Po dziecięcy kostium, który przykryć miał "dorosłe" treści sięgał także Bartosz Kędzierski, twórca animowanego serialu "Włatcy móch", który doczekał się aż dziewięciu sezonów. Kędzierski mieszał w nim artystyczne porządki i czerpał inspiracje z dzieł, które na pozór nie powinny dać się połączyć.
W opowieści o czterech wulgarnych ośmiolatkach (oraz jeszcze wulgarniejszym Misiu Przekliniaku) słychać było dalekie echa "Władcy much", klasycznej powieści Wiliama Goldinga o istocie przemocy, a także animowanego "South Parku", kultowej "niegrzecznej" animacji dla dorosłych.
Kędzierski nie bał się prowokować – jego uczniowie uczęszczali do szkoły im "Batalionu Zośka", a ich nauczycielką była Pani Frau – żywa karykatura stereotypowej guwernantki z klasycznych polskich powieści. Jego "Włatcy…" kpili z wszystkiego, co składało się na polski krajobraz ostatnich dekad, a każdy z bohaterów był upostaciowieniem naszych narodowych cech lub społecznych postaw. Był tu "japiszonowaty" Maślana, Anusiak marzący o karierze działacza związkowego i Konieczko szukający swojej religijnej drogi gdzieś pomiędzy katolicyzmem, satanizmem i ateizmem. Czwórkę bohaterów dopełniał Czesio, zielonkawy zombiak mieszkający na cmentarzu, marzący o karierze piosenkarza i uwielbiający śpiewać… "Gorzkie żale".
Opowiadająco o ich chłopięcych przygodach, Kędzierski mówił o polskim patriotyzmie, religijności i o klasowych podziałach, a "Włatcy móch" byli jednocześnie historią dojrzewania i bolesnego wchodzenia w dorosłość. Nic więc dziwnego, że produkowany przez niszową TV4 serial stał się hitem, który przyciągał przed telewizory niemal milionową publiczność, a drugie tyle oglądało go w Internecie. Bo ten na pozór niewinny serial stał się krzywym zwierciadłem odbijającym polską rzeczywistość, a także jednym z pierwszych w polskiej telewizji manifestem politycznej niepoprawności.
Krakowskie potwory i cała reszta
O tym, że polska baśń filmowa z roku na rok ma się coraz lepiej przekonuje dziś także Netflix chętnie proponujący polskiej publiczności historie budowane na fundamentach baśni. Jeszcze nie zdążyła wyschnąć krew ofiar filmu "W lesie dziś nie zaśnie nikt" Bartosza M. Kowalskiego, a do oferty streamingowego giganta trafiła druga część tej bajkowej komedii grozy zbudowanej w oparciu o schematy młodzieżowego slashera.
Co więcej, już wiosną 2022 roku za sprawą Netfliksa zadebiutować ma także serial Kasi Adamik oraz Olgi Chajdas inspirowany słowiańskimi mitami i opowieściami o tutejszych smokach, strzygach i innych potworach. Realizowany w Krakowie, między innymi w efektownych, historycznych wnętrzach Uniwersytetu Jagiellońskiego, serial będzie próbą zmierzenia się z miejscowym folklorem. Może dzięki temu polska popkultura ostatecznie odczaruje filmową baśń i uwierzy, że może ona być sposobem na dotarcie także do dorosłej publiki, a Smok Wawelski przestanie przypominać karykaturalnego stwora rodem z opowieści o "Baltazarze Gąbce".