Na tym nie kończyła się lista wyzwań czekających młodego aktora. Kulm musiał nauczyć się całej roli po niemiecku (choć nie znał wcześniej tego języka), doszlifować francuski, a także nauczyć się tańczyć, stepować i boksować. Na czas realizacji filmu zrezygnował z wszelkich innych aktywności aktorskich: nie występował w teatrze, nie brał udziału w zdjęciach próbnych do innych produkcji.
Wszystko to poskutkowało spektakularną kreacją. Jego Filip jednocześnie uwodził i odrzucał, fascynował i przerażał. Był poruszający. Także dlatego, że sam aktor mierzył się wówczas z prywatną traumą – rok przed zdjęciami zmarli jego rodzice, a jako jedynak musiał oswoić poczucie samotności, którego doświadczała także jego postać.
Krytycy zachwycili się jego kreacją. Andrzej Luter pisał w „Więzi”:
Filip łączy w swojej postawie kamuflaż i autentyzm, zakłada na siebie barwy ochronne, mające ukryć jego uczucia, tęsknoty, nastroje, lęki, strach, żeby w sytuacjach skrajnych zedrzeć je z siebie, ryzykując nawet życie.
Wtórował mu Kamil Kalbarczyk, który w Filmwebie notował, że:
Kulmowi w tytułowej roli doskonale udaje się uchwycić zawieszenie bohatera pomiędzy dwoma skrajnościami. Postawne, wyprostowane ciało z gracją porusza się korytarzami hotelu i ulicami Frankfurtu, jego znajomość języków i etykiety jest imponująca, a sarkazm, z jakim potrafi spuentować schadzki z żonami nazistowskich oficerów, bywa wręcz odpychający. Jednocześnie w oczach młodego aktora często widać pustkę i smutek.
Rola Filipa przyniosła mu Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego dla młodego aktora wyróżniającego się wybitną indywidualnością, przyznaną mu za „radykalność i odwagę w interpretacji roli, za rozpiętość i dojrzałość użytych środków aktorskich, za stworzenie nieoczywistej postaci człowieka prześladowanego, obdarzonego niezwykłą wewnętrzną siłą, za stworzenie roli, która jest sercem filmu”.
Bokser