W rolach głównych wystąpili Michał Żurawski, Kacper Olszewski, Arkadiusz Jakubik, Borys Szyc i Magdalena Boczarska. Za scenariusz odpowiedzialni byli Łukasz M. Maciejewski, Szczepan Twardoch i Dana Łukasińska, z kolei za zdjęcia – oczywiście Kacper Fertacz.
Do dokumentu Matuszyński powrócił na chwilę realizując swój segment do antologii filmowej W domu wyprodukowanej przez HBO Polska. Postawił na codzienność – kamerę skierował na swoją rodzinę, w nerwowym czasie pandemii i przymusowej izolacji oczekującej na narodziny dziecka.
Żeby nie było śladów
Kanwą dla drugiej pełnometrażowej fabuły Matuszyńskiego była reporterska książka Żeby nie było śladów autorstwa Cezarego Łazarewicza – reporter został za nią wyróżniony w 2017 roku Nagrodą Nike. Noszący ten sam tytuł, niemal trzygodzinny dramat opowiada o Grzegorzu Przemyku – pobitym na śmierć przez milicjantów w 1983 roku maturzyście i początkującym poecie, synu pisarki i opozycyjnej działaczki Beaty Sadowskiej. Za scenariusz odpowiedzialna była Kaja Krawczyk-Wnuk (ekipa pozostawała również w kontakcie z Łazarewiczem, który dostarczył twórcom i twórczyniom wiele materiałów), za zdjęcia – tradycyjnie Kacper Fertacz.
W Przemyka wcielił się Mateusz Górski, główną rolę – przyjaciela młodego mężczyzny, który był świadkiem jego morderstwa – zagrał Tomasz Ziętek. Jego filmowy bohater nazywa się Jurek Popiel. Wzorowany jest na prawdziwej postaci, personalia i niektóre wydarzenia zostały jednak zmienione, a Ziętek miał wolność w tworzeniu tej aktorskiej kreacji. Prawdziwy bohater zdarzeń nie zdecydował się na to, by zostać przedstawionym w filmie. Beatę Sadowską zagrała Sandra Korzeniak. Drugoplanowe role grają m.in. Jacek Braciak, Aleksandra Konieczna, Agnieszka Grochowska, Robert Więckiewicz i Tomasz Kot. Konsultantem przy pracy nad filmem był Michał Wysocki – sanitariusz, który transportował Przemyka z komendy przy ul. Jezuickiej do szpitala przy ul. Hożej. Wysocki był prześladowany przez PRL-owskie służby, szantażem wymuszono na nim składanie nieprawdziwych zeznań, ostatecznie skazano niewinnego mężczyznę na dwa i pół roku więzienia za „brutalne traktowanie Przemyka w pogotowiu” (po 1989 roku oskarżony o „akceptowanie znęcania się nad Michałem Wysockim” został Czesław Kiszczak).