Projektant do dziś uznawanych za wzorcowe osiedli mieszkaniowych także jako wykładowca i badacz architektury uświadamiał, jak wielkie znaczenie dla naszego życia ma to, gdzie i jak mieszkamy.
-
(...) miasto jest zarówno zjawiskiem przestrzennym i technicznym, jak i społecznym. Jego charakter i sposób funkcjonowania jest ujęty w system praw, powiązany ze sposobem życia i obyczajami mieszkańców. Jest też tworem zmieniającym środowisko naturalne i budującym środowisko sztuczne, kulturowe. To środowisko może inspirować do działań, pobudzać wyobraźnię, tworzyć symbole i w ten sposób zapewniać ciągłość rozwoju kulturowego i tożsamość kulturową mieszkańcom. Oddziaływanie środowiska przestrzenno-kulturowego, niekiedy mało widoczne, jest jednak niezwykle silne, ponieważ jest ono przymusowe, działa na wszystkie zmysły, warunkuje zachowania, i działa przy tym trwale, przez lata, a czasem i przez stulecia. Stanowi ono też zarówno instrument systemu społecznego, służący jego funkcjonowaniu i oddziaływaniu na mieszkańców, jak i nieuchronne i bezlitosne odzwierciedlenie tej ideologii i hierarchii wartości, na której jest ten system oparty.
Te słowa Jacek Nowicki napisał w 2004 roku w zbiorze "Środowisko mieszkaniowe", podsumowującym jego długą drogę zawodową jako architekta, urbanisty, ale też teoretyka i nauczyciela projektowania miast i osiedli. W słowach tych zawiera się sposób, w jaki Jacek Nowicki rozumiał znaczenie i rolę mieszkalnictwa: nie jako "produkcję" lokali, ale kreowanie przestrzeni do życia i rozwoju społecznego czy kulturalnego, miejsc kształtujących sposób funkcjonowania kolejnych pokoleń. Mimo że architekt pracował w czasach uprzemysłowionego, masowego budownictwa mieszkaniowego, głosił konieczność przykładania roli do jakości ich projektowania, do form budynków, ale i ich otoczenia.
Jacek Nowicki urodził się w 1921 roku, tym samym, w którym powstała Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa. To zbieg okoliczności, jednak społeczne, ekonomiczne i urbanistyczno-architektoniczne idee wypracowane przez twórców WSM będą towarzyszyły Jackowi Nowickiemu w jego życiu zawodowym; na rozwój poglądów architekta z pewnością miał też wpływ fakt, że jego ojciec, Marian Nowicki był zaangażowanym w rozwój WSM działaczem, a od 1932 roku prezesem zarządu spółdzielni.
Początek architektonicznych studiów Jacka Nowickiego zbiegł się z wybuchem II wojny światowej; nauki przyszły projektant kilku żoliborskich osiedli pobierał więc m.in. na działającym w podziemiu Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej; dyplom obronił w 1949 roku, jego promotorką była Barbara Brukalska, jedna z najważniejszych postaci na mapie awangardowej, modernistycznej architektury czasów przedwojennych, także autorka osiedli dla WSM. Środowisko postępowych, a zarazem wrażliwych społecznie architektów spod znaku Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Nowicki poznał także pracując w czasie okupacji w zespole Szymona i Heleny Syrkusów w podziemnej Pracowni Architektury i Urbanistyki, która opracowywała wizje nowej Warszawy po wojnie. Na rozwój wrażliwości architektonicznej zapewne miał też wpływ kontakt Jacka Nowickiego z Romualdem Guttem, ważnym autorytetem w czasach przed- i tuż powojennych. Nowicki był pod koniec studiów asystentem Gutta; wiele razy później cytował, również jako swoje motto, wymowne słowa tego architekta o tym, że
choć my tworzymy chatę, to i ona nas tworzy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Widok na ulicę Wyspiańskiego i plac Henkla, 2018, fot. Mateusz Grochocki / East News
Obrazek
plac-henkla-ulica-wyspianskiego-2018-fot-mateusz-grochocki-en_01353230_0003.jpg
Zaraz po ukończeniu studiów Jacek Nowicki rozpoczął pracę jako wykładowca na macierzystej uczelni, później uczył także na Wydziale Architektury Politechniki Łódzkiej oraz w Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania; zajęcia ze studentami prowadził właściwie nieprzerwanie do lat 80. wywierając duży wpływ na kolejne pokolenia młodych architektów. Przez całe życie zawodowe pracę projektanta Jacek Nowicki łączył z działalnością edukacyjną, czynnie uczestniczył w rozwoju głównych trendów w polskiej architekturze drugiej połowy XX wieku. Od chwili jej powstania w 1956 roku był na przykład aktywnym członkiem Sekcji Budownictwa Osiedlowego SARP, w ramach której dyskutowano o kluczowych wtedy dla budownictwa mieszkaniowego zagadnieniach typizacji i prefabrykacji, a co za tym idzie kształtowania osiedli i bloków; był członkiem Komisji Mieszkalnictwa Międzynarodowej Unii Architektów UIA. Razem z gronem innych architektów, m.in. Kazimierzem i Marią Piechotkami Nowicki starał się o to, by mieszkalnictwo było przez decydentów, polityków, przedsiębiorstwa budowlane, ale i samych użytkowników rozumiane jako ważny element przemian demograficznych, ekonomicznych, społecznych i technicznych.
W niełatwych czasach państwowego monopolu na projektowanie i budowanie Nowicki zawsze szukał sposobów, aby jakość projektów poprawiać, aby zachowywać ich właściwy standard, krytykował także nadmierne uprzemysłowienie "produkcji" architektonicznej. W 1970 roku na łamach magazynu "Architektura" pisał:
Regres nastąpił wówczas, gdy rola architekta sprowadzona została do funkcji niezgodnych z charakterem tego zawodu. Krótko mówiąc — dziś od architekta żąda się, aby pomagał on budownictwu. Tymczasem podstawową zasadą działania architekta jest stawianie zadań budownictwu. […] Działamy w warunkach szantażu — że przedsiębiorstwo nie zrobi, bo nie może. Wobec takiej groźby godzimy się na wszystko, byleby w ogóle coś się zrobiło.
Architekt nie potępiał samej idei prefabrykacji, tę widział jako potrzebne i dobre rozwiązanie, aby budować dużo i szybko (a takie były potrzeby). Był współautorem systemów typizacji budownictwa, przez lata szefował Biuru Projektów Typowych i Studiów Budownictwa Miejskiego w Warszawie. Podobnie jak Maria i Kazimierz Piechotkowie Nowicki uważał, że także z elementów prefabrykowanych można tworzyć zróżnicowane i przyjazne przestrzenie do życia. Architekt był jednym z uczestników konkursu na projekt technologii prefabrykacji, który odbywał się w 1968 roku; pierwszą nagrodę zdobył wtedy projekt Piechotków, opracowany przez nich system W-70 stał się później jednym z najczęściej w Polsce stosowanych.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Domy przy placu Henkla, 2019, fot. © Michał Dąbrowski
Obrazek
plac-henkla-okolice-fot-michaldabrowski.jpg
Choć sprawy budownictwa mieszkaniowego, którym się oddawał, dotyczyły całego kraju, większość swoich ważnych projektów Jacek Nowicki stworzył na terenie jednej tylko warszawskiej dzielnicy – całe życie był związany z Żoliborzem i tu znajdują się jego najważniejsze realizacje. Już w 1952 roku razem z Bogusławem Karczewskim zaprojektował Kolonię Wyspiańskiego – kameralny zespół zabudowy mieszkaniowej wzdłuż ulicy Stanisława Wyspiańskiego i przy placu Dionizego Henkla. Był to czas obowiązywania doktryny socrealizmu, modernistyczne formy nie mogły więc zaistnieć – Nowicki i Karczewski nawiązali więc do położonych niedaleko przedwojennych kolonii willi Żoliborza Oficerskiego i Urzędniczego, jak i tam sięgając po formy małomiasteczkowej zabudowy polskich miasteczek, projektując wielorodzinne budynki o białych elewacjach i wysokich dachach krytych dachówką. W ich formach dopatrzeć się można nawet wpływów stylu dworkowego, zaś w układzie urbanistycznym (założona na planie koła zabudowa przy placu Henkla) – kojarzącej się z przeszłością malowniczości. Podobny pomysł, choć już w nieco uproszczonych formach Nowicki zastosował też projektując kolonię domów przy ulicy Śmiałej, w bezpośrednim sąsiedztwie willi Żoliborza Oficerskiego.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Spółdzielczy Dom Handlowy "Merkury" w Warszawie, 2019, fot. © Michał Dąbrowski
Obrazek
merkury-slowackiego-fot-michal-dabrowski.jpg
Wraz z tzw. odwilżą 1956 roku do łask wrócił modernizm. W formie bloku przy ulicy Filereckiej 3 czy w biurowcu, w którym dziś mieści się Urząd Dzielnicy Żoliborz Jacek Nowicki nawiązał do brył, jakie na Żoliborzu powstały w latach 30. dla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Proste formy, klarowny układ przestrzenny, surowy wyraz pozbawionych detalu elewacji – to ukłon ku najbardziej postępowym trendom przedwojennego modernizmu. W latach 1960-1964 spod kreski Jacka Nowickiego wyszedł jeszcze jeden budynek ważny na mapie Żoliborza - Spółdzielczy Dom Handlowy "Merkury". To smukły, dziewięciokondygnacyjny biurowiec z dostawioną od frontu niższą, horyzontalną, przeszkloną częścią handlowo-gastronomiczną. W wieżowcu mieściły się biura WSS Społem, w pawilonie go poprzedzającym – sklepy oraz kawiarnia z zadaszonym tarasem.
Pod koniec lat 50. położony na zachód od przedwojennych zabudowań Żoliborza zaplanowano nową, dużą dzielnicę mieszkaniową. Jej układ przestrzenny szkicowali wspólnie Jacek Nowicki i Halina Skibniewska. W wyniku ewolucji tej koncepcji teren podzielono w kolejnych latach na dwie części – w ten sposób "swoje" osiedle Sady Żoliborskie mogła zaprojektować Halina Skibiniewska, Jacek Nowicki zaś opracował formy domów na osiedlach "Serek Żoliborski" i "Zatrasie". Obie te części rozległego terenu mieszkaniowego są do dziś uważane za jedne z najlepszych realizacji idei osiedla mieszkaniowego w XX wieku w Polsce. Kameralna skala prostych, ale nie monotonnych bloków, starannie i konsekwentnie stworzone przestrzenie wspólne, wpisane pomiędzy bloki budynki uzupełniające (szkoły czy pawilony handlowe) – wszystko to tworzy przyjazną i wygodną przestrzeń do życia. Mniejszy "Serek Żoliborski" Jacek Nowicki skomponował z niskich bloków o charakterystycznym podziale elewacji, jakby każde mieszkanie zostało ujęte w szeroką ramę otynkowaną na inny kolor niż pozostała powierzchnia ściany. Na budowanym w latach 60. Zatrasiu architekt (zmuszony przez władze, które nakazały dogęszczenie osiedla i podwyższenie projektowanych bloków) sięgnął po domy o zróżnicowanej skali, są tu i niskie bloki o kilku klatkach, i wysokie punktowce. Wśród bloków powstały też dwa tzw. domy dla samotnych, 9-kondygnacyjne bloki małymi mieszkaniami M-1; ich bryły architekt urozmaicił dostawiając do bocznych elewacji ażurowe klatki schodowe kryjące spiralne schody przeciwpożarowe. Kolejnym elementem wyróżniającym Zatrasie są tereny między blokami, uzupełnione małą architekturą w formie murków - jedne z nich wydzielają kameralne miejsca do siedzenia, inne są częścią miejsc zabaw dla dzieci, jeszcze inne służą jako podstawa do kompozycji zieleni. Architekt przestrzeń osiedla zaprojektował tak, by układała się ona w mniejsze kolonie; sercem każdej z nich uczynił plac zabaw dla dzieci. Ten podział miał pokazać, jak pisał Nowicki,
w jakim stopniu można liczyć na powstawanie więzi społecznych, opartych na użytkowaniu jednego osiedla, i w jakim stopniu układ zabudowy może powstanie takich więzi ułatwić.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Makieta osiedla Zatrasie, fot. Stowarzyszenie Żoliborzan
Obrazek
zatrasie-01_krasinskiego_38b_makieta.jpg
"Architekt, który całe swoje życie poświęcił idei nowoczesnego mieszkania – poprawnemu kształtowi przestrzeni mieszkalnej dostępnej dla przeciętnego człowieka" – napisał o Jacku Nowickim po jego śmierci krytyk i badacz architektury, Tadeusz Barucki. Choć architektów, którzy w czasach wielkiej płyty starali się dbać o jakość i standard projektowanych przestrzeni mieszkalnych było wielu, zasługi Jacka Nowickiego w tej dziedzinie są ogromne. A osiedla, które zaprojektował, nie tylko współtworzą dziś krajobraz warszawskiego Żoliborza, ale są cenione zarówno przez mieszkańców, jak ekspertów – w 2018 roku zostały ujęte w gminnej ewidencji zabytków.