Under the Pink Flag otwierają wczesne prace rzeźbiarki, długo pozostające w cieniu jej charakterystycznych miękkich, różowych rzeźb powstających od lat 70. Wyraźnie odbiega od nich cykl Rotund z pierwszej połowy lat 60. Różowe, pikowane tkaniny pojawiają się jakby w zastępstwie postumentów, na nich spoczywają ciężkie, pękate, betonowe formy. Ich tytuły wskazują na architektoniczne skojarzenia, choć niewielka skala i sprowadzenie do parteru sprawiają, że przypominają one raczej fragmentaryczne relikty preromańskich zabudowań lub elementy miejskiej infrastruktury – jak Panettone Enzo Mariego, czyli betonowe blokady drogowe.
Jak pisała przed laty Janina Ładnowska, rotunda to jednak również dziewiętnastowieczne, „wierzchnie, sięgające do ziemi okrycie kobiece, o kształcie kolistym, rozszerzającym się do dołu, wykończone przy szyi zwykle małym kołnierzykiem, z pionowymi, małymi rozcięciami na ręce, zapinane na guziczki od góry do dołu”. Mimo surowości materiału i architektonicznych skojarzeń, Rotundy Pinińskiej-Bereś kryją w sobie również ślady kobiecego ciała, choć pozostaje ono jeszcze po części schowane w surowych bryłach. Najbardziej ewidentne jest to w Rotundzie z łańcuchem, jakby przeciętej na pół, z której wyrasta kształt przypominający pierś z łańcuchem owiniętym wokół betonowego sutka – zdaje się echo klasycznego motywu Andromedy przykutej do skały, ale w brutalistycznej oprawie.