Ktoś mógłby powiedzieć, że "Pan Żarówka" to opowieść autobiograficzna, a kto inny, że duszna, surrealistyczna baśń – i każdy będzie mieć rację. Debiutancki komiks Wojtka Wawszczyka jest jednym z najoryginalniejszych polskich albumów ostatnich lat. Nic dziwnego, że doceniono go także za oceanem.
"Pan Żarówka" to pierwszy polski komiks w historii, który ukazał się nakładem legendarnego amerykańskiego wydawnictwa Fantagraphics. Przymiotnik "legendarny" nie jest tu żadnym nadużyciem – Fantagraphics od dekad pozostaje jednym z najciekawszych wydawnictw komiksowych na świecie, a bycie jego autorem można porównać z biletem wstępu na parnas komiksu niezależnego. Wydawali lub wydają w nim najwybitniejsi współcześni twórcy historii obrazkowych, tacy jak Daniel Clowes, Charles Burns, Chris Ware, Joe Sacco czy Stan Sakai. W 2022 roku dołączył do nich Wojtek Wawszczyk, którego "Pan Żarówka" ("Mr. Lightbulb"), po czterech latach od polskiej premiery, został przełożony na język angielski przez Antonię Lloyd-Jones, brytyjską tłumaczkę literatury polskiej, znaną choćby z przekładów niektórych książek Pawła Huellego czy Olgi Tokarczuk. Na tym zresztą nie koniec: niedawno ogłoszono, że Fantagraphics w niedalekiej przyszłości wyda kolejny polski album – i będzie to "Fungae" Wojtka Wawszczyka (scenariusz) i Tomasza Lwa Leśniaka (rysunki).
Projekt długodystansowy
Wojtek Wawszczyk, “Pan Żarówka”, fot. Kultura Gniewu
"Pan Żarówka" to stosunkowo późny debiut – w chwili jego pierwszego wydania Wawszczyk miał 40 lat. Mimo że jako twórca komiksu debiutował, autor "Pana Żarówki" zdecydowanie nie był człowiekiem znikąd. Wcześniej wyreżyserował kilka krótkometrażowych filmów animowanych i wiele reklam, jako animator pracował przy takich hollywoodzkich produkcjach, jak "Ja, robot" i "Æon Flux", był współreżyserem pełnometrażowego filmu "Jeż Jerzy", kinowej adaptacji kultowej serii komiksowej Rafała Skarżyckiego i Tomasza Lwa Leśniaka. Chociaż od lat zajmował się animacją i reżyserią, Wawszczyk zawsze chciał być przede wszystkim twórcą komiksowym (wielokrotnie powtarzał zresztą, że to właśnie komiksy doprowadziły go do animacji). Nad "Panem Żarówką" pracował przez długie lata – pierwsze szkice powstały w 2006 roku, a koncepcja jeszcze wcześniej.
Text
["Pan Żarówka"] Narodził się jako pomysł na małą nowelkę – to miała być żartobliwa opowiastka o facecie, który staje się żarówką i pomaga innemu facetowi w nocy znaleźć kluczyki do samochodu. I to miało być wszystko – miało mieć dwanaście stron. […] Od kiedy pamiętam, mam zawsze przy sobie szkicownik [...] I w każdej wolnej chwili otwieram taki szkicownik, coś sobie zapisuję, rysuję. Prowadzę coś w rodzaju pamiętnika i szkicownika jednocześnie. Zaczęło się więc od tej nowelki, ale w momencie, gdy zacząłem to rysować, zauważyłem, jak bardzo nośna jest ta metafora i że może odnosić to do wydarzeń z mojego życia. Zacząłem zapisywać do takiej dziwnej, metaforycznej kroniki pewne sytuacje, emocje, wydarzenia. Skończyłem po czterech-pięciu latach, mając ponad sześćset stron takiego brudnopisu
– opowiadał Wawszczyk Michałowi Chudolińskiemu w wywiadzie opublikowanym na stronie internetowej kwartalnika "Nowy Napis". Pracę nad brudnopisem zakończył w 2009 roku, niestety w tej formie komiks nie nadawał się jeszcze do publikacji. Potwierdzali to koledzy z branży komiksowej:
Text
Pod koniec pracy nad "Jeżem Jerzym" pokazałem ten mój szkic, w kilku szkicownikach, Tomkowi Leśniakowi i zrobiło to na nim dość duże wrażenie. Otworzył okno u mnie w mieszkaniu, wypalił jednego papierosa, potem wypalił drugiego papierosa, w milczeniu, po czym odwrócił się i powiedział: "Musisz to wydać, ale musisz to narysować na nowo"
– wspominał autor "Pana Żarówki" w rozmowie opublikowanej na youtube’owym kanale Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy.
Wojtek Wawszczyk, “Pan Żarówka”, fot. Kultura Gniewu
Wawszczyk poszedł za radą Leśniaka i zaczął rysować od nowa. Pracę zaczął w 2010 roku, by ostatecznie zakończyć ją dopiero w 2017 roku.
Text
To było jednocześnie wyczerpujące dla mnie i zbawienne dla powieści. Za dnia reżyserowałem filmy i reklamy, a w nocy i weekendy rysowałem "Pana Żarówkę" – nieraz z kilkutygodniowymi, a nawet kilkumiesięcznymi przerwami. […] Przerwy w rysowaniu sprawiły, że historia w "Panu Żarówce" mogła dojrzewać i ewoluować wraz ze mną. Bogatszy o nowe doświadczenia wprowadzałem zmiany w dawniej narysowanych stronach, które po latach wydawały mi się zbyt naiwne. Podczas tak długiego procesu tworzenia miałem też momenty załamania, nie wierzyłem w to, co robię. Historia Pana Żarówki nie jest wyssana z palca, dlatego nie bałem się o to, że się zestarzeje. Ja wręcz potrzebowałem na jej realizację dużo czasu. Musiałem dojrzeć, zmądrzeć, żeby umieć ją opowiedzieć celnie
– mówił Wawszczyk w rozmowie z Agatą Napiórską opublikowanej na stronie internetowej pisma "Zwykłe Życie".
Odpowiedni stopień wypalenia
Głównego bohatera komiksu poznajemy jako nowo narodzonego chłopca. Jego rodzice pracują dniami i nocami – ojciec w prasowalni, matka w hucie (jakby wbrew utartym genderowym schematom). Pierwszy wypadkowi ulega ojciec, który zostaje rozprasowany na naleśnik, a co za tym idzie – praktycznie przestaje mówić i samodzielnie się poruszać. Od wypadku czas spędza, siedząc na okrągło w fotelu i paląc papierosa za papierosem. Następny w kolejności jest chłopiec. Kiedy pewnego dnia mama zabiera go ze sobą do huty, przypadkowo połyka on kroplę rozgrzanej do białości metalowej surówki, która wypala mu wnętrzności. Wskutek tego wydarzenia bohater zamienia się w Żarówkę – potrafi świecić, kiedy wetknie palce do gniazdka elektrycznego (dopiero wiele lat później wyjdzie na jaw, że nie tylko wtedy). Dość szybko okazuje się, że umiejętność świecenia może być jednocześnie talentem i przekleństwem. Rodzinie nie żyje się łatwo z mężem i ojcem naleśnikiem. Doskwiera jej bieda, przez którą matka musi się zaharowywać, a mimo jej starań w domu i tak je się głównie parówki i serek topiony. W końcu przytłoczona zbyt ciężką pracą mama Żarówki dosłownie łamie się wpół. Od tego momentu opieka nad domem spada na mającego wówczas zaledwie kilkanaście lat chłopaka.
Historia Żarówki jest historią o życiu pomimo trudności. Mimo że chłopakowi nie brakuje problemów, a jego pewność siebie praktycznie nie istnieje, raz na jakiś czas, często przypadkowo, przydarza mu się coś, dzięki czemu mimo wszystko ląduje w nieco lepszym miejscu niż dotychczas. Żarówka idzie do liceum, później na studia artystyczne, zakochuje się, wreszcie zaczyna odnosić sukcesy. Komiks Wawszczyka to także opowieść o trudnym procesie dostosowywania własnej wrażliwości do wymogów świata. Mimo że jego niecodzienne umiejętności bywają podziwiane lub potrzebne, Żarówka od dziecka częściej słyszy, że świeci za często lub zbyt jasno, a przede wszystkim, że parzy (to ostatnie głównie od dziewczyn, które darzy sympatią). W końcówce komiksu bohater częściowo się wypala, ostatecznie okazuje się jednak, że takie częściowe wypalenie wcale nie musi być dla niego najgorszym rozwiązaniem. "Ten świecący punkt to ja. Od kilku lat pracuję jako latarnia miejska. Nie boję się już ciemności. Dzięki niej widać, jak świecę. Może z jednym drucikiem nikogo już nie oparzę…" – mówi Żarówka-narrator.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wojtek Wawszczyk, “Pan Żarówka”, fot. Kultura Gniewu
W komiksie Wawszczyka powtarzają się słowa, które Żarówka przyjmuje za naczelną zasadę, której warto się w życiu trzymać: "Nawet jeżeli udajesz, nawet jeśli to, co robisz, jest nieprawdą, to ludzie zapamiętają cię za to, co robisz, a nie za to, kim jesteś". Zasada ta sprawdza się zresztą w świecie komiksu Wawszczyka całkiem dosłownie: babcia bohatera funkcjonuje wśród swoich sąsiadek jako Szołdrowa, bo robi świetną szołdrę, czyli kiełbasę w cieście, jego ojciec jest przede wszystkim naleśnikiem, a on – Żarówką. Świecenie jest jego powinnością i przeznaczeniem.
Oswajanie wyobraźnią
Ojciec sprasowany na naleśnik, później podgrzany i nadmuchany niczym szklana bombka, a na końcu stłuczony – z podobnych pomysłów składa się właściwie cała fabuła "Pana Żarówki". Krocząc śladami czeskich surrealistów, takich jak choćby Jan Švankmajer czy Karel Čapek, Wawszczyk (skądinąd pochodzący z Cieszyna, a więc miasta na samej czeskiej granicy) nie tylko ucieka od banału, ale także sprawia, że jego opowieść staje się bardziej uniwersalna. Oczywiście polski czytelnik rozpozna, że akcja komiksu dzieje się w Polsce, która w ciągu dwóch dekad przechodzi od schyłkowego PRL-u, przez trudne czasy transformacji ustrojowej i potwornej biedy, w stronę rzeczywistości kapitalistycznej, w której liczą się przede wszystkim pieniądze i pragnienia, jakie można za ich pośrednictwem zrealizować. Jednocześnie forma baśni, którą nadał Wawszczyk swojemu komiksowi, sprawia, że będzie on zrozumiały pod każdą szerokością geograficzną:
Text
[...] nie umiem przetłumaczyć sobie pewnych metafor… Czym jest światło? Życiem. Wiem, że to strasznie tandetnie brzmi, ale rzeczywiście jest taką siłą życiową. Chodzi chyba o to, że bohater świeci, żyje ze świadomością tego, że kiedyś zgaśnie. A jednocześnie emanuje życiową energią. Może ona dawać światło, ale może też parzyć. Jest jego darem i przekleństwem, niemal jak moce Spider-Mana. Z czasem bohater wypala się, tej energii ma być może troszeczkę mniej, ale jednocześnie bardziej akceptuje to, co go otacza, dopasowuje się do otaczającej rzeczywistości.
Autor cytatu
"Medium trudne i niszowe", "Nowy Napis" 31.03.2022
Autor komiksu uznał, że w przypadku jego opowieści to właśnie metafora umożliwi najlepsze oddanie emocji. Surrealizm nie jest dla niego eksperymentem myślowym, ale raczej konwencją, która jemu samemu pozwala oswoić niezrozumiałe uczucia i wydarzenia:
Text
Nie ucieknę [...] od faktu, że fabuła utkana jest z prawdziwych emocji i doświadczeń. Najsilniejszym z nich była choroba obojga moich rodziców, wypełniająca niemal każdy zakamarek dzieciństwa i dorastania. Wieloletnia bezradność wobec takich sytuacji sprawia, że najpierw nas to smuci, potem śmieszy, a potem staje się normalnością. Anomalia, która staje się normalnością – to właśnie jest esencja surrealizmu, którym jestem od lat zafascynowany.
Autor cytatu
"Czytamy: »Pan Żarówka«", "Zwykłe Życie" 04.06.2018
Źle, ale szczerze?
Według Wawszczyka medium komiksu jak żadne inne nadaje się do opowiadania nasyconych metaforą, nadrealistycznych historii. Autor "Pana Żarówki" używa go tak, by jak najwięcej pokazywać, a jak najmniej mówić. Na wielu stronach komiksu widzimy na przykład bohatera, który stara się odgrodzić od świata za pomocą muru. Idąc dalej: sugestywność metaforycznego ukazania choroby rodziców na długo pozostaje w pamięci, a powracające symboliczne pękanie kolejnych drucików w wypalającej się żarówce zostało nawet wyeksponowana na okładce. Metafora goni w tym komiksie metaforę – a każda z nich jest przede wszystkim narysowana, nie opowiedziana.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wojtek Wawszczyk, “Pan Żarówka”, fot. Kultura Gniewu
Obrazek
wojtek_wawszczyk_pan-zarowka_kultura_gniewu.jpg
Podobno komiksowi koledzy – Tomasz Lew Leśniak i Michał "Śledziu" Śledziński – mówili Wawszczykowi, że "rysuje źle, ale szczerze" i że "rysuje źle, ale dobrze to ukrywa". No cóż, nawet jeśli twórca "Pana Żarówki" rzeczywiście nie jest rysownikiem dobrym, to z pewnością jest rysownikiem pomysłowym – takim, który na przykład dobrze wie, jak kreatywnie podchodzić do kadrowania. Jak zauważył Marceli Szpak w swojej recenzji albumu opublikowanej na łamach "Dwutygodnika", Wawszczyk potrafi sterować rytmem opowieści, bawiąc się rytmem kadrów. W "Panu Żarówce" nie boi się również eksperymentu, choćby takiego, który polega na włączaniu do komiksu chwytów ze świata animacji. Jak mówił:
Text
W przypadku "Pana Żarówki" w momentach, kiedy miałem do narysowania emocjonalnie trudne sceny, musiałem je narysować szybko. Większość tych stron – w co wiele osób nie wierzy – było rysowanych bez przygotowania, pierwszą kreską. Tam nie było retuszu, to nie było jak w taśmowym tworzeniu komiksów, że jest szkic, potem nakładamy tusz, kolory etc., że jest kilka osób, które pracują nad dopieszczeniem rysunku i jedna plansza powstaje ileś tam dni. Ja niektóre plansze rysowałem w ciągu dziesięciu minut, bo miałem potrzebę ekspresji. Nie są doskonałe, ale dla mnie ta historia jest tak bliska, że nie potrafiłbym dać tego dobremu rysownikowi, żeby mógł to potem narysować.
Autor cytatu
"Medium trudne i niszowe", "Nowy Napis" 31.03.2022
"Pan Żarówka" jest komiksem pełnym sprzeczności – takich, które zestawione ze sobą wytworzyły nową jakość. To komiks skrajnie emocjonalny, ale jednocześnie skonstruowany w bardzo przemyślany sposób. Narysowany na szybko, ale powstający przez kilkanaście lat. Smutny, choć pełen humoru. Bardzo osobisty, ale także uniwersalny niczym baśń. I wreszcie: dzieło Wawszczyka to wprawdzie debiut, ale zarazem jeden z najlepszych komiksów, jakie powstały w Polsce w ciągu ostatniej dekady.
Wojtek Wawszczyk, "Pan Żarówka"
Kultura Gniewu, Warszawa 2024
Liczba stron: 624
ISBN: 978-83-67360-77-7