Rok 2025 należał też do znakomitych debiutantów, nominowanych do Paszportów Polityki Kordiana Kądzieli oraz Emi Buchwald. To właśnie film tej drugiej – nakręcone za grosze Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej – okazał się największym objawieniem minionych 12 miesięcy.
Buchwald opowiedziała w nim o pokoleniu Z, które dotąd nie doczekało się udanego filmowego portretu. Kiedy już ktoś zabierał się za opowieść o dzisiejszych dwudziestolatkach, wychodziła z tego albo publicystyczna karykatura, albo kino boomerskiej paniki moralnej. Tymczasem Buchwald wraz ze scenarzystą Karolem Marczakiem tchnęli życie w swoich młodych bohaterów, a na ekranie pozwolili im mówić i czuć po swojemu. Bez oceniania, bez dostosowywania postaci do wymogów współczesnego kina – zaserwowali nam opowieść wymykającą się rygorom klasycznej dramaturgii, a zarazem niezwykle prawdziwą.
Deszcz nagród, jaki spadł na reżyserkę w czasie festiwalu filmowego w Gdyni, pokazał, że polskie kino i rodzima branża czeka na nowe głosy, wypatruje świeżości i twórców odważnych, a zarazem świadomych. Pytaniem otwartym pozostaje jeszcze, czy czeka na nich także nasza widownia. Premiera Nie ma duchów… zaplanowana jest na marzec 2026 roku, a dobry wynik frekwencyjny może pokazać, czy pokolenie Z rzeczywiście czeka na opowieści o sobie samych, czy też woli zadowalać się narzekaniem na brak takich opowieści.
Na drugim biegunie kinowego uniwersum uplasował się drugi ze znakomitych debiutantów – Kordian Kądziela. Reżyser, znany dzięki serialowemu 1670, w swoim pełnometrażowym debiucie pokazał, że znakomicie czuje kino gatunków, nie ma potrzeby pozować na natchnionego artystę, za to świetnie opowiada historie, które bawią i wzruszają – nawet do łez. Jego LARP. Miłość, trolle i inne questy, czyli romantyczna komedia o nieudaczniku wcielającym się w bohaterów powieści fantasy, był jednym z największych zaskoczeń tegorocznej Gdyni i dowodem na to, jak bardzo polska branża i rodzima publiczność tęskni za dobrymi rzemieślnikami, dla których własne ego jest mniej istotne niż przyjemność widzów. A że Kądziela należy właśnie do tego grona twórców, już dziś wyczekuję jego kolejnych filmowych i serialowych produkcji.
W niewoli logline’u
Rok 2025 przyniósł też kolejne odsłony dyskusji o przyszłości X muzy w czasach streamingu. Bo choć w ostatnich latach powstaje u nas rekordowo dużo filmów, dziesiątki z nich znikają z afisza niemal niezauważone. Na naszych oczach wymiera w ten sposób „frekwencyjna klasa średnia”, czyli filmy, które być może nie przyciągają milionów widzów, ale też wykraczają poza niewielkie nisze.