Ciało kobiety
"Silenzio!", Nowy Teatr, fot. Maurycy Stankiewicz.
Rozgłos – i zarazem uznanie krytyki – przyniosły Nagabczyńskiej jednak głównie jej autorskie projekty. W 2012 roku w ramach organizowanego przez Komunę Warszawa cyklu RE//MIX (kuratorowanego przez Magdalenę Grudzińską) choreografka stworzyła performans Akumulacja© Trisha Brown. Jak zapowiadała przed premierą:
Każdy spektakl jest spektaklem pamięci. […] Interesuje mnie jak, w kontekście historycznym, zmienia się percepcja widza oraz jak zmienia się nastawienie do tworzenia artysty, którego twórczość jest osadzona w kontekście zdefiniowanym przez dotychczasowy dorobek danej dziedziny. W związku z dostępnością wielkiej ilości mediów oraz tendencją do ciągłego powiększania i polepszania dziś pojęcie akumulacji musi wzbudzać zupełnie inne skojarzenia niż w latach 70., kiedy Trisha Brown tworzyła pierwsze prace oparte na akumulacji. Pragnę zwrócić uwagę na ten fakt oraz potwierdzić, że dorobek przeszłości jest źródłem bez dna, a nie hamującym ograniczeniem.
Z kolei w późniejszych Częściach ciała (2019) Nagabczyńska eksplorowała twarz – jej anatomię, fizjologię, zdolność do generowania znaczeń i emocji. Choreografkę interesował tutaj moment, w którym twarz staje się narzędziem wytwarzania (patriarchalnej albo emancypującej) kobiecości – na co bezpośrednio wpływa delikatność bądź intensywność mimiki, makijaż lub jego brak, a także samo spojrzenie. Jako inspirację do tego performansu Nagabczyńska wskazywała m.in. filmy grozy, ikonografię religijną czy kulturę porno.
„Większa część historii tańca scenicznego, aż do zwrotu zwanego tańcem postmodernistycznym, związana jest z ekspresją emocji, ale używanie twarzy nie było w nim usystematyzowane tak jak w przypadku pozostałych części ciała” – mówiła w rozmowie z Karoliną Plintą opublikowaną w Szumie (2020). Dodając, że – jej zdaniem – moc choreografii „leży głównie w uwidacznianiu części składowych pewnych pól rzeczywistości i ciągłym układaniu ich na nowo”.
Części ciała doceniła m.in. krytyczka i badaczka nowej choreografii Zuzanna Berendt, pisząc na łamach miesięcznika Dialog:
Nagabczyńska nieustannie wprowadzając zmiany w swojej mimice, wytwarza kolejne, wyobrażone modele neutralności, które właśnie przez to, że wydają się znakami pozbawionymi realnie istniejącego desygnatu, wywołują rosnące rozbawienie wśród publiczności. Im żywiej reagują widzowie, tym trudniej powstrzymać się od myślenia już nie tyle o tym, czy poszczególne propozycje są trafne, błyskotliwe, czy prześmiewcze, ale o tym, jak długo Nagabczyńskiej uda się zachować powagę […].
Przełomem okazało się natomiast Silenzio! (2021) – spektakl z warszawskiego Nowego Teatru. Nagabczyńska ponownie sięgnęła do tematu kobiecości, choć tym razem to nie twarz kobiety, lecz jej głos i jego cielesny oraz polityczny potencjał, stał się punktem wyjścia dla performansu. Silenzio! było także komentarzem do tradycji i praktyki operowej. Jak mówiła przed premierą w rozmowie z Going.app choreografka:
Wiedziałam, że jeżeli chcę rozpatrywać głos pod wieloma kątami, opera będzie najlepszym do tego środkiem [...] intrygujące jest dla mnie to, że libretta operowe cały czas głoszą wartości przemocowego świata, a my nie znaleźliśmy narzędzi, żeby brać z opery to, co fajne i zostawić to, co niefajne lub zmienić w coś fajnego.
Na scenie – oprócz Nagabczyńskiej – występowały tu także Katarzyna Szugajew, Karolina Kraczkowska, Barbara Kinga Majewska i Anna Steller (rola dublowana).
Na łamach Frieze, międzynarodowego czasopisma poświęconego sztuce współczesnej, Sam Moore stwierdził, że najbardziej fascynującym momentem Silenzio! był ten, w którym „operowy głos odtwarzany z taśmy dźwiękowej stawał się bezcielesny, zupełnie niezsynchronizowany z ruchami czterech performerek, gdy te w zapętlaniu powtarzały na scenie gesty operowej śmierci i samobójstwa”. Z kolei Teresa Fazan w Dwutygodniku pisała:
W „Silenzio!”, wymykając się operowej estetyce i nie starając się zaspokoić oczekiwań widzów, głosy artystek stają w opozycji do porządku debaty publicznej, przypisującej kobiecie określone funkcje i redukującej je do roli podporządkowanych.
Nagabczyńska pokazywała Silenzio! na międzynarodowych przeglądach m.in. w Düsseldorfie, Dreźnie, Birmingham, Barcelonie, Bolonii; a podczas krakowskiego festiwalu Boska Komedia otrzymała nagrodę za reżyserię tego performansu. Jury w uzasadnieniu pisało:
Za bezkompromisowy wybór artystyczny reżyserki, umiejętność dekonstrukcji kodów teatralnych oraz podważenie stereotypów zarówno społecznych, jak i artystycznych. Za odważną i dojrzałą koncepcję, precyzyjną estetykę i stworzenie własnego teatralnego świata.
W 2024 roku premierę miał spektakl Hate Haus w choreografii Nagabczyńskiej. Razem z członkiniami zespołu Hertz Haus (w składzie: Magdalena Kowala, Natalia Murawska, Joanna Woźna, Anna Zglenicka) Nagabczyńska badała temat funkcjonowania w kolektywie. Kanwą dla scenariusza stały się prywatne doświadczenia współtwórczyń.
Również w 2024 roku Nagabczyńska stworzyła Anonimowych performerów w warszawskim Teatrze Studio. Na scenie oprócz gościnnych tancerek (Bożna Wydrowska, Karolina Kraczkowska) i samej Nagabczyńskiej występowali tu też aktorzy warszawskiego teatru: Rob Wasiewicz i Maja Pankiewicz. Anonimowi performerzy opowiadają przede wszystkim o uzależnieniu od uwagi i dopaminy, która wydziela się podczas występów na scenie. Choreografia Nagabczyńskiej pełna jest odniesień do popkultury, szczególnie do filmów grozy. Nagabczyńska kolejny raz udowodniła, że potrafi z powodzeniem wprowadzać do teatru autorskie, formalne zabiegi, które rozsadzają spektakl od środka. Błyskotliwe przełamanie czwartej ściany, które następuje pod koniec Anonimowych performerów, tylko to potwierdza.