W każdym z kolejnych tomów Włodzimierza Dulemby: "Podpiszemy wszyscy nasze spuszczone oczy" (1982), "Różnica zdań" (1990), "Epizody" (1995) i "Krzyż – poemat pasyjny" (1999), refleksja poetycka autora zmierza wyraźnie ku tonom gorzko-ironicznym, wręcz sarkastycznym. Można by to nazwać przejawem samoświadomości poety, ugruntowanej nabytą wiedzą oraz coraz bogatszym doświadczeniem człowieka w pełni przyrodzonych mu możliwości, który większość życia ma już jednak za sobą. Śmiertelnika, który niejedno zdążył przetrawić, sporo przeboleć, a teraz przychodzi mu zdać rachunek z niespełnionych porywów młodości.
"Post i moderna", w odróżnieniu od poprzednich tomików Dulemby, jest nie tylko odsłoną lirycznych stron duszy autora lecz także zapisem różnorodnych podszeptów rzeczywistości, z jej dobrze widocznymi, bądź też ukrytymi znaczeniami. Autor, wnikliwy obserwator, w syntetycznym skrócie daje nam obraz swych spostrzeżeń, uchylając się jednak od kategorycznych wniosków czy pouczeń, nie taka bowiem rola artysty słowa. Nie ma tu więc odwołań do dyktowanych potrzebą chwili spraw bieżących, czyli excusez le mot doraźnej publicystyki.
Zdecydowanie lepiej porusza się Dulemba w sferze imponderabiliów i uniwersaliów, choć z jego książek – paradoksalnie – właśnie "Post i moderna" należy do najmocniej zakotwiczonych w trzewiach współczesności. Zacznijmy od wieloznaczności przewrotnego tytułu, który najlepiej pisać w mianowniku, bo w odmianie przez przypadki zaczynają się kłopoty. W "Post i modernie" czy też w "Poście i modernie?"– przywilej wyboru i właściwej (własnej) interpretacji pozostaje w gestii czytelnika.
Uczeni w słowie! Ja prosto z mostu:
wielkie wyzwanie stoi przed wami.
Trzeba to wszystko jakoś uprościć.
O, miejcież litość nad Polakami!
Ortografowie, no i styliści
pewnie ustalą nowe reguły,
aby był język giętki i prędki,
twardy, mięciutki, szorstki i czuły.
["Język polski"]
Tom, jak żaden z poprzednich w pisarskim dorobku Włodzimierza Dulemby, jest bogaty treściowo i zróżnicowany formalnie. Zgodnie z podziałem na części/rozdziały, zawiera: błogosławieństwa, etiudy, pieśni, piosenki, żarty, wiersze, reklamy, aforyzm – słowem, pełna postmoderna. Autor zachował arytmetyczny porządek, w układzie malejącym: od ośmiu błogosławieństw do jednego aforyzmu.
Osiem błogosławieństw tworzy notabene jeden filmowy scenariusz. Dzięki niemu poeta w 1999 roku – jako jedyny pisarz z dziewięciu stolic kultury europejskiej 2000 – zdobył working-grant Stowarzyszenia Dramaturgów Norweskich, co mu zapewniło trzymiesięczne stypendium twórcze w Bergen na pisanie sztuki bądź noweli na użytek telewizji. Fragment Ewangelii według św. Mateusza stał się punktem wyjścia do migotliwego ukazania współczesnego świata, z tłumami zabieganych, bądź totalnie pogubionych ludzi, którzy w codziennych gonitwach donikąd zatracili instynkt samozachowawczy – nazbyt często zapominając o wartościach i cnotach, stanowiących fundament ich duchowości.
Warsztat poetycki Włodzimierza Dulemby jest do tego stopnia nieskazitelny, że jego utworów niepodobna cytować we fragmentach. Daje to bowiem obraz nie tyle niepełny, ile wprost zafałszowany. Dlatego też posłużę się nieco dłuższym cytatem, przytaczając treść jednej z jego mistrzowskich piosenek.
Lowry w tequili topi samotność
Cohen list pisze o czwartej nad ranem
wiem o tym coś
wiem o tym coś
jest smuga cienia nad Łukiem Triumfalnym
mylą się miasta i twarze zaspane
wiem o tym coś
wiem o tym coś
jeszcze nie było za późno
jeszcze się mogłaś zatrzymać
jeszcze pachniały jaśminy
długa płynęła godzina
tak-tak tak-tak
Lowry wciąż wierzy że zdąży ją znaleźć
Cohen wybacza jak anioł przymierza
to męska pieśń
to męska pieśń
jest chwila ciszy nad chwilą zdziwienia
czułość w rozpaczy czas zdrady odmierza
to męska pieśń
to męska pieśń
jeszcze nie było za późno…
Lowry na półce zasnął pod wulkanem
Cohen o świcie powraca do wspomnień
ja jestem sam
ja jestem sam
w twych myślach pulsuje nie moje spełnienie
wychodzę przez okno bo muszę zapomnieć
że jestem sam
że jestem sam
jeszcze nie było za późno…
["Jeszcze nie było za późno"]
Stosunkowo najwygodniej posłużyć się kończącym tom aforyzmem. Z natury rzeczy krótkim. Zgłębić go jednak należy nie tylko, i nie wyłącznie, dlatego.
Cisza potrafi krzyczeć, krzyk nie potrafi milczeć.
Prof. Wojciech Ligęza, historyk literatury z UJ, krytyk i eseista, w dołączonym do tomu posłowiu zatytułowanym "Ślady na piasku", dzieli się między innymi następującym spostrzeżeniem:
Przytaczany aforyzm uświadamia, iż zmniejszająca się, ścieśniana konstrukcja zbioru "Post i moderna" zmierza do milczenia, ale nie jest ono apatyczną ciszą, gdyż w świadomości czytelników brzmieć nadal powinny głosy medytacji, afirmacji, oskarżenia i drwiny.
Jak fala, która w zapisie jednego z obrazków filmowych autorstwa Włodzimierza Dulemby zatrzymuje się, żeby nie zalać śladów uczynionych ręką mędrca: symbolu π – liczby w swojej dokładności zmierzającej w nieskończoność; i jak poezja, której niezatarte ślady ofiarowuje nam w tomie "Post i moderna" inny z myślicieli.

Józef Szuba, grafika, 2016, dzięki uprzejmości autora
Włodzimierz Dulemba
"Post i moderna"
Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Kraków, Kraków 2016
grafika na okładce: Józef Szuba
wymiary: 140 x 210 mm
oprawa: miękka
liczba stron: 98
ISBN: 978-83-942884-8-8