Kompozytor polonezów
Michał Kleofas Ogiński rozpoczął edukację muzyczną w dzieciństwie. Gry na skrzypcach, klawikordzie, teorii i generałbasu uczył go w Guzowie Józef Kozłowski (1757–1831), późniejszy żołnierz carskiego wojska, który dzięki wstawiennictwu feldmarszałka Grigorija Potiomkina wyjechał do Petersburga, gdzie zarządzał carską biblioteką muzyczną i licznymi zespołami. Sławę Osipowi Antonowiczowi Kozłowskiemu, jak sam podpisywał się w czasach swojej rosyjskiej kariery, przyniosła oprawa muzyczna celebrująca zdobycia twierdzy Izmaił podczas wojny rosyjsko-tureckiej. Polonez "Niech rozbrzmiewa pieśń zwycięstwa" ("Гром победы, раздавайся!") był pierwszym nieoficjalnym hymnem Imperium Rosyjskiego. Kozłowski fascynował się pieśniami tamtejszych chłopów, a opracowania wielu z nich stały się częścią arystokratycznego repertuaru.
Młody Ogiński od 1782 roku uczęszczał na lekcje skrzypiec u Ivana Mane Jarnovicia (ok. 1747–1804), również związanego z carskim dworem. Jarnović pochodził prawdopodobnie z dalmackiej rodziny, ale, choć był jednym z najpopularniejszych wirtuozów swojej epoki, nie znamy dokładnie jego biografii.
Podobał się we wszystkich krajach, które przebiegał, ponieważ zręcznie umiał podchwycić ulubione melodie narodowe i wprowadzał je w swoje kompozycje
– wspominał Ogiński. Dodawał, że Jarnović nie był jednak najlepszym nauczycielem, gdyż jego umiejętnościom nie towarzyszyła wiedza z zakresu teorii muzyki.
W 1798 roku, podczas pobytu w Paryżu, były dowódca powstańczego pułku kształcił się u Giovanniego Battisty Viottiego (1755–1824), solisty na dworze Marii Antoniny, później odnoszącego sukcesy na wyspach brytyjskich, współzałożyciela (razem z Feliksem Janiewiczem) London Philharmonic Society. W przedmowie do "Listów o muzyce" pod redakcją Tadeusza Strumiłły muzykolog podkreśla, że informacje dotyczące nauki Ogińskiego u Viottiego trzeba przyjmować z pewnym dystansem:
W czasach owych każdy niemal z wysoko urodzonych amatorów muzyki brał ze snobizmu parę lekcji od najsławniejszych muzyków, lekcje te jednak były z reguły nieproporcjonalnie korzystniejsze dla sakiewki nauczyciela niż dla muzykalności dostojnego elewa, który za złoto kupował dla kaprysu tytuł ucznia sławnego maestro.
Dla edukacji muzycznej Michała Kleofasa równie ważne musiały być wizyty na dworze Michała Kazimierza Ogińskiego (1728–1800) w Słonimiu, ojcowskiego kuzyna. Posiadłość hetmana wielkiego litewskiego słynęła z bogatego życia koncertowego i teatralnego. Michał Kazimierz sam komponował drobne utwory skrzypcowe i fortepianowe. Napisał też kilka oper, z której najsłynniejszą jest zachowana tylko we fragmentach opera komiczna o zabarwieniu dydaktycznym – "Filozof zmieniony".
Choć Ogiński wychował się w atmosferze etosu oświeceniowego, jego poglądy na temat roli intuicji w sztuce, istotności uczuć kompozytora i słuchacza wydają się zapowiadać nadchodzącą epokę romantyzmu.
Jeśli wzruszyło się nimi [utworami Ogińskiego] parokrotnie serce czułe, o wibracjach zgodnych z drganiami mojego serca, jeśli człowiek miotany gwałtownymi namiętnościami odnajdywał spokój i uciszenie wykonując jeden z moich polonezów czy też mój romans – nie mogę tego przypisywać ani znaczniejszym uzdolnieniom, jakich nigdy nie miałem, ani też głębszej znajomości muzyki
– pisał w "Listach o muzyce". W dalszym fragmencie dodawał, że do tworzenia nowych dźwięków nie wystarczy samo poznawanie muzycznych reguł, lecz konieczny jest "poryw entuzjazmu, uczucie miłości czy przyjaźni, wzruszenie a czasem ból czy też smutek głęboki". Ulubionymi twórcami Ogińskiego byli Bach i Haydn, cenił też wczesne dzieła Beethovena. Nie przepadał za to za większością kompozytorów romantycznych. Przyjaźnił się i komplementował pianistykę Marii Szymanowskiej, którą spotykał w Petersburgu w drugiej dekadzie XIX wieku.
Sam komponował przede wszystkim taneczne miniatury fortepianowe: polonezy, mazurki, walce, menuety, marsze. Nie są to utwory skomplikowane pod względem technicznym, przeciwnie, cechują się prostotą, dzięki czemu z łatwością mogły stać się elementem domowego repertuaru amatorskich muzyków. Tworzył również sentymentalne romanse na głos i fortepian, reprezentujące styl galant. Wśród jego dorobku wymienia się operę "Zélis et Valcour ou Bonaparte au Caire" podpisaną inicjałami M.O., której pochodzący z końca XVIII wieku rękopis znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej. Wielu naukowców podważa jednak autorstwo Ogińskiego – w tym wspomniany już Tadeusz Strumiłło, podkreślający, że kompozytor uwielbiał operę, dlatego skomponowanie tylko jednego dzieła operowego byłoby dość nietypowe. Zauważa też duże różnice stylistyczne pomiędzy polonezami autorstwa Ogińskiego a tymi zawartymi w operze. Z kolei badacze będący zwolennikami tezy, że to dyplomata dawnej Rzeczpospolitej jest autorem napoleońskiej opery, zwracają uwagę na jej tematykę i dobrą znajomość motywów orientalnych, którą Ogiński bez wątpienia się cechował.