Przemysław Truściński, praca prezentowana na wystawie "Nierealny świat", Centrum Kultury Zamek we Wrocławiu, fot. materiały prasowe
Jakie są twoje plany na przyszłość?
Na poletku komiksowym żyję obecnie trzema projektami. Dwa z nich tworzę z moim przyjacielem Bartkiem Sztyborem, jednym z bardziej pracowitych polskich scenarzystów, tworzącym zarówno dla ojczystego rynku, jak i dla wydawców zagranicznych. Wspomnę wpierw o "Dust", stanowiącym moje osobiste podejście do tematyki superbohaterskiej. Choć to komiks przepełniony przestępcami, narkotykami i ogólnie pojętym kryminałem, to trudno zdefiniować samego tytułowego Dusta – czy jest bohaterem? A może demonem z ektoplazmowymi skrzydłami? W każdym razie dla mnie i Sztybora to zabawa popkulturowymi kliszami przepełniona narkotycznymi transami, utrzymana w klimacie mitycznej warszawskiej Pragi, słynącej z nocnych atrakcji.
"Ryfa" (oznaczająca w streetowym slangu wtopę lub fakap) to priorytet na ten rok. Pierwsze strony publikowane były w magazynie "Pismo". Tutaj wraz ze Sztyborem pragniemy odczarować Polskę, wymieszać tonacje apokaliptyczne z polską kulturą dresiarską. Staramy się wgłębić w Polaków – ich wady, przywary, zalety, bo, sam przyznaję, jestem zaskoczony tym, jak Polacy łatwo kupują to, co się obecnie dzieje. To znaczy nie jestem zaskoczony tym, że beznadziejni politycy próbują urobić ludzi i ciągle powtarzają jak mantrę: bezpieczeństwo, bezpieczeństwo, zagrożenia, zagrożenia, bezpieczeństwo – ale zastanawiam się, jak to jest, że kupuje to naród, który po tych 30 latach powinien iść ku światu. Tak, jeździmy, podoba nam się, dogadujemy się, jest fajnie i nagle pojawiają się politycy, którzy mówią głównie o zagrożeniach wewnętrznych i zewnętrznych, podjudzają jednych na drugich – skąd to się bierze, że ludzie to kupują?
Pracuję też nad albumem, który nazwę "Shibuku" lub po prostu "Fukushima", w której miałem okazję mieszkać na długo przed katastrofą – nawet nie wiedziałem, że jest tam elektrownia atomowa. Ta historia jest moim listem miłosnym do Japonii, wyznaniem mojej fascynacji tym krajem. Tam sobie popłynę zabawą z realizmem i kreskówkami oraz japońską popkulturą.
Okładka i plansza z komiksu "Andzia", tekst: Piotr Mańkowski, rysunki: Przemysław Truściński, 2020, fot. wydawnictwo Timof Comics
Byłbym zapomniał! Rysuję też "Andzię" – ilustrowane odtworzenie wierszy biskupa Mańkowskiego z Kamieńca Podolskiego. Kiedy był biskupem, jeździł do domu rodzinnego, żeby odpocząć, ale przeszkadzała mu w tym bratanica Andzia. Te wiersze są o niej i to jest totalny hardcore. W każdym z dziewięciu wierszy Andzia nie słucha się starszych i z tego powodu przydarzają się jej najdziwniejsze rzeczy. Te ilustracje są rezultatem kilku lat poszukiwań sposobu odwzorowania tej liryki. Przygody Andzi będą przepełnione niemalże grimmowską atmosferą rodem z horrorów – Andzia będzie rozpadać się na kawałki, zmieniać kształty. Wszystko będzie możliwe.
Dodatkowo chciałbym skończyć "Niebajki" i pobawić się surrealizmem z Jackiem Waliszewskim. Warto zresztą zajrzeć do samego "Trust. Album", gdzie tu i ówdzie pojawiają są pierwsze plansze, concept arty wielu historii, które czekają na realizację.
Wywiad został przeprowadzony w języku angielskim, tłumaczenie: Artur Nowrot