A jak sprawić, żeby warszawiacy otworzyli się na Cytadelę? Przez tyle lat był to teren wojskowy, zamknięty dla mieszkańców.
Już sama okolica jest atrakcyjna: zielona, zadrzewiona, jest plac zabaw, a będzie też park edukacyjny, gdzie można prowadzić zajęcia na otwartym powietrzu. Liczymy, że to przyciągnie turystów i spacerowiczów. Na dachu jest też taras, z którego rozciąga się imponujący widok na Warszawę. Budynek ma jeszcze tę zaletę, że jest położony 10 minut drogi spacerem od stacji metra Dworzec Gdański, a także posiada parking podziemny na 700 miejsc, na który można wjechać od strony Wisłostrady.
Co jeszcze się wydarzy w weekend inauguracyjny poza otwarciem dla zwiedzających przestrzeni muzeum i całego kompleksu na Cytadeli?
Rozpoczynamy świętowanie częścią oficjalną z udziałem prezydenta, premiera i ministra kultury, ale cały weekend stanowić ma zapowiedź tego, jak muzeum będzie funkcjonować na co dzień. Budynek został bowiem zaprojektowany nie tylko do celów ściśle muzealnych, ale myśleliśmy o nim jako o ważnym centrum kultury. Dlatego powstało wewnątrz audytorium z bardzo dobrą akustyką, gdzie można organizować koncerty, zarówno muzyki rozrywkowej, jak i filharmoniczne. Będzie to także przestrzeń na konferencje czy imprezy o charakterze naukowym. Jest sala kinowa, pomieszczenia konferencyjne i sale edukacyjne. Podczas otwarcia chcemy zaprezentować różne możliwości tego budynku. Muzeum będzie otwarte dla wszystkich od piątkowego popołudnia, a główne atrakcje przewidzieliśmy na sobotę i niedzielę.
Wśród nich koncert Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus.
Orkiestry wyjątkowej, bo składającej się z młodych, utalentowanych artystów przed trzydziestym rokiem życia, którzy dopiero rozpoczynają kariery i stamtąd trafiają do tych wielkich orkiestr i filharmonii. Umówiliśmy się, że Sinfonia Iuventus będzie dawać regularne koncerty w naszym audytorium i 28 września inaugurujemy tę współpracę. Koncert, podobnie jak budynek muzeum, też ma niejako opowiadać historię Polski. Będzie więc Chopin – grany zarówno na instrumencie historycznym przez Tomasza Rittera, jak i współczesnym przez wirtuoza i nestora polskiej pianistyki Janusza Olejniczaka. W drugiej części będzie "Polskie Requiem" Krzysztofa Pendereckiego. Utwór, który ma zakodowany w sobie ważny element polskiej historii, bo powstawał w okresie "Solidarności" i stanu wojennego. Jednocześnie miał premierę 28 września 1984 roku, więc to stanowi dodatkowy powód, żeby wybrać akurat jego.
Poza tym zaplanowano też bardziej rozrywkowe wydarzenia.
W sobotę odbędzie się rodzaj historycznego talk-show, czyli rozmowy z historykami, muzealnikami oraz artystami, dla których ważnym tematem twórczym jest właśnie historia. Rozmowy te będą przeplatane występami zespołu Voice Band, którzy śpiewają piosenki retro, a jako solistka wystąpi z nimi Ewelina Flinta. W niedzielę będą rozmaite warsztaty, atrakcje rodzinne oraz pokazy filmowe. Będzie też koncert Sanah w akompaniamencie kwartetu smyczkowego, która zaśpiewa utwory bazujące na polskiej poezji.
A kiedy ma zostać otwarta ekspozycja stała?
Za 30 miesięcy, czyli na początku 2026 roku.
Spodziewa się pan kontrowersji?
Staraliśmy się nie wpisywać w żadną z politycznych narracji. A przynajmniej nie na wystawie stałej, bo na tych czasowych możemy pozwolić sobie na bardziej kontrowersyjne formuły. Ekspozycja stała powinna łączyć nas wszystkich. To nie było aż takie trudne, bo muzealnik, przedstawiając jakieś wydarzenia, nie musi się jednoznacznie opowiadać. Kiedy pokazuje np. Powstanie Warszawskie, to nie musi decydować, czy miało ono sens. Interpretację zostawmy odbiorcom.
Są jednak wydarzenia co do których wciąż trwają spory.
Sposobem na to było sięganie do korzeni. Kiedy więc zastanawiamy się nad najważniejszymi wydarzeniami w Sierpniu 1980, to przecież trudno wymazać Lecha Wałęsę, tak samo jak Joannę i Andrzeja Gwiazdów albo nie zauważyć Anny Walentynowicz. Zazwyczaj gdy oglądamy przeszłość, dostrzegamy, że linie podziału wyglądały inaczej niż dzisiaj. Dlatego tak ważna była dla nas współpraca z różnymi osobami w radzie programowej. Kolejne jej składy powoływali różni ministrowie kultury i przewinęły się przez nią z takie postaci jak prof. Andrzej Friszke i prof. Henryk Samsonowicz z jednej strony, a z drugiej prof. Andrzej Nowak czy prof. Wojciech Roszkowski. Kiedy na różnych etapach poddawaliśmy nasz scenariusz kuratorski pod dyskusję na forum rady, nie było istotnych różnic pomiędzy osobami, które mają odmienne poglądy polityczne. Uważam, że można mówić o historii w sposób nieantagonizujący. Co nie znaczy, że nie spotkamy się z krytyką. Wszystkich nie da się zadowolić.
Krytykuje się także termin. Dlaczego otwarcie następuje pięć lat po wstępnie zapowiadanej inauguracji na stulecie niepodległości?
Hasła budowy muzeum na stulecie niepodległości zacząłem używać już w okolicach 2012 roku, głównie po to, żeby przyspieszyć decyzje polityczne w sprawie budowy. To hasło było do pewnego momentu podtrzymywane, ale gdy rozpoczęliśmy etap projektowania i w 2016 roku ruszyły rozmowy z inżynierami i architektami, zrozumieliśmy, że ten termin jest nierealny. Ale też trzeba dodać, że to wówczas w ogóle ruszyła sprawa naszego Muzeum, energicznie podjęta przez wicepremiera Piotra Glińskiego.