatki schodowej. Po to kupiliśmy ten budynek, żeby pozostało w nim coś z dawnego klimatu." Trzymamy za słowo!
Świdermajer na planie filmowym

Willi Kahana, Otwock, fot. Dagmara Smolna
Piaszczystą drogą dojeżdżamy do ukrytej w lesie po drugiej stronie torów Willi Kahana. To tu, na klimatycznej werandzie z dobrze zachowaną ażurową balustradą przy ulicy Konopnickiej 7a, godzinami przesiadywała Danuta Szaflarska na planie filmu Doroty Kędzierzawskiej "Pora umierać". Podobnie, jak w filmie, każdy kąt domu ma swoją historię. Warto tu zajrzeć! Jeden z najpiękniejszych i nostalgicznie nastrajających otwockich świdermajerów znajduje się pod ochroną konserwatorską.
Lato Reymonta

Ulica Reymonta 29 A i B, Otwock, fot. Dagmara Smolna
Drzwi parterowego domu z końca XIX wieku otwiera nam Maria Mikołajewska, chętnie opowiadająca o jego ponad 100-letniej historii. Na posesji jest jeszcze jeden budynek, który, jak się dowiadujemy, w przyszłości ma być izbą pamięci, poświeconą Władysławowi Stanisławowi Reymontowi. - Jeśli tylko uda się zebrać fundusze - zastrzega właścicielka. Bo domy wymagają natychmiastowego remontu, coraz trudniej utrzymywać je w dobrym stanie.
Letnia willa pierwotnie należała do dziadków Reymonta, sam Noblista mieszkał i pracowal tu w latach 1908-1918, o czym przypomina kamienna tablica umieszczona tuż obok czarującej werandy.

Ulica Reymonta 29 A i B, Otwock, fot. Dagmara Smolna
Jak wynika z zachowanych przekazów, właśnie w tym domu powstała IV część jego noblowskiej epopei "Lato". Reymontówka znajduje się w najstarszej części Otwocka, nazywanej Aleksandrówką. Historia tej ulicy tragicznie splotła się z losami Adeli Tuwim, matki Juliana, która w czasie wojny była pacjentką szpitala psychiatrycznego Zofiówka i ukrywała się poza terenem otwockiego getta. Niemcy dopadli ją w domu przy Reymonta 1. Jej ciało wyrzucili przez balkon. Była jedną z 10 tysięcy osób zamordowanych przez Niemców w czasie likwidacji otwockiego getta.