To niejedyny przypadek, gdy próby przeprowadzenia reformy ortografii zostały zablokowane. Z najnowszych zasad pisowni wykreślono podpunkt dotyczący pisowni nazw geograficznych i miejscowych. Początkowo próbowano wprowadzić wielką literę. Nie udało się. Po krytyce postanowiono przyjąć wariantywność, czyli zapis i dużą, i małą literą. Kompromis na nic się nie zdał, więc w końcu wycofano się ze zmiany (oraz zmiany w zmianie). Tym razem decydujący głos mieli urzędnicy, a decyzję tę tłumaczono „troską o stabilność pisowni nazw geograficznych, zwłaszcza w obszarach podlegających standaryzacji urzędowej”. Czyli nadal piszemy półwysep Hel (bo nazwa własna jest rzeczownikiem w mianowniku) oraz Półwysep Helski (gdy drugi człon nie jest w mianowniku).
Nad tym ortograficznym przepisem dyskutowano także w 1963 roku. Wtedy jednak postulowano wprowadzenie jednolitej pisowni małą literą wszystkich nazw gatunkowych, takich jak: góra, wyżyna, pustynia, morze, ocean, puszcza, kanał, rzeka i tym podobne.
Czy San mija Warszawę?
Na mapie – nigdy. Na ulicy jest to teoretycznie możliwe po 1 stycznia 2026 roku, choć żadnej z tych marek – autobusu i samochodu – już się nie produkuje. Jednak najnowsze zmiany w ortografii polskiej nakazują pisownię dużą literą zarówno nazw marek, firm i modeli wyrobów przemysłowych (samochód marki Polonez), jak i ich pojedynczych egzemplarzy (jeżdżę Polonezem). W tym ostatnim przypadku do tej pory obowiązywała mała litera. Rozróżnienie to wprowadzono w latach 70., po cichu, zapewne by uniknąć powtórki z roku 1963. Zresztą i w tym przypadku prof. Pisarek nie odmówił sobie komentarza:
Szczególny poklask gawiedzi zyskał pomysł, że śmiesznie i dwuznacznie wyglądałby wydrukowany zgodnie z przepisami nagłówek: „Tragiczny wypadek – żuk najechał na komara”. Miałby z tego wynikać wniosek, że nazwy samochodów powinno się pisać wielkimi literami. Nikomu jednak – aż dziwne – nie przyszło do głowy, że co najmniej równie śmiesznie i dwuznacznie wyglądałyby zdania: „San minął Warszawę”, „Czerwony Zaporożec pędzi w kierunku Warszawy” czy „San jest większy niż Wołga”.