Domy tureckie, mauretańskie palarnie, haremy i meczety. Orient w polskiej architekturze
Od pomysłów przywożonych w XVIII wieku do Polski przez hodowców koni arabskich po modernistycznych architektów rysujących minarety – inspiracje Orientem miały w polskiej architekturze bardzo różne oblicza.
"To, co robimy, jest indyjskie" – miał pisać w liście do żony Adam Tytus Działyński, relacjonując jej proces budowy rezydencji w podpoznańskim Kórniku. Powstający w latach 1843-1860 dom otrzymał formę historyzującego zameczku, którego elewacja południowa została wyposażona w zwieńczony wieżyczkami, przebity ostrołukową niszą ryzalit środkowy. Nietrudno w jego formie dopatrzeć się inspiracji fasadą świątyni Tadż Mahal w Agrze, który to gmach, jak twierdził badacz architektury XIX wieku, Tadeusz S. Jaroszewski, był znany wśród polskich magnatów choćby z popularnych rycin.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Zamek w Kórniku, fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza
Obrazek
zamek-w-korniku-fot-lukasz-cynalewski-ag-lc_20110427_42_2.jpg
Warto podkreślić, że fundatorzy i architekci czy dekoratorzy XVIII- i XIX-wiecznych rezydencji nie byli szczególnie precyzyjni w sięganiu po wzory "wschodnie". Dość swobodnie łączyli ze sobą inspiracje sztuką Turcji, Indii, muzułmańskiej Hiszpanii, północnej Afryki czy Bliskiego Wschodu. Dowodem na to niech będzie fakt, że przestrzenie zdobione na modłę "wschodnią" bardzo często nazywano "mauretańskimi" niezależnie od tego, czy nawiązywały do wzornictwa indyjskiego, tureckiego, czy prawdziwie mauretańskiego. Tym samym rozwinięta najbardziej pod koniec XVIII i w XIX wieku moda na wzory "orientalne" była mieszanką form pochodzącą z różnych źródeł.
Skąd je czerpano? Nie tylko ze wspomnianych rycin. Kupcy, kolekcjonerzy, ale i poeci, pisarze, malarze chętnie podróżowali czy to do Hiszpanii, czy na Bliski Wschód, przywożąc stamtąd nie tylko obiekty wzornictwa (kilimy, rzeźby, obrazy), ale i inspiracje, pomysły, zachwyt na tamtejszą sztuką. Wśród majętnej polskiej szlachty modna była hodowla koni arabskich – i te przedsięwzięcia były pretekstem do kontaktów i podróży. Odwołania do kultury Bliskiego Wschodu były też żywe z powodu wydarzeń z przeszłości: w polskiej kulturze zawsze ważnym punktem odniesienia była Turcja: z jednej strony odczuwano wyższość względem pokonanego przez Jana III Sobieskiego Imperium Osmańskiego, z drugiej – to właśnie stamtąd czerpano wzory dla kultury sarmackiej. Fascynowała egzotyka świata islamu, ale i jego dekoracyjność, kraje muzułmańskie kojarzyły się z tajemniczością i odmiennością, która intrygowała.
Zamek w Kórniku, dziś muzeum cenne zarówno ze względu na swoją wyjątkową architekturę, ale i zachowane z ich wystrojem i wyposażeniem wnętrza, był jednym z przykładów na sięganie po wzory orientalne jako szczególnie dekoracyjne. Istniejący wcześniej w Kórniku zamek rodzina Działyńskich znacząco przebudowała; w tym wypadku sam inwestor był współautorem projektu przemiany budynku, a pomagał mu w tym architekt Marian Cybulski. O ile w południowej fasadzie łatwo dostrzec formy orientalne, o tyle pozostałe części rezydencji reprezentują styl neogotycki, ze "średniowieczną" wieżą, z blankami czy strzelistymi oknami. Podobnie wewnątrz budowli znaleźć można wielkie bogactwo stylów, w tym również tych orientalnych. Reprezentacyjna Sala Mauretańska na piętrze ma stosownie zaprojektowane portale, parkiety, sztukaterie.
Wśród niewielu zachowanych do dziś XIX-wiecznych wnętrz utrzymanych w stylu zwanym "mauretańskim" na uwagę zasługuje Salon Orientalny w Pałacu Karola Scheiblera w Łodzi (w budynku dziś ma swoją siedzibę Muzeum Kinematografii). Zaprojektowany w latach 80. XIX wieku był pomyślany jako palarnia, stylowe miejsce dla pana domu i jego gości, w którym mogli oddawać się nałogowi palenia. Salon jest niezwykle bogato zdobiony, pokrywa go gęsto arabeskowy ornament, a drewniane okładziny ścian zwieńczono podkowiastymi arkadami i wypełniono szczelnie arabeskowym ornamentem. W żadnym innym miejscu rezydencji nie pojawiają się detale rodem z Bliskiego Wschodu, co świadczy o tym, że tego typu dekoracje traktowano przede wszystkim jako stylowe zdobienia, mające podkreślić nadążanie za modą gospodarzy i podkreślać funkcje poszczególnych pomieszczeń.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Pałac w Osieku, fot. Radek Jaworski / Forum
Obrazek
palac-w-oseku-fot-radek-jaworski-forum-0429730708.jpg
Zachowaną do dziś rezydencją, w której wzory orientalne zastosowano na znacznie większą skalę jest pałac w Osieku niedaleko Bielska-Białej. Zbudowany został w latach 30. XIX wieku dla barona Karola Larischa według projektów włoskiego architekta Franciszka Marii Lanciego. Ze wszystkich polskich zabytków inspirowanych sztuką Bliskiego Wschodu zamek w Osieku jest przykładem najpełniejszego wykorzystania takich wzorów, są one tu bowiem widoczne zarówno w bryle, jak i we wnętrzach rezydencji. Budowla ma niesymetryczną sylwetkę z dwiema wieżami o cebulastych hełmach, oknach zwieńczonych łukami i z arkadową attyką. Sufity i ściany pałacowych wnętrz pokryto w całości malowidłami i mozaikami, wśród których przeważają motywy geometryczne i roślinne. Podobne zdobienia uzyskały elementy drewniane, schody czy drzwi. Wśród detali doszukać się można napisów po arabsku, ale też typowych dla Bliskiego Wschodu motywów arabeski; orientalną proweniencję ma także biało-błękitna kolorystka, w której utrzymano wnętrza rezydencji.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wnętrze pałacu w Osieku, fot. Radek Jaworski / Forum
Obrazek
wnetrze-palacu-w-osieku-fot-radek-jaworski-forum-0429706746-s.jpg
Badacz architektury XIX wieku, Tadeusz S. Jaroszewski w dekoracjach pałacu w Osieku doszukiwał się nie tylko echa podróży właścicieli do Hiszpanii czy na Bliski Wschód, ale i czerpania z wzorników, publikowanych chętnie w XIX wieku zbiorów architektonicznych motywów i detali. W 1843 roku ukazał się jeden z nich – autorstwa architekta bardzo sprawnie posługującego się elementami stylów historycznych, Adama Idźkowskiego. W dość popularnej księdze pt. "Plany budowli, obejmujące rozmaite rodzaje domów, mieszkań wiejskich różnej wielkości, kościołów, gmachów publicznych, mostów, ogrodów, monumentów i tym podobnych szczegółów w rozmaitych stylach architektury" obok wzorów gotyckich, renesansowych czy klasycystycznych pojawiają się projekty wiejskich rezydencji, w których zdobnych formach można doszukać się także motywów orientalnych.
O tym, jak żywa była w XIX wieku moda na detale orientalne świadczyć może przywoływana przez Tadeusza S. Jaroszewskiego opowieść o cenionym w tamtym czasie architekcie, Henryku Marconim. Ten chętnie żonglujący elementami czerpanymi ze stylów historycznych twórca (zaprojektował m.in. neogotycki ratusz w Ciechanowie i mauzoleum Potockich w Wilanowie, neorenesansowy Hotel Europejski w Warszawie i kościół św. Anny w Wilanowie, neoklasycystyczny wodozbiór w Ogrodzie Saskim w Warszawie i sanatorium w Busku-Zdroju) prywatnie był wrogiem orientalizmów w architekturze, uważając to za "dziwaczenie". A jednak, zapewne w imię zasady "klient nasz pan" sam zaprojektował m.in. Sale Mauretańskie w Pałacu Paca przy ulicy Miodowej w Warszawie (dziś to siedziba Ministerstwa Zdrowia) i w pałacu w Jabłonnie czy most mauretański na terenie parku przy pałacu w Natolinie. Ten sam architekt stworzył projekt przebudowy tzw. Glorietty Flamandzkiej, pawilonu ogrodowego na terenie posiadłości księżnej Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej na Mokotowie. Stworzone w latach 1771-1785 założenie parkowe zostało pół wieku później na zlecenie nowej właścicielki – Anny Potockiej-Wąsowiczowej – zmodernizowane. To wtedy Henryk Marconi Gloriettę Flamandzką przekształcił w stylowy "zameczek" o formach będących połączeniem elementów orientalnych i neogotyckich. Ten pawilon jest jednym z zaledwie dwóch zachowanych do dziś, utrzymanych w różnych stylach budynków, które niegdyś wypełniały to romantyczne założenie krajobrazowe.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Domek Mauretański na ul. Puławskiej w Warszawie, fot. Michał Dąbrowski
Obrazek
domek-mauretanski-fot-michaldabrowski_mg_9569.jpg
Ale korzystanie z motywów orientalnych nie zaczęło się w XIX wieku. Już wcześniej architekci sięgali po te wzory, zwykle chcąc osiągnąć wrażenie egzotyki i oryginalności. W 1787 roku między Pałacem Myślewickim a Amfiteatrem w Łazienkach Królewskich stanął drewniany Dom Turecki; zaprojektował go Jan Chrystian Kamsetzer. Jeden z nadwornych architektów Stanisława Augusta Poniatowskiego, autor łazienkowskiego Pałacu na Wodzie. Dom Turecki był jednym z pawilonów uzupełniających "ofertę rozrywkową" parku – znajdowała się w nim przestrzeń do tańców dla towarzystwa opuszczającego spektakle w Amfiteatrze (budynek ze względu na zły stan został rozebrany jeszcze w XIX wieku). Dom Imama oraz minaret znajdowały się także w ogrodzie na Książęcem – ten pawilon ogrodowy zaprojektował autor całego parkowego założenia, Szymon Bogumił Zug. I ten obiekt nie dotrwał do naszych czasów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Pałac w Grabkach, fot. Jarosław Kubalski / Agencja Wyborcza
Obrazek
grabki_palac-fot-jaroslaw-kubalski-ag_jk03.jpg
W dobrym stanie zachowała się natomiast inna XVIII-wieczna realizacja związana z kulturą islamu. To pałac w miejscowości Grabki Duże, w województwie świętokrzyskim. Zbudowany został dla Stanisława Rupniewskiego wg projektu Franciszka Placidiego. Rupniewski zapewne w bardzo młodym wieku trafił do tureckiej niewoli. Wrócił z niej w 1709 roku jako świeżo nawrócony wyznawca islamu. To właśnie wynikiem jego fascynacji turecką kulturą jest pałac w Grabkach. Założony na nietypowym planie ośmioboku z dwoma symetrycznie dostawionymi pawilonami. W centralnej części budynku znalazła się wysoka na dwie kondygnacje sala nakryta ośmiopołaciowym dachem z lukarnami i zwieńczona ozdobną iglicą. W pozostałych częściach pałacu ulokowano bardzo dużo małych pokoi – co zrodziło legendę o tym, jakoby gospodarz posiadał tu… harem. Wiadomo na pewno, co mieściły boczne pawilony dostawione do pałacu: w jednym znajdowała się pijalnia herbaty, w drugim – sala modlitewna.
XIX-wieczna moda na styl mauretański zaowocowała jeszcze jedną grupą obiektów, z których niestety niewiele zachowało się do dziś. Były to synagogi. Już w połowie XIX wieku z niemieckojęzycznej części Europy przywędrowała moda na budowanie żydowskich świątyń w stylu orientalnym. Takie właśnie formy architektury miały niejako informować, że służą ludowi, który przywędrował na Stary Kontynent ze Wschodu. Innym źródłem tych inspiracji była teza, jakoby biblijne opisy świątyni Salomona w Jerozolimie wskazywały, że i ona była utrzymana w stylu mauretańskim. Orientalne formy nadawano synagogom w Berlinie, Wiedniu, Dreźnie, Kolonii, Budapeszcie, a w ślad za nimi m.in. w Bydgoszczy, Tarnowie, Łodzi. Wśród zachowanych tego typu obiektów jest synagoga Tempel w Krakowie, zaprojektowana przez Ignacego Hercoka w latach 1860-1862 oraz synagoga w Ostrowie Wielkopolskim, wzniesiona w latach 1857-1860 wg projektu Moritza Landé.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Synagoga Tempel w Krakowie, fot. Wikimedia Commons / CC 4.0
Obrazek
tempel_progressive_synagogue_1860_design_ignacy_hercok_24_miodowa_street_kazimierz_krakow_poland-wiki-cc-by-sa-40.jpg
Na mapie świątyń, w których pojawiły się motywy orientalne wyjątkowe miejsce zajmuje katedra Ormiańska we Lwowie. Początki istnienia tej budowli sięgają XIV wieku, kiedy to powstał w mieście pierwszy klasztor na potrzeby żyjącej tu kolonii ormiańskiej (obrządek ormiański jest jednym z obrządków katolickich, obok łacińskiego i greckiego). Wraz z rozwojem miasta, ale i w obliczu dramatycznych losów historii kościół był w kolejnych wiekach na przemian rozbudowywany i grabiony, płonął i był odbudowywany; w jego bryle doszukać się można było zarówno form średniowiecznych (w stylu bizantyjskim), jak barokowych. Z czasem świątynia straciła jednak na znaczeniu i zaczęła popadać w ruinę. Gdy w 1902 roku biskupem lwowskim obrządku ormiańskiego został ks. Józef Teodorowicz postanowił on przywrócić świetność historycznej budowli, a przede wszystkim nadać jej wygląd nawiązujący do kultury ormiańskiej, który zatraciła, upodabniając się do kościołów łacińskich. O projekt nowych dekoracji wnętrz kościoła biskup poprosił kilku twórców ze Lwowa i Krakowa. Profesor Politechniki Lwowskiej, architekt Witold Minkiewicz opracował dla świątyni m.in. ołtarz, tron arcybiskupi, balustradę wokół ołtarza. Malarz Jan Henryk Rosen stworzył cykl wielkoformatowych malowideł ściennych (m.in. "Ścięcie św. Jana Chrzciciela", "Zwiastowanie NMP", "Ofiara Abrahama", "Pogrzeb św. Odilona", "Ukrzyżowanie" i in.).
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Katedra Ormiańska z malowidłami Jana Henryka Rosena, Lwów, fot. Wikimedia Commons / CC 3.0
Obrazek
katedra-ormianska-z-malowidlami-jana-henryka-rosena-lwow_wik-cc-by-sa-church_tonemapped.jpg
Spod jego ręki wyszły także nowoczesne w formie, ale nawiązujące do sztuki ormiańskiej witraże. W 1909 roku rozpoczęła się rozbudowa świątyni: jej projekt opracował znany krakowski architekt, Franciszek Mączyński, sięgając po inspiracje do surowej architektury wczesnochrześcijańskiej i bizantyjskiej. To za sprawą Mączyńskiego sklepienie kościoła pokryły arabeski; mozaiki na sklepieniu i pendentywach kopuły zaprojektował w 1912-13 także przybywający tu z Krakowa Józef Mehoffer (mozaiki przedstawiały Trójcę Świętą oraz Personifikacje Cnót). Choć przy przebudowie i rozbudowie katedry Ormiańskiej we Lwowie pracowało jeszcze wielu twórców (prace kontynuowano aż do wybuchu II wojny światowej), to właśnie prace Rosnera (któremu zapewniły karierę i sławę) i Mehoffera uważa się za najciekawsze powstałe tu dzieła. Udało się w nich połączyć motywy orientalne, pochodzące z ormiańskiej ludowości, ale i bardzo nowoczesne – w końcu powstały w tym samym czasie, gdy w sztuce rozwijać się zaczynały futuryzm, kubizm, dadaizm.
W XX i XXI wieku wpływy sztuki orientalnej znacząco się zmniejszyły, mauretańskie łuki i geometryczne, złocone arabeski przestały inspirować architektów. Dziś bliskowschodnich motywów najłatwiej doszukać się w bryłach współcześnie powstających meczetów. Jedynym ze znajdujących się w Polsce zbudowanych współcześnie meczetów wyposażonych w minaret jest ten w Gdańsku. Powstał w latach 1989-1990,a składa się ze zwieńczonego pękatą kopułą korpusu, któremu towarzyszy smukła, strzelista, szpiczaście zwieńczona wieża minaretu. Inny meczet, w którego bryle łatwo dostrzec wzory orientalne stoi w warszawskim Wilanowie. To właściwie zaadaptowana do nowych funkcji willa, której front ma formę ażurowej, dwukondygnacyjnej arkady z łukami "w ośli grzbiet" i dwoma wieżyczkami o cebulastych hełmach zwieńczonych półksiężycami.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Meczet przy ul. Wiertniczej w Warszawie, fot. Adrian Grycuk / CC 3.0
Obrazek
meczet_przy_ul._wiertniczej_103_w_warszawie_2017-fot-adrian-grycuk-cc-by-sa-30.jpg
W 1936 roku Stowarzyszenie Architektów Polskich SARP zorganizowało konkurs na projekt meczetu w Warszawie (miał stanąć przy ulicy Mekki na Ochocie). Pierwszą nagrodę zdobyła monumentalna, ale bardzo zachowawcza w formie koncepcja Stanisława Kolendo i Tadeusza Miazka. Jednak drugie i trzecie miejsce zajęły projekty o całkiem innym, nowoczesnym i oryginalnym charakterze. Jeden był dziełem Marka Leykama, drugi – Macieja Nowickiego i Stanisławy Sendeckiej. Oba – co podkreślało zresztą jury konkursu – były zupełnie nowymi propozycjami dla budowania w XX wieku gmachów o orientalnym charakterze. Może gdyby któryś z tych projektów został zrealizowany, dziś wschodnie inspiracje w architekturze byłyby nadal żywe?
Korzystałam z artykułu pt. "Orient w architekturze polskiej XIX w." autorstwa Tadeusza S. Jaroszewskiego z tomu "Od klasycyzmu do nowoczesności. O architekturze polskiej XVIII, XIX i XX wieku".