A czy zdarzyło Ci się napotkać polskie słowa, które zmieniają swój charakter, gdy użyje się ich w angielskim tłumaczeniu – jakby coś traciły lub zyskiwały w tym procesie?
Trochę odwracając pytanie, mam jeden przykład, który pochodzi z powieści Małgorzaty Lebdy Łakome, którą tłumaczyłam jakiś czas temu. Chodzi o nazwę miejscowości, gdzie toczy się akcja, wzorowaną na Starym Sączu, przemianowanym przez Lebdę na Stary Sad. Ogromnie spodobał mi się dziwny, lecz piękny przypadek, jaki powoduje przeczytanie tej polskiej nazwy po angielsku: brzmi to wtedy jak „starry sad”, czyli gwiaździsto-smutny, lub „stary sad”, czyli „gapiąco się smutny”. Pasuje to do lirycznego, sugestywnego tonu książki, która pięknie i smutno opowiada o stopniowym umieraniu. W toku akcji jest też dużo patrzenia i przyglądania się, więc oba tłumaczenia są na miejscu. Czysty przypadek może generować poezję.
Masz ulubione polskie słowo?
Wystawa ilustracji Magdaleny Burdzyńskiej z książki „Quarks, Elephants & Pierogi” w Clapham Library w Londynie, wrzesień 2019, zdjęcie: Dagmara Smolna
Lubię polskie onomatopeje, te wszystkie trzaski, zgiełki, zgrzyty, brzęki i chrzęsty, które wyglądają – i brzmią – jak ofiary karambolu. Trudno je przetłumaczyć, bo angielskie odpowiedniki – „crack”, „crash”, „snap”, „bang”, „crunch” i tym podobne – wypadają blado w porównaniu. Nie mają tej samej mocy, przynajmniej na moje ucho. Może tylko „thwack” (grzmotnięcie, pacnięcie) może stawać z nimi w szranki.
A gdyby ktoś z czytelników i czytelniczek, kto nie posługuje się polskim, chciał nauczyć się jednego lub dwóch słów w tym języku, by poczuć jego smak, co byś poleciła? Albo co byś powiedziała komuś, kto zaczyna uczyć się polskiego, by trochę go ośmielić?
By oswoić trochę ten język, uświadomiłabym anglofonom, że chociaż polski używa rzymskiego alfabetu, większość liter wymawiana jest inaczej niż w angielskim. Na przykład, gdy już wiesz, że „c” wymawia się jak „ts”, „sz” jak „sh”, a „cz” jak „ch”, „ą” to jakby „on” po francusku, „ę” brzmi podobnie do francuskiego „in” (na przykład w słowie „vin”), że „ł” czytasz jak angielskie „w”, zaś „w” jak „v” i tak dalej, to te litery przestają wydawać się tak wrogie. Gdy już pokonamy tę pierwszą trudność, możemy nieustraszenie przeć naprzód, do słów takich jak „źdźbło”, „chrząszcz” lub „krnąbrność”. Powodzenia!
Wywiad przeprowadzony oryginalnie po angielsku, tłumaczenie: Agata Michalak