3. Czucie
Scena z przedstawienia "So emotional", choreografia i performans: Przemek Kamiński, Marta Ziółek, 2017, fot. Katarzyna Szugajew/Nowy Teatr w Warszawie
Teatr dramatyczny, tak samo jak system edukacji, przyzwyczajają nas do tego, że tekst kultury stworzony został w oparciu o logiczną i sensowną koncepcję, a my – jako odbiorcy – powinniśmy mieć (lub wykształcić w sobie) narzędzia, by go zrozumieć. Rolą widza jest dekodowanie i docieranie do znaczeń. Tymczasem nowoczesne widowiska oparte na ruchu zmuszają nas do wykroczenia poza tradycyjną interpretację. I nie chodzi tu o "intuicyjny odbiór" sugerujący, że o nowym tańcu nie trzeba mówić ani pisać ani go analizować, ponieważ rzekomo "wymyka się rozumieniu". To prawda, charakter nowego tańca zwalnia nas niejako z przymusu tłumaczenia tego, co widzimy. Nie warto jednak ograniczać się do samego "wrażenia" – warto natomiast nieustępliwie pytać się o to, co widzimy: jaki to ruch, jak performer lub performerka funkcjonuje w przestrzeni, w jaką interakcję wchodzi z miejscem i odbiorcami; a także, co ten ruch do nas "mówi", jakie budzi w nas emocje, jak wpływa na naszą relację z miejscem, w którym jesteśmy, jaką tworzy sytuację. Nowa choreografia konsekwentnie uczy nas, że ze sceny mówić może niekoniecznie tekst, ruch zaś niekoniecznie musi ilustrować zdarzenia czy emocje. Że spektakl nie musi być (i w przypadku nowego tańca – najczęściej nie jest) "o czymś". W ten sposób uwalnia nas z jarzma intelektualnego rozumienia i pozwala otworzyć się na innego rodzaju poznanie – afektywne, związane z emocjami.
Przykład: Nomen omen – "So Emotional" kolektywu Ziółek/Kamiński/Szymanówka, "ruchomy portret współczesnej emocjonalności przepuszczonej przez pryzmat nowych mediów i technologii".
Scena z przedstawienia "So emotional", choreografia i performans: Przemek Kamiński, Marta Ziółek, 2017, fot. Katarzyna Szugajew/Nowy Teatr w Warszawie
W tym tkwi siła nowoczesnych spektakli ruchowych, że nierzadko budzą niezrozumienie, konfuzję, a nawet niepokój. Jak "So Emotional" są i odpowiedzią na rzeczywistość, i jej zwierciadłem. Dialogują z nią, ale bardzo często nie wprost – jak nawiązujące do aktualnych zdarzeń spektakle teatru opartego na słowie, zwane oględnie "publicystycznymi" – ale w sposób, którego odbiór wymaga pewnej czułości na metaforę.