Powróćmy jednak do muzyki. Dębicki, słuchając rumuńskich tańców i pieśni, bez wahania wyrokuje: ich rodowód jest słowiański. Powinno zmienić się pisownię rumuńskiego tańca hora na "chora", bo na pierwszy rzut oka widać, że jego korzenie wywodzą się ze starosłowiańskich gajów, "chorowodów" tańczących pomiędzy ogniskami rozpalonymi na cześć Kupały. O słowiańskości rumuńskich pieśni świadczy zdaniem Dębickiego fakt, że utwory te są "prześliczne", "tęskne" i "melancholijne". "Jako żywo, nigdy tak nie śpiewał żaden naród rasy łacińskiej!" – twierdzi dziennikarz. Polscy muzycy powinni natychmiast zająć się badaniem tych melodii, wyrokuje. Jego wywód jest trochę niespójny; w kolejnym akapicie zaznacza wyczuwalne echa "italo-greckie". Nawiasem mówiąc, dwa lata przed opublikowaniem książki polskiego dziennikarza, Baruch Agadati (1895-1976), tancerz urodzony w mołdawskiej Tehinii zaprezentował wraz ze swoim zespołem choreografię opartą na chorze, z którą objeżdżał robotnicze teatry w brytyjskim mandacie Palestyny. Po latach taniec miał zostać symbolem kultury hebrajskiej.
W uzdrowisku w Mehadii delegacja dziennikarzy wysłuchuje muzyków wojskowej orkiestry. Grają m.in. hymn polski, "Pieśni polskie" niemieckiego kompozytora Hansa von Bülowa, "Menueta" Ignacego Jana Paderewskiego, "Poloneza" przypisywanego Michałowi Kleofasowi Ogińskiemu i rumuńskie melodie ludowe. W Bukareszcie Dębicki rozmawia z dyrektorem teatru, wypytuje o najsłynniejszych rumuńskich artystów każdej z dziedzin. George Enescu, Alfred Alessandrescu, Stan Golestan, Dimitre Cuclin – wymienia jego informator. Dziwne, że w tej wyliczance nie pojawia się Ciprian Porumbescu, który dla autora książki "Z północy i południa" z pewnością byłby Cyprianem Gołębiewskim. Przedstawiciel bukareszteńskiego świata kultury przypuszczalnie faworyzował twórców wychowanych we francuskich ośrodkach muzycznych, pomijał twórców związanych z wielokulturową Bukowiną…
Spotkało to śląskiego dziennikarza Janusza Primul na przełomie XX i XXI wieku. Adam Gałkowski w artykule "Ciprian Porumbescu – Cyprian Gołębiowski (1853-1883). Rumuński muzyk z polskimi korzeniami" przywołuje relację opublikowaną przez Primulę na portalu Musiq.pl. W jednej z rumuńskich restauracji dziennikarz został zapytany skąd pochodzi. Kiedy odpowiedział, że jest Polakiem, orkiestra zagrała utwór Pormbescu, "Balladę na skrzypce z orkiestrą" (rum. Baladă pentru vioară si orchestră). Opisał ją jako "wzruszającą" i "piękną". "Dusza słowiańska z niej ulata" – notował Primula – "Szkoda, że nie zdążył napisać więcej i jest dziś kompozytorem jednego utworu, ale za to jakiego... ". W rzeczywistości Porumbescu skomponował o wiele więcej utworów, w tym pierwszą rumuńską operetkę i pieśń, która jest obecnie hymnem Albanii.
Cofnijmy się na chwilę do czasów dawniejszych. W XIV wieku Bukowina została przejęta przez Hospodarstwo Mołdawskie, w wieku XVI podbita została przez Imperium Osmańskie, w XVIII stuleciu przez Austrię. Przez region ten przebiegał szlak handlowy łączący Rzeczpospolitą z Morzem Czarnym; mieszkańcami Bukowiny byli w przeważającej części Wołosi i Rusini, obecni byli tam również Niemcy, Żydzi, Romowie, Węgrzy, Polacy, Ormianie. W 1786 roku, 14 lat po pierwszym zaborze Rzeczpospolitej Obojga Narodów, zajęta przez habsburską monarchię Galicja zostaje połączona z Bukowiną. Wtedy rozpoczęła się też znacząca migracja polska do tego regionu. Pierwszym miejscem związanym z Polakami była kopalnia soli w Kaczyce (rum. Cacica), do której sprowadzono 20 rodzin inżynierów z kopalni w Bochni i Wieliczce. Chwilę później w Bukowinie osiedlali się polscy górale z Czadcy, dzisiaj leżącej w kraju żylińskim na Słowacji. W połowie XIX wieku większe bukowińskie miasta, Suczawa i Czerniowce, przyciągały inteligencję i rodzącą się klasę robotniczą. Potomkowie Polaków mieszkają w Bukowinie, obecnie podzielonej pomiędzy Rumunię i Ukrainę, do dzisiaj. W skład klasycznej Kolekcji Muzyki Ludowej Polskiego Radia wchodzi płyta "Polacy na Ukrainie, w Rumunii i Kazachstanie", gdzie znajdziemy nagrania dokonane podczas trzech wypraw na Bukowinę rumuńską w 1996 roku.