Funkcjonujące w ogólnej polszczyźnie neutralne wyrażenie "jak się masz" przeobraziło się w nieco bardziej ekspresyjne siema, siemano, siemandero, siems, siemson, sie muś, emaneczko. Prawdopodobnie tendencja do ekonomizacji języka sprawiła, że zamiast klasycznego przywitania "dzień dobry" od młodego człowieka usłyszymy tylko bry, a "do zobaczenia" zrosło się i skróciło do postaci dozoba. Oczywistym wydaje się zwrot nara od "na razie", ale już większej gimnastyki umysłu wymagają pochodzące od tej samej podstawy formułki narazka, narta, narciarz, naura czy carbonaura.
"Przepraszam" najpierw zostało zapożyczone od angielskiego "sorry", a następnie spolszczone do sori, sorewicz, soras, sory gregory. Podobnie "dziękuję" ("thank you, thanks") przybiera postać dziękówa/dziękuwa, dziena lub dzienks, fenkówka.
Jeszcze ciekawiej robi się, gdy dodamy do tego emocjonalne zaangażowanie. Struktury językowe – bo trudno je nazwać słowami – służące podtrzymaniu rozmowy lub reagowaniu na wypowiedź interlokutora to: yś (słowo pogłębiające emocje, potwierdzające lub negujące), yikes (stosowany w wypadku niesmacznej sytuacji), naaja/najak ("no a jak inaczej"), shesh/sheeesh ("a niech to…"). Owe jęki potrafią zmieniać znaczenie w zależności od kontekstu.
Dlaczego lalkary nie bawią się lalkami?