Był żołnierzem (powołanym po studiach do odbycia obowiązkowej rocznej, w jego przypadku 15-miesięcznej, służby wojskowej – "był stan wojenny – dopowiada poeta – i początek mojego zszarpanego życia"), robotnikiem "Solidarności" (drukował "Gazetę Wyborczą" w jej pionierskim okresie 1989–1990), gastarbeiterem, dziennikarzem. Pracował jako redaktor w Telewizji Kraków, Telewizji "Wisła" i jako scenarzysta Telewizji TVN. Nie należy do żadnego z "salonów" literackich. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, mieszka w Krakowie.
Wiersze na murach, Kraków, ul. Bracka 2, 7 grudnia 2014, fot. Poemat
Włodek Dulemba to w moim życiu jedno z ważniejszych spotkań z poezją – mówi znany rysownik Janusz Kapusta. – Zawsze byłem zafascynowany jego rzetelnością i odpowiedzialnością za świat ujawnianą słowem. Włodek bierze odpowiedzialność nie za słowo – co jest naturalne dla poety – tylko za zdarzenie. Poznaliśmy się w Bieszczadach, gdy miał szesnaście lat; już jako dwunastolatek czuł się pisarzem. Jestem od niego kilka lat starszy, ale nie sądzę, żeby wówczas była we mnie podobna powaga w podejściu do rzeczywistości. W rok później byłem na premierze jego sztuki – pełnej emocji, patosu i wzruszenia, którą napisał, reagując na "Skowyt" Ginsberga. Wyraził hołd poecie, w którego twórczości odnalazł podobny timbre.
Sztuka ówczesnego licealisty okazała się na tyle głośna, że szkolne przedstawienie zostało zaproszone do pokazu na profesjonalnej scenie Teatru Zagłębia w Sosnowcu.
Włodzimierz Dulemba zadebiutował w 1976 roku wierszem w krakowskiej "Gazecie Południowej" jako laureat I nagrody w konkursie literackim Centrum Radiowego UJ. Swoje utwory publikował między innymi w "Tygodniku Powszechnym", "Więzi", "Czasie Krakowskim", "Nowym Dzienniku" (Nowy Jork), "Liście Oceanicznym" (Toronto), "Ekspresjach" (Londyn).
Jest autorem tomów poetyckich "Podpiszemy wszyscy nasze spuszczone oczy" (1982), "Różnica zdań" (1990), "Epizody" (1995), "Krzyż – poemat pasyjny" (1999), "Post i moderna" (2016).
Bardzo, naprawdę bardzo dziękuję za tomik i za dedykację, która mnie szczerze wzruszyła – odpisał mu Stanisław Barańczak 26 marca 1983 roku, po przeczytaniu debiutanckiego zbiorku. – Wiersze prawdziwie interesujące i cieszę się, że ta książka się ukazała. Liczę bardzo na to, że będzie mi Pan podsyłał swoje następne publikacje. […] życzę […] przede wszystkim wytrwałości w pisaniu St. B.
Ze starszego pokolenia mistrzów poetyckiego słowa winszował Dulembie debiutu Zbigniew Herbert. Dedykacją na ofiarowanych mu swoich "Wierszach zebranych" w wydaniu Czytelnika z 1982 roku – "Drogiemu Koledze Włodzimierzowi Dulembie z dobrymi myślami i bardzo serdecznie poświęcam Zbigniew Herbert" – jak też listem z 9 sierpnia 1983 roku.
Drogi Panie Kolego […] Pragnę przede wszystkim podziękować za łaskawie przesłany mi tom wierszy i to wierszy dojrzałych i pięknych. "Podpiszemy wszyscy nasze spuszczone oczy" bardzo mnie poruszyły. Serdecznie gratuluję – spóźnionego jak to u nas – debiutu. Ale proszę pamiętać, że musi Pan mieć diabelskie i anielskie siły, żeby wytrwać w tym cholernym rzemiośle. Moje dobre myśli – bo nic innego nie mam, będą Panu towarzyszyć. […] Ale nadzieja że inni – Pan – podejmą trud pisania wierszy, napawa mnie melancholijnym spokojem.
Twórczość poetycka Włodzimierza Dulemby cieszy się zainteresowaniem ludzi z naukowym cenzusem. Warto przytoczyć choć dwa fragmenty ich spostrzeżeń. W grudniu 2010 roku, w rekomendacji do MKiDN, polonista z UJ, prof. Józef Wróbel, pisał między innymi:
Poezja Dulemby wyrasta z niezgody na świat zła, hipokryzji i nieautentyczności. Twórca włącza w jego opis i kompromitację języka, który uchyla się w porę przed przekroczeniem granicy publicystyki, uniwersalizując niezgodę podmiotu lirycznego. Poemat pasyjny "Krzyż" podejmując temat męki Chrystusa tak często obecny w literaturze, wnosi jednak coś nowego w spojrzeniu na to misterium. Na Mękę patrzy bowiem ktoś zewnętrzny i najpierw zupełnie obojętny – rzymski centurion.
Z tą oceną rymuje się – pisana w tym samym czasie i celu – opinia jego uniwersyteckiego kolegi, prof. Wojciecha Ligęzy. Orędownika wszechstronnego literackiego dorobku poety. Autora wielu analitycznych tekstów zamieszczanych w jego książkach.
Twórczość Włodzimierza Dulemby adresowana jest do wyrafinowanych odbiorców literatury, ale również odnajduje swoje miejsce w obiegu popularnym, chociaż należy to wyraźnie podkreślić, że opowiadania i wiersze dla dzieci, a także piosenki wyróżniają się wysokim poziomem artystycznym. Szczególnie cenię w pisarstwie Włodzimierza Dulemby formy poematowe [...]. Wysoko szacuję osiągnięcia poetyckie: od debiutu "Podpiszemy wszyscy nasze spuszczone oczy" po wiersze najnowsze. W tych lirykach uderza przede wszystkim ton autentyczności, gdyż poeta sprzeciwiający się złu swój protest potrafi wypowiedzieć tak, by nie popadać w publicystyczną manierę. Dialog artysty słowa ze światem współczesnym toczy się na wielu płaszczyznach: języka, przyjętych wzorów zachowań, "spotkania z innymi", standardów myślowych, kulturalnych mód. Odejście od pospolitości i uchylenie rozwiązań przewidywalnych to ważne wyróżniki poezji Włodzimierza Dulemby.
W reakcji na sytuację w kraju – z nastrojami społecznymi rozpiętymi między buntem a zniechęceniem – Dulemba pisze scenariusz niepokornego widowiska "Lustro" (1984). Jego teksty zabrzmiały z muzyką Bogusława Michalonka, w wykonaniu kompozytora i łódzkiego zespołu rockowego Phantom. Całość wyreżyserował Jerzy Zoń z KTO (Krakowskiego Teatru Osobliwości).
Kiedy w połowie lat 80. zobaczyłem na świnoujskiej FAMIE antymusical rockowy Włodka Dulemby "Lustro", oszalałem – wspominał Marcin Daniec. – To była sztuka na Broadway! Materiał dla zespołu rockowego typu Lady Pank czy Budka Suflera i dla świetnie śpiewających aktorów. To niebywale zdolny człowiek, jeden z najlepszych żyjących poetów w tym kraju. Zdobyłem do kabaretu fantastyczne piosenki jego autorstwa. "O losie/ ty wieczna spiralo/ tajemna wyrocznio życia/ zwodzisz nas fatamorganą/ z dnia na dzień". To cud Boży, że mogę tę piosenkę mieć w repertuarze kabaretu, z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza. I tę, w której "Jean Paul Sartre kiedyś wszystkim zawoła taniec śmierć". Nie spotkałem człowieka, który w całej swej poetycznej subtelności jednocześnie tak dobrze czułby scenę. Jego teksty są inteligentne, profesjonalne, ale Włodek nie pisze stricte kabaretowych rzeczy. Nie ma też obsesji wszechwiedzącego twórcy.
Włodzimierz Dulemba to nie tylko poeta, ale również autor dramatów i scenariuszy dla potrzeb telewizji. W 1990 roku – a więc już w krzepiącej atmosferze ponownie rozbudzonych nadziei – do studia na Krzemionkach w Krakowie weszli aktorzy Starego Teatru, żeby wystąpić w jego "Spadkobiercach".
W widowisku poetycko-muzycznym podjęto próbę refleksyjnego spojrzenia na wydarzenia ostatniej dekady, przybliżenia zmagań o odzyskanie suwerenności państwa i podmiotowości narodu. […] Poemat krakowskiego poety Włodzimierza Dulemby wzbogacony inscenizacyjną wizją Andrzeja Maja, piękną muzyką i oryginalną dekoracją dał widowisko proste, o bogatej treści i formie.
[Barbara Biel, "55 lat Teatru TV w Krakowie", Kraków 2016]
Poeta z córką Natalią, Kraków, ul. Kanonicza, 1992, fot. Jerzy Szot, dzięki uprzejmości autora
Dodajmy, że scenografia była dziełem Ryszarda Melliwy, a muzyka – Jana Kantego Pawluśkiewicza. Jedną z głównych ról objęła Beata Rybotycka, aktorka a zarazem wokalistka.
W telewizyjnych "Spadkobiercach" Andrzeja Maja zaśpiewała między innymi "Psalm poranny" do wiersza Włodzimierza Dulemby, poety, który ofiaruje aktorce także inny tekst – "Zbudzisz się przy mnie" (znany i pod tytułem "Czas"), zamieniony przez Pawluśkiewicza w pięknego walca, uwielbianego przez Piotra. "Moje serce zawsze płacze, gdy tego słucham…" – mówił.
[Wacław Krupiński, "Głowy piwniczne", Kraków 2007]
Taka właśnie zapowiedź Piotra Skrzyneckiego została utrwalona na płycie z koncertem wykonywanym na czterdziestolecie kabaretu Piwnica pod Baranami.
Dulemba pisze również teksty kabaretowe (dla Marcina Dańca), teksty piosenek, do których muzykę komponowali między innymi: Jan Kanty Pawluśkiewicz, Agnieszka Chrzanowska, Agnieszka Fatyga, Ewa Kornecka, Tadeusz Leśniak, Jacek Zieliński. Śpiewali je i nagrywali: Beata Rybotycka, Łada Marija Gorpienko, Anna Szałapak, Jacek Wójcicki, Agnieszka Fatyga, Agnieszka Chrzanowska, Marcin Daniec i inni wykonawcy.
Wśród piosenek na wydanej w 2000 roku płycie "Beata Rybotycka śpiewa pieśni Jana Kantego Pawluśkiewicza" są i te, które bywalcy kabaretu Piwnica pod Baranami cenią najbardziej, z tekstami Włodzimierza Dulemby: "Psalm poranny", z udziałem Haliny Jarczyk i Zbigniewa Wodeckiego i "Zbudzisz się przy mnie", gdzie Beacie Rybotyckiej partneruje Grzegorz Turnau.
pęd życia z naszych ciał
przyniesie nowy płomień
przyniesie nowy promień
maleńki płacz

Obie cechuje wyjątkowa harmonia – połączenie najczulszej liryki z doskonałością formy muzycznej. "Zbudzisz się przy mnie", niekiedy zapowiadana jako "Czas", to absolutne mistrzostwo – spotkanie trzech osobowości: poety, kompozytora i wykonawczyni. Jest jedną z najpiękniejszych piosenek Piwnicy pod Baranami.
Kocham tę piosenkę – nie kryje Beata Rybotycka. – "Czas dla nas już płynie i zanim noc minie, zbudzisz się przy mnie jak kwiat snu…". Tekst powstał pod wpływem narodzin dziecka poety, córeczki Natalki. Śpiewam tę piosenkę od lat – w duecie z Grzegorzem Turnauem lub sama – i nigdy mi się nie nudzi.
[Beata Rybotycka w: Janusz R. Kowalczyk, "Wracając do moich Baranów", Warszawa 2012]
"Czas" wciąż utrzymuje się w repertuarze Piwnicy. Wykonywany jest przez młodsze pokolenie śpiewających artystów: Dorotę Ślęzak i Macieja Półtoraka.
Autografy tekstów piosenek Włodzimierza Dulemby: "Czas" i "Psalm poranny", fot. ze zbiorów Muzeum Piosenki Polskiej w Opolu
Kolejnym przedstawieniem Włodzimierza Dulemby zarejestrowanym przed kamerami telewizji był "Święty grzech" (2001) w reżyserii Bogdana Toszy. To z życia wzięta, współczesna opowieść o dwójce ludzi po tak zwanych przejściach. Wiekowo różni ich pół pokolenia. Zakładają rodzinę, pozostając w niesakramentalnym związku. On bowiem, jeszcze w trakcie studiów, przysięgał przed ołtarzem zupełnie innej kobiecie, z którą dawno się rozstał. Próby unieważnienia pochopnie zawartego małżeństwa rozbijają się o mur kościelnej biurokracji. Mijają lata, rodzą się dzieci – a para bohaterów wciąż żyje bez sakramentu, co zaczyna coraz mocniej rzutować na ich związek. Rodzina się rozpada. Niebłahy problem – u nas właściwie wciąż jeszcze słabo rozpoznany, o posmaku tabu.
"Święty grzech" zaowocował ciekawymi rolami. Krzysztof Globisz stworzył portret zdeklasowanego inteligenta (alter ego autora?), twórcy, który zmuszony jest utrzymywać rodzinę z pisania reklamówek dla telewizji. Partneruje mu Jolanta Fraszyńska jako żona, która odchodzi z innym, młodszym od siebie mężczyzną.
Dulemba jest też twórcą poetyckiego tekstu teledysku "Umieraj Bośnio" wyreżyserowanego przez Jacka Knoppa. Był on wielokrotnie pokazywany w naszej telewizji w 1995 roku. Pięknie podawany przez Marka Kondrata poemat ilustrowany był zdjęciami przechodniów krakowskiej ulicy, całkowicie pochłoniętych swoimi sprawami.
umieraj Bośnio
powoli
jeszcze tyle ciężarówek
z nadpsutą żywnością
chciałoby cię odwiedzić
Poeta jest również autorem słuchowisk radiowych w reżyserii Romany Bobrowskiej, legendarnej redaktorki Rozgłośni Krakowskiej Polskiego Radia.
Najbardziej zapisały mi się w pamięci "Martwe motyle" i "Galeria snu", reakcja autora na stan wojenny – wspominała Romana Bobrowska. – Teksty dla radia muszą mieć specjalną formę, znaczące treści, piękny język i możliwości uruchomienia bogactwa dźwięku. Wówczas można stworzyć przyciągający uwagę dramat słuchowiskowy.
Po otrzymaniu z Wydawnictwa Jedność "Czterech pór baśni" Dulemby, Romana Bobrowska napisała do autora list zaczynający się słowami: "Mój polski Andersenie". Jak mówiła, dopiero od niego dowiedziała się, gdzie zimą mieszkają krasnoludki… Dziękowała mu za te książki. I nie ona jedna, gdyż wśród najmłodszych, ale i starszych czytelników cykl ten robi zasłużoną furorę. Liczne wiersze i formy prozatorskie poety zamieszczane są w antologiach i podręcznikach szkolnych.