Moszyński zostawił po sobie kilka zeszytów dzienników z podróży, do dziś zachowało się sześć z ośmiu spisanych. Są o tyle ciekawe, że szczególnie wrażliwy na architekturę królewski urzędnik podróżował jako doświadczona osoba, jego relacje są więc krytyczne, nie są zachwytem młodzieńca. I tak Moszyński porównując Rzym i Florencję, pisał:
Oba te miasta podobają mi się, ale Florencja wydaje mi się ładną zalotnicą, strojną w cudze piórka – Rzym zaś to kobieta pełna majestatycznej piękności, którą zawdzięcza tylko sobie. Florencja posiada liczne, lecz nie własne dzieła sztuki, brak jej własnego Koloseum, term, akweduktów, kolumn i obelisków. Jej malarze i rzeźbiarze jedynie naśladowali artystów rzymskich, a niewielu z nich udało się wykonać dzieła śmiałe ponad możliwości kopisty. Natomiast wszystko, co się znajduje w Rzymie, powstało jakby z jego myśli.
Analizował też wygląd poszczególnych budowli, które zwiedzał. O rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore, której historia sięga V wieku, a wnętrza były kilkakrotnie przebudowywane, Moszyński pisał:
Gdybym miał przerabiać kościół, zmieniłbym całą nawę główną. Ten szereg kolumn, pięknych w każdym innym kościele, temu nadaje wygląd ubogi w stosunku do naw bocznych. Byłoby lepiej zbudować na dole podpory w kształcie filarów w połączeniu z tymi kolumnami, a wyżej zrobić galerię, gdzie te same kolumny podpierałyby belkowanie, a to ostatnie – sklepienie. Podwyższyłoby to nawę i nadało jej świetniejszy wygląd, jakiego obecnie brak.