Holocaust, antyk i PRL we współczesnych szatach
W 2022 roku powróciła do tematu żydowskiego dziedzictwa, a konkretniej – dziedziczonej traumy. Jak mówiła dla miesięcznika „Teatr”:
W Monachium zrobiłam spektakl „Hungry Ghosts” o epigenetyce. Bardzo mnie interesuje dziedziczenie traumy w genach. Zrozumienie tego mechanizmu stwarza szansę na wyłączenie genów odpowiedzialnych za traumę. Czyli uwolnienie się od niej. To nauka, a nie jakaś magia [...] Nie była to historia żydowska, ale na próbach nieustannie wracaliśmy do traumy obecnej w genach kolejnych pokoleń po Holocauście – naukowcy określają, że zmiany w komórkach sięgają aż do czwartego pokolenia. Zespół składał się z osób o korzeniach żydowskich, byli Niemcy, których przodkowie doświadczyli traumy, inni, których przodkowie byli nazistami. Można powiedzieć, że to był mój najbardziej holocaustowy spektakl, choć nawiązujący dość subtelnie do tamtego okresu historycznego.
Smolar interesuje także trauma wytwarzająca się w wyniku współczesnych wydarzeń. W 2024 roku wyreżyserowała tekst belgijskiego pisarza Stefana Hertmansa Antygona w Molenbeek. Jest to osadzona w Molenbeek, biednej imigranckiej dzielnicy Brukseli zwanej „małym Maroko”, historia Nourii, Belgijki arabskiego pochodzenia i studentki prawa, która chce odebrać z kostnicy zwłoki swojego brata. W oczach przepisów jest on jednak samobójcą-zamachowcem, w związku z czym Nouria spotyka się z odmową lokalnych instytucji. Problematyka, w której spotyka się prawo niewinnej jednostki do żałoby i prawo demokracji do twardej ręki wobec terroryzmu, została opowiedziana na kameralnej scenie Teatru Dramatycznego i przyjęta z uznaniem.
W 2024 roku doceniono także inne dzieło Smolar – za Orfeusza wystawionego w Teatrze Rozmaitości (2024) otrzymała nagrody 31. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. W następnym roku reżyserka podjęła się przeniesienia na deski teatru scenariusza Kobiety samotnej Agnieszki Holland (1981). W wywiadzie dla Culture.pl znaczenie tego filmu podkreślał historyk Błażej Brzostek, autor książki Życie codzienne kobiet w PRL (PIW, 2025):
Opisywanie PRL-u jako krainy emancypacji, bo „kobiety na traktory”, bo prawo małżeńskie, które daje wolność wyboru – to mała część prawdy. Powiedziałbym, prawda krótkich odcinków. Długi bieg życia społecznego był taki, że nie było żadnej możliwości swobodnej ekspresji problemów kobiet. Efektem tego okazał się film, bardzo poruszający, „Kobieta samotna” Agnieszki Holland (1981). To jest krzyk. Rozległ się dlatego, że w okresie Solidarności można było wykrzyczeć to, co trudno było wypowiedzieć przez 30 lat.
Ponad czterdzieści lat później Smolar razem z pisarką Natalią Fiedorczuk stworzyły nowy scenariusz, reinterpretujący i aktualizujący losy listonoszki Ireny. Zapowiedź czytamy na stronie Teatru Powszechnego:
Kim byłaby Irena AD 2025? W czwartej dekadzie po transformacji ustrojowej, w epoce cyfrowego kapitalizmu i prywatyzacji usług publicznych, nie jest już „samotną”, ale „samodzielną” matką. Osobą, której wpojono, że pretensje może mieć tylko do siebie. W jej świadomości przewija się nieprzerwany „feed” dobrze życzącego chóru, gotowego wspierać ją dobrymi radami, charytatywną zbiórką, coachingiem w zarządzaniu czasem i pieniędzmi. A przede wszystkim nieustanną troską o Bogusia, któremu nie wystarczy przecież zapewnić ubrania i dach nad głową - trzeba dać mu przestrzeń do bezpiecznego wyrażania emocji i rozwoju zainteresowań. Bo co powiedziałby na terapii, na którą nie będzie go stać?
Sztuka miała swoją premierę w czerwcu 2025 roku. Wzbudziła duże zainteresowanie, pisano, że „trafia w sedno napięć, zarówno społecznych, jak i osobistych” (Adrianna Wolińska, „Teatr”). We wrześniu magazyn „Teatr” wyróżnił Smolar prestiżową Nagrodą im. Konrada Swinarskiego za najlepszą reżyserię w sezonie 2024/2025.