Choć wciąż dużą popularnością cieszą się wnętrza urządzane meblami i przedmiotami z odzysku, pozornie niepasującymi do siebie, pochodzącymi z różnych epok i źródeł, przybywa takich, w których detali jest mało, ale żaden nie trafił do wnętrza przypadkowo. Te przestrzenie za pomocą starannie dobranych, wyrazistych, a zarazem nielicznych elementów "opowiadają historie", tworzą nie tylko klimat, ale i kreują markę i emocje, jakie użytkownik ma z nią wiązać. Ta metoda sprawdza się w kształtowaniu wnętrz kojarzących się z przyjemnościami – jak cukiernie, np. Lukullus w Warszawie (proj. Aleksandra Wasilkowska), Nanan we Wrocławiu (proj. BUCK.STUDIO), Eklerownia w Gdańsku (proj. Blanka Byrwa i Agnieszka Kotowska). Ale tak samo dobrze działa, jeśli tematem są choćby przestrzenie pracy. Pracownia CUDO: odpowiedzialna za wnętrze biurowe dla firmy Profit Development we Wrocławiu czy BIT Creative, tworząca wystrój biur firmy Hoogwegt w budynku Lixa w Warszawie miały przecież do dyspozycji podobny zasób elementów (od posadzek i okładzin sufitów, przez meble, po tkaniny i lampy). I za ich pomocą stworzyły przestrzenie o radykalnie różnym charakterze: jedna ma swojski, domowy, nieco nostalgiczny klimat, druga jest chłodna i uporządkowana niczym wnętrze maszyny. Podobne zestawienie skrajnie różnych nastrojów i temperatur, osiągniętych za pomocą świadomie wykreowanych wnętrz, można znaleźć w obiektach muzealnych.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Marta Ejsmont
Bo inaczej odbiera się, a – co za tym idzie – do innych zachowań skłaniają minimalistyczne, jasne, białe wnętrza Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie (proj. Thomas Phifer and Partners), a pełne drewna, kameralne, ciepłe przestrzenie ekspozycji stołecznego Muzeum Fabryki Czekolady E. Wedel (proj. WWAA). Jeszcze inaczej – szczególnie na najmłodszych użytkowników – oddziałują fantastycznie kolorowe, podnoszące poziom energii wnętrza centrum nauki Epi-Centrum w Białymstoku (proj. Beza Projekt).