Mimo że komputerowe efekty specjalne wciąż kojarzą się z widowiskowymi filmami akcji, scenami walk, wybuchów i spektakularnych wypadków samochodowych, w rzeczywistości trudno wyobrazić sobie bez nich jakikolwiek współczesny film.
Komputerowa postprodukcja nie tylko urzeczywistnia szalone wizje reżyserów, ale – przede wszystkim – pozwala oszczędzić pieniądze. Współczesne CGI pomaga choćby tworzyć wirtualne scenografie, które bywają wielokrotnie tańsze od rzeczywistych. Zamiast wynajmować zabytkowe meble mające stanowić dalekie tło sceny, łatwiej stworzyć je w komputerze, a aktorów nagrywać na tle zielonego ekranu.
Filmowe efekty specjalne szczególnie przydatne są podczas realizacji filmów historycznych – pomagają bowiem odtwarzać nieistniejące światy za ułamek kwoty potrzebnej do zbudowania pełnowymiarowych dekoracji. Kiedy zostaną dobrze wykonane, widz w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że dany efekt powstał w studiu postprodukcyjnym, a nie w prawdziwym obiekcie zdjęciowym.
Znakomitym tego przykładem są efekty specjalne wykorzystane w "Ostatniej rodzinie" Jana P. Matuszyńskiego. W opowieści o rodzinie Beksińskich twórcy potrzebowali powołać do życia budujące się osiedle PRL-owskich bloków. A że takich obiektów próżno szukać we współczesnej Polsce, filmowe osiedle stworzone zostało przez specjalistów od efektów ze studia Lightcraft, którzy słusznie pochwalili się później filmem o tworzeniu niezwykłego ekranowego świata.
Tworzenie filmowych efektów komputerowych to benedyktyńska praca wymagająca wielkiej cierpliwości i skupienia na detalu. Przekonali się o tym twórcy "Pana T." Marcina Krzyształowicza, filmowej opowieści inspirowanej "Dziennikiem 1954" Tyrmanda i rozgrywającej się w pierwszej połowie lat 50. w Warszawie. Aby stworzyć na ekranie wiarygodny obraz świata, specjaliści od efektów musieli nie tylko usunąć z miejskiego pejzażu gotowy Pałac Kultury i Nauki, ale też podmienić go na dopiero budującą się konstrukcję. Niemałej pracy wymagały także filmowe pasaże, podczas których bohater grany przez Pawła Wilczaka spacerował stołecznymi ulicami. Aby warszawskie budynki wyglądały jak poranione przez niedawną wojnę, niekompletne, częściowo poniszczone, trzeba było stworzyć je na nowo za pomocą komputerowych efektów.
Współcześni reżyserzy skazani są na CGI i łączenie klasycznego filmowego rzemiosła z komputerowymi efektami. Ekonomia jest bezlitosna i staje po stronie technologii. Także w biznesie reklamowym, który dla wielu reżyserów jest poligonem warsztatowych doświadczeń i źródłem zarobku, nie sposób dziś wyobrazić sobie reżysera, który nie rozumie komputerowych efektów i nie potrafi z nich korzystać.
"Wiedźmin" i cała reszta