Widok z wystawy "Pomnik. Europa Środkowo-Wschodnia 1918–2018", Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni, Warszawa, fot. Ernest Wińczyk/MNW Królikarnia
Historie kolejnych monumentów dużo mówią na temat mentalności rządów zlecających ich postawienie. Poznajemy dzieje m.in. projektu pomnika Józefa Piłsudskiego, na który konkurs rozpisano tuż po śmierci marszałka. Sanacyjna władza oczekiwała projektu pompatycznego i nie wahała się burzyć budynków pod rzeźbiarsko-architektoniczne założenie. Po kilku odsłonach konkursu, długo nierozstrzygniętego ze względu na symboliczną wagę pomnika, zrealizowany miał w końcu zostać pomnik projektu ówczesnej gwizdy sztuki chorwackiej, ucznia Rodina Ivana Meštrovića. Plany przerwała wojna, władze Polski Ludowej nie paliły się do stawiania w stolicy pomnika marszałka, z kolei wkrótce po transformacji postawiono aż dwa. Tym razem bez długich dywagacji i narad ekspertów, a zgodnie z panującym duchem wolnej amerykanki.
Rytm opowieści psują nieco historie najbardziej charakterystycznych pomników z pozostałych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, od największego na świecie czechosłowackiego Stalina, po awangardowe "spomeniki" Vojina Bakicia z Jugosławii Tity. Ich historie opowiadane są w większości za pośrednictwem kilku zdjęć i tekstów w – świetnym skądinąd – wydawnictwie towarzyszącym wystawie, jednak dysproporcje i braki w tych rozdziałach widać gołym okiem.
Zaprezentowanie ich w wszystkich w Warszawie za pomocą większej ilości materialnych artefaktów graniczy z niemożliwością, ale jak obejść tego rodzaju problem pokazała kilka lat temu wystawa "Intermarium" przygotowana przez Piotra Sikorę i Łukasza Białkowskiego, prezentowana w kilku krajach regionu, za każdym razem w nieco innej, dostosowanej do konkretnego miejsca odsłonie. Włączanie wszystkich tych wątków do jednej wystawy to zadanie karkołomne. W narracyjnym biegu przez płotki wyznaczane rytmem opis-zdjęcia-opis-zdjęcia widz dostaje zadyszki.