Naszą wycieczkę po filmowym uniwersum Waleriana Borowczyka wieńczy film, który był dla polskiego kina był oknem na świat seksualnej rewolucji. W 1975 roku Borowczyk wrócił do Polski. Szykował się do przeniesienia na ekran skandalizującą powieść Stefana Żeromskiego, o którym krytyk, Teodor Jeske-Choiński pisał, że "skopał, spoliczkował, opluł kobietę polską". Po adaptacji Borowczyka, cieszącego się już wówczas sławą mistrza filmowej erotyki, nie spodziewano się niczego mniej.
Jego film okazał się spektakularnym, kasowym sukcesem, przyciągając do kin osiem milionów widzów i zdobywając uznanie krytyków. Bolesław Michałek pisał o "Dziejach grzechu", że to "absolutny i czysty obraz pożądania. Straszliwy i wspaniały sen na jawie. Sen o wielkiej namiętności cielesnej. Nadzwyczajna estetyka filmowa".
Kadr z filmu "Dzieje grzechu", w reżyserii Waldemara Borowczyka, 1975. Na zdjęciu:Grażyna Długołęcka i Marek Walczewski, fot. Studio Filmowe Tor/Filmoteka Narodowa/www.fototeka.fn.org.pl
Borowczyk wstrzelił się w historyczny moment, w którym rewolucja seksualna z kilkuletnim opóźnieniem docierała do Polski. Rok później na rynek trafić miała słynna książka "Sztuka kochania" Michaliny Wisłockiej, a polska publiczność czekała na film, który przekroczy estetyczno-etyczne granice. Borowczyk spełnił ich marzenie, tworząc film, który gorszył, ale nie obrażał. Erotyka splatała się w jedno z ironią, a Borowczyk dbał o to, żeby jego film był czymś więcej niż tylko obrazoburczą pocztówką. Trzymając się litery powieści Żeromskiego, zdradzał jej ducha, a jego film "kompromitował hipokryzję kultury, która przez wieki dostarczała ludziom fałszywych, upiększonych wyobrażeń o naturze ich uczuć i emocji", jak pisał w "Historii kina polskiego" Tadeusz Lubelski.
Oglądane po latach "Dzieje grzechu" już nie szokują i nie gorszą, ale pozwalają zrozumieć, skąd brała się potrzeba wolności napędzająca Borowczyka przez całe jego życie i każąca mu przekraczać kolejne granice. Jednocześnie może być wizytówką świadomie eklektycznego stylu reżysera, który łączył w sobie profana obalającego świętości i melancholijnego romantyka wciąż snującego opowieści o niemożliwych miłościach.
Źródła:
- T. Lubelski, "Historia kina polskiego", Kraków 2015.
- W. Borowczyk, "Co myślę patrząc na rozebraną Polkę", Warszawa 2008.
- M. Giżycki, B. Zmudziński [red.], "Polski film animowany", Warszawa 2008.