Nowy Jork ma Museum of Modern Art, Londyn – Tate Modern, Paryż – Centre Georges Pompidou. Od 25 października 2024 roku swoje Muzeum Sztuki Nowoczesnej będzie miała także Warszawa. Dojście do tego miejsca zajęło stolicy dwie dekady.
Ponad 100 wydarzeń, od koncertów gwiazd po performansy, od prezentacji dzieł z muzealnej kolekcji po prace zamówione u cenionych twórców specjalnie na otwarcie gmachu, od specjalnej edycji festiwalu "Warszawa w budowie" po publikację książek i albumów – program otwarcia gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MSN) w Warszawie pełen jest różnorodnych atrakcji. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że kiedy rozpoczynała się historia tej placówki i jej siedziby, części młodych uczestników owych wydarzeń nie było jeszcze na świecie.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej oficjalnie i na papierze narodziło się bowiem blisko dwie dekady temu. 15 marca 2005 roku na placu Defilad, w miejscu, w którym dziś stoi biały gmach MSN, minister kultury Waldemar Dąbrowski i prezydent Warszawy Lech Kaczyński podpisali porozumienie w sprawie budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej u stóp Pałacu Kultury i Nauki. Niedługo później powołano do życia Radę Programową oraz Radę Powierniczą nowej instytucji. 15 grudnia tego samego roku ogłoszono międzynarodowy konkurs architektoniczny na projekt gmachu w tej wyjątkowo prestiżowej i eksponowanej lokalizacji. Jego żywot był jednak krótki. Szybko okazało się, że polskie przepisy nie nadążają za ambicjami: zagraniczne architektoniczne sławy, które chciały wziąć udział w konkursie, nie były w stanie spełnić warunków formalnych. Ówczesna redaktorka naczelna magazynu "Architektura-murator" Ewa Porębska wspominała: "Do dziś wśród architektów krąży anegdota, iż światowej sławy projektantka Zaha Hadid nie została dopuszczona do pierwszego, ogłoszonego 15 grudnia 2005 roku, konkursu na Muzeum Sztuki Współczesnej, ponieważ nie dostarczyła zaświadczenia o niekaralności...".
Konkurs szybko unieważniono. Ów falstart i skandal miał jednak i swoje plusy: przyspieszył proces zmiany przepisów, nauczył polskie władze i instytucje, jak należy organizować międzynarodowe konkursy architektoniczne, dzięki czemu dziś Polska doskonale funkcjonuje w światowym obiegu architektonicznym, a w naszym kraju powstało wiele budowli rysowanych ręką cudzoziemców.
Drugi konkurs ogłoszono latem 2006 roku. Choć po porażce pierwszego konkursu wielu architektów zdecydowało się na bojkot, jury otrzymało do oceny aż 109 projektów. 18 lutego kapituła (w której poza polskimi ekspertami zasiadali także Daniel Libeskind, Nicholas Serota, dyrektor Tate Gallery, czy Deyan Sudjic, dyrektor Design Museum w Londynie) ogłosiła wyniki: pierwszą nagrodę otrzymał projekt nieznanego w Polsce szwajcarskiego architekta Christiana Kereza.
Wizualizacja budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, projekt: AIA Architects i Jarosława Kozakiewicza, fot. materiały prasowe organizatora
Trzy dni później ówczesny dyrektor MSN Tadeusz Zielniewicz złożył rezygnację ze stanowiska. Powodem była jego niezgoda na werdykt jury (w którym sam zasiadał); Zielniewicz zaapelował o bojkot wyników konkursu i skierowanie do realizacji pracy wyróżnionej przez sąd konkursowy, a mianowicie projektu polsko-fińskiego zespołu: pracowni AIA Architects, Grupy 5 Architekci i Jarosława Kozakiewicza. Środowisko architektoniczne uznało jednak za niewłaściwe negowanie wyników prawidłowo przeprowadzonego konkursu: "Jest zaskakujące, że osoba, która zasiadała w jury i przez kilka dni firmowała jego demokratyczny wybór, teraz wybór ten dyskredytuje, samowolnie wskazuje zwycięzcę i wzywa do pospolitego ruszenia przeciwko nagrodzonemu projektowi" – napisano w liście otwartym, sygnowanym przez ponad dwieście osób.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wizualizacja budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, projekt: AIA Architects i Jarosława Kozakiewicza, fot. materiały prasowe organizatora
Obrazek
175_muzeum_sztuki_nowoczesnej_w_warszawie_zajawka_copy.jpg
Jednak nie odejście dyrektora było powodem ogólnopolskiej dyskusji, lecz forma i kształt wybranego projektu. Christian Kerez zaproponował surową, minimalistyczną bryłę z betonu, ortodoksyjnie prostą i pozbawioną – oczekiwanych, jak się okazało, przez opinię publiczną – architektonicznych "efektów". W założeniach konkursu rzeczywiście było napisane, że gmach MSN ma się stać "kontrapunktem dla Pałacu Kultury, a jego bryła rozpoznawalnym na świecie nowym symbolem Warszawy". Szwajcar tymczasem zaprojektował anty-ikonę czy, jak szybko okrzyknięto projekt, "szare pudło". Kerez przyznawał, że nie ma sensu konkurować z sylwetką Pałacu Kultury i Nauki, stanowczo zbyt wyrazistą, żeby próbować ją "zagłuszać". Zaproponował więc surową bryłę z betonu, jakich współcześnie powstaje wiele w Szwajcarii. Okazało się jednak, że o ile taki minimalizm sprawdza się na alpejskich halach, o tyle nie w centrum spragnionej swojej architektonicznej ikony europejskiej stolicy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wizualizacja budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, projekt: Christian Kerez, fot. materiały prasowe MSN
Obrazek
wizualizacja_christian_kerez_msn.jpeg
Kontrowersje, jakie ów projekt wywołał w całej Polsce, dosadnie skomentowała na łamach "Gazety Wyborczej" w 2007 roku Dorota Jarecka:
Żaden budynek nie byłby w stanie uleczyć tych wszystkich ran, ale sądzę, że chłodna, neutralna, "zerowa" architektura Kereza mogła poranione polskie dusze jeszcze bardziej rozjuszyć. Kerez zaprojektował budynek, który nie podkreśla niczyjej wyjątkowości: miejsca, kraju, narodu ani grupy osób, które to muzeum tworzą. Nie podkreśla mesjanicznej idei wprowadzenia wielkiej zmiany w życie Polaków poprzez sztukę. Mówi coś wręcz przeciwnego – nie ma nic wyjątkowego w fakcie, że nowoczesne państwo w nowoczesnym mieście stawia nowoczesne muzeum sztuki. Czy można było nas bardziej obrazić?
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wizualizacja budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, projekt: Christian Kerez, fot. materiały prasowe MSN
Obrazek
christian_kerez_msn_wizualizacja.jpeg
Czy te skrajne opinie i wielkie emocje, jakie wywołał szwajcarski projekt, zdeterminowały jego przyszłość? Z dzisiejszej perspektywy można tak interpretować zdarzenia z kolejnych lat. Mimo kontrowersji prace ruszyły i przez prawie pięć lat wydawało się, że gmach powstanie, choć droga ku temu była wyjątkowo wyboista. Miasto miało wielkie kłopoty z pozyskaniem gruntów pod budowę (Plac Defilad był terenem niezliczonych roszczeń, a tamte czasy wyjątkowo obfitowały w procesy reprywatyzacyjne), Kerez musiał doprojektować w gmachu także przestrzeń dla teatru (czego nie było w wymogach konkursowych), trudności sprawiało przygotowanie dokumentacji technicznej (muzeum miało stanąć nad wykopem metra)... Wiosną 2012 roku władze Warszawy ostatecznie ogłosiły, że zrywają umowę ze szwajcarskim architektem i jego projekt nie zostanie zrealizowany. Decyzję podjął stołeczny ratusz, bo choć do 2022 roku Muzeum Sztuki Nowoczesnej było współprowadzone przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i miasto Warszawa (od 2023 MSN jest już tylko pod pieczą samorządu), to właśnie władze stolicy były odpowiedzialne za realizację siedziby placówki.
Warto przy tej okazji dodać, że równolegle z perturbacjami związanymi z budynkiem Muzeum Sztuki Nowoczesnej istniało i działało jako instytucja,
Dom Meblowy Emilia, fot. Bartosz Stawiarski / Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
tworząc kolekcję, organizując wystawy i wydarzenia, wydając książki itd. Najpierw w maleńkiej, tymczasowej siedzibie przy ulicy Pańskiej, aż do 2012 roku, kiedy otrzymało do dyspozycji pochodzący z lat 60. efektowny, przeszklony, modernistyczny pawilon po dawnym Domu Meblowym Emilia. Ten jednak sprzedany deweloperowi przeznaczono do rozbiórki. W marcu 2017 roku Muzeum Sztuki Nowoczesnej zainaugurowało więc działalność swojej kolejnej tymczasowej siedziby – w zaprojektowanym przez austriackiego architekta Adolfa Krischanitza pawilonie wystawowym wzniesionym nad Wisłą, w sąsiedztwie Centrum Nauki Kopernik, przy przebudowywanych właśnie wiślanych bulwarach. Muzeum działało w nim do 2024 roku. I choć MSN przenosi się do docelowej siedziby, pawilon nad Wisłą nie zniknie – będzie filią Muzeum zajmującą się tańcem i sztukami performatywnymi.
Kolejny etap budowy gmachu na Placu Defilad rozpoczął się w 2013 roku. Zrezygnowano z organizowania kolejnego, trzeciego już konkursu architektonicznego na projekt budynku muzeum i teatru (bo było już jasne, że wraz z MSN powstanie siedziba zarządzanego wówczas przez Grzegorza Jarzynę TR Warszawa).
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wizualizacja projektów budynków MSN i TR Warszawa na placu Defilad w Warszawie, proj. Thomas Phifer, fot. materiały prasowe MSN
Obrazek
msn_i_tr_warszawa_01.jpg
Inwestor sięgnął po rzadziej praktykowaną procedurę negocjacji z ogłoszeniem. Jak tłumaczyli ją wówczas przedstawiciele Muzeum Sztuki Nowoczesnej:
Wyciągając wnioski z [...] doświadczeń i uwzględniając specjalne okoliczności, Muzeum wraz z Teatrem, w porozumieniu z Urzędem m.st. Warszawy i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, podjęły decyzję o przeprowadzeniu procedury wyboru architekta w trybie określonym w Prawie zamówień publicznych jako negocjacje z ogłoszeniem. Jest to procedura dwuetapowa. Wszyscy zainteresowani udziałem w postępowaniu muszą spełnić precyzyjnie określone, punktowane według skali ocen, warunki dopuszczające. Skala inwestycji, polegającej na zaprojektowaniu zespołu budynków dla dwóch instytucji kultury o złożonych programach funkcjonalnych, a także wyjątkowo trudna lokalizacja to czynniki podnoszące ryzyko niepowodzenia projektu. Tylko zespoły architektoniczne o udokumentowanym doświadczeniu w projektowaniu znaczących obiektów kulturalnych i prowadzeniu nadzoru autorskiego nad znaczącymi inwestycjami zostaną dopuszczone do drugiego etapu procedury, w którym komisja przeprowadzi ocenę zaproponowanych przez architektów rozwiązań projektowych. Aspekt koncepcyjny przyszłego zespołu gmachów Muzeum i Teatru będzie tylko jednym z ocenianych elementów oferty architektów i na tym polega różnica pomiędzy wybraną procedurą a tradycyjnymi konkursami architektonicznymi.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Marta Ejsmont
Obrazek
mns_budynek_123.jpg
Tą drogą wyłoniono nowy projekt. Jego autorem był amerykański architekt Thomas Phifer, mający na koncie kilka siedzib placówek kultury, obiektów akademickich czy gmachów publicznych w USA. Amerykanin także zaprojektował surowy w swojej prostocie kompleks złożony z dwóch budynków. Od strony ulicy Marszałkowskiej zaproponował budowę białego, horyzontalnego prostopadłościanu – muzeum, od strony Pałacu Kultury narysował zaś zbliżony formą do sześciany czarny kubik dla teatru. Pomiędzy budynkami rozpiął zadaszenie tworzące pasaż, przestrzeń publiczną nadającą się także do organizowania wydarzeń plenerowych. 3 czerwca 2019 roku ruszyły prace. Najpierw miał powstać biały budynek MSN, zaś budowę siedziby teatru odsunięto w przyszłość.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Marta Ejsmont
Gmach MSN projektu Phifera ma dwie kondygnacje podziemne i cztery nad poziomem gruntu. Stanął na 131 betonowych palach i w części oparł się na sklepieniu tunelu pierwszej linii metra. Został ponacinany nieregularnie rozstawionymi oknami, które nie tylko doświetlają wnętrza i dynamizują surową bryłę, ale zwiedzającym muzeum kadrują także widoki na centrum Warszawy. Przestrzenie wystawowe muzeum usytuowano na pierwszym i drugim piętrze wokół położonej centralnie, otwartej (i bardzo fotogenicznej) klatki schodowej rozjaśnionej przez dachowy świetlik.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Marta Ejsmont
Przeszklone, dostępne z kilku stron przyziemie budynku pomyślano jako ogólnodostępne, otwarte na miasto, przyciągające nie tylko zwiedzających (ma tam być księgarnia, kawiarnia, audytorium itp.). Horyzontalna sylwetka gmachu ma swoją przeciwwagę w postaci smukłej wieży ustawionej obok jego północnego narożnika; kryje się w niej wejście do kina na podziemnej kondygnacji. Wzdłuż północnej elewacji gmachu poprowadzono nową ulicę (otrzymała imię Wojciecha Fangora), tam też zlokalizowano spiralną rampę, którą do podziemi dostawać się będą pojazdy, np. dostarczające dzieła sztuki.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Marta Ejsmont
Budynek jest w całości biały. Beton architektoniczny, z którego wykonano jego elewację, swoim kolorem wyraziście odcina się od otoczenia głównie szarawej zabudowy centrum Warszawy. "Jego charakterystyczna biała betonowa fasada, nad której wykonaniem czuwali wykwalifikowani miejscowi fachowcy, daje wyraz etosowi samej instytucji, jak również trwale i ponadczasowo wkomponowuje bryłę w otaczającą przestrzeń" – można przeczytać na stronie internetowej muzeum. Niejednokrotnie można było także usłyszeć, że surowa, prostopadłościenna bryła ma być jak fragment puzzli, uzupełniający śródmieście, nie zaś w jego przestrzeni dominujący. Wiele tu więc podobieństw do wizji, którą miał Christian Kerez, także rysujący na Placu Defilad betonowe "pudełko". Jednak za sprawą swojego koloru powstały budynek, inaczej niż w projekcie Kereza, jest widoczny z wielu miejsc, zwraca uwagę.
W czasie prac projektowych nad budynkiem MSN, latem 2017 roku, władze Warszawy ogłosiły inny konkurs: na projekt przestrzeni publicznej Placu Centralnego, wydzielonego z Placu Defilad fragmentu położonego między wejściem głównym do Pałacu Kultury i Nauki a ulicą Marszałkowską. W wymogach konkursowych zapisano:
Projekt konkursowy musi uwzględniać ogólnopolski, regionalny i lokalny wymiar przyszłego placu jako atrakcyjnego miejsca dla różnorodnych form aktywności: od zwykłego przechodzenia przez plac, przez indywidualne spędzanie czasu, aż po imprezy masowe. Ważnym elementem zadania konkursowego jest znalezienie właściwych relacji pomiędzy zapewnieniem dogodnych warunków przyszłego użytkowania a uwzględnieniem dziedzictwa historii miejsca. W opinii wielu mieszkańców Plac Centralny zaplanowany na początku XXI wieku jako duża przestrzeń otwarta nie powinien być pozbawiony zieleni.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Plac Centralny w Warszawie, wizualizacja, fot. Urząd m.st. Warszawy
Obrazek
plac_centralny_.jpg
Konkurs wygrała propozycja zespołu A-A Collective, a Plac Centralny według ich projektu ma być gotowy pod koniec 2024 roku. Zielony teren, na którym trawniki i posadzka mają składać się na wzór siatki przedwojennych ulic przebiegających w tym miejscu, uzupełni przestrzeń publiczną obok białego, muzealnego gmachu. Plac ma scalić otoczenie Pałacu Kultury, MSN i ulicy Marszałkowskiej – otoczenie jak na razie wciąż zdominowane przez ruch samochodowy i nieadekwatnie do charakteru śródmieścia szeroką, tranzytową arterią rozcinającą miasto, co utrudnia stworzenie w tym miejscu prawdziwego centrum przyjaznego wszystkim użytkownikom.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Widok na Pałac Kultury i Nauki i siedzibę Muzeum Stuki Nowoczesnej w Warszawie, fot. Rafał Guz /PAP
Obrazek
_plac_defilad_z_lotu_pap_20240421_1bt.jpg
Czy powstanie gmachu MSN przełamie klątwę, która od ponad 70 lat ewidentnie wisi nad otoczeniem Pałacu Kultury i Nauki? Podejmowano przecież wiele prób zagospodarowania tego rozległego terenu, rysowano projekty kamienic i wieżowców, działało tam wesołe miasteczko, bazar, stały blaszane hale targowe i odbywały się papieskie msze – nic jednak nie pozwoliło na wytworzenie w tym miejscu śródmiejskiej przestrzeni godnej europejskiej stolicy. Sam gmach Muzeum Sztuki Nowoczesnej także sobie z tym nie poradzi. Przeciwnie - od kiedy powstał, jeszcze lepiej widać, jak dramatyczną wyrwą w tkance miasta jest przestrzeń między Pałacem Kultury i Nauki a zabudowaniami Ściany Wschodniej. MSN zajął przecież tylko część placu. Reszta nadal jest połączeniem betonowych wygonów, dzikich parkingów, przystanków dalekobieżnych busów i zajezdni foodtrucków położonych przy absurdalnie szerokiej ulicy. I nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się zmienić, bo choć MSN zostanie z pompą otworzony, obfotografowany i opisany w mediach, nikt nie ma żadnego pomysłu, co zrobić z pozostałą częścią dawnego Placu Defilad. Nie ma spójnej wizji zabudowy ani koncepcji kontynuowania zapoczątkowanej przez MSN pierzei ulicy Marszałkowskiej. Dostaliśmy ciekawy, choć budzący skrajne opinie puzzel, jednak do całości układanki wciąż brakuje wielu elementów.