Budynki z innej bajki
Czy ściany i dach mogą przenosić nas do krainy baśni? Znamy przykłady budowli, których projektanci już za pomocą bryły i jej dekoracji chcieli pokazać, że wewnątrz czekają na gości doświadczenia z krainy wyobraźni. Zobaczmy, czy dzięki architekturze możemy trafić do magicznych światów.
"Budynek jak z bajki", mówimy często na widok efektownej bryły. Zwykle w takich sytuacjach nie mamy na myśli domków na kurzej nóżce czy zamków dla księżniczek, ale po prostu piękne, ciekawe, atrakcyjne obiekty, które wyróżniają się na tle innych. Są jednak budynki projektowane w bezpośrednim nawiązaniu do bajkowego klimatu. Zdarza się, że architekci świadomie sięgają po kojarzące się ze światem baśni formy, aby zasygnalizować widzom funkcję budynku albo wprowadzić ich z odpowiedni nastrój, zanim ci przekroczą próg gmachu.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Teatr Baj Pomorski, Toruń, fot. Travelphoto/Forum
Obrazek
teatr_baj_pomorski_for.jpg
Najlepszym przykładem takiego właśnie działania jest siedziba teatru Baj Pomorski w Toruniu. W wyniku zakończonej w 2006 roku, a projektowanej rzez Elżbietę i Mateusza Grochockich oraz pracującego w Polsce czeskiego scenografa Pavla Hubičkę modernizacji i przebudowy obiekt otrzymał bardzo charakterystyczną fasadę do złudzenia przypominającą otwartą szafę pełną szuflad i tajemniczych zakamarków. Ta dosłownie potraktowana forma ma stanowić metaforę świata baśni, wyobraźni, tajemnicy, z jaką każdy widz od najmłodszych lat powinien kojarzyć wizytę w teatrze; w ten sposób architekturą projektanci zaanonsowali widzom, czego mogą się spodziewać wewnątrz budynku.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Europejskie Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie, fot. Images GmbH / Alamy/PAP
Obrazek
europejskie_centrum_bajki_pacanow_fot_pap.jpg
Choć kiedyś częściej zdarzało się, że budynki projektowane z myślą o najmłodszych użytkownikach wyposażano w kolorowe, rzucające się w oczy, niestety także często infantylne detale czy dekoracje (jak powszechnie krytykowane za kiczowatą dosłowność przedszkole przy ulicy Telekiego na warszawskich Kabatach czy pochodząca jeszcze z lat 90. uderzająca feerią kolorów fasada stołecznego Teatru Guliwer), dziś nawet dla dzieci sięga się po formy uniwersalne i stonowane. Takie ma być projektowane właśnie przez zespół Mirosława Nizio Interaktywne Centrum Bajki i Animacji przy Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, zbudowany w 2020 roku Teatr Lalek Rabcio w Rabce-Zdroju czy obsypywane nagrodami kolejne budynki przedszkolne wychodzące spod kreski pracowni xystudio.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Europejskie Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie, fot. Paweł Małecki/Agencja Wyborcza
Obrazek
pacanow_muzeum_wnetrze_ag.jpg
Kompromisu pomiędzy baśniowymi nawiązaniami a formą niepopadającą w kicz poszukiwał zespół pracowni Kulczyński Architekt projektując w 2008 roku siedzibę Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie. Oddany do użytku w 2010 roku gmach jest bajkowy, bo zamknięto go w formach niepodobnych do innych budynków – są tu nieregularne bryły osłonięte drewnianymi sztachetkami, są cylindryczne struktury przypominające kopce albo… babki z pasku. Centrum Bajki w Pacanowie jest inne, nietypowe, już na pierwszy rzut oka sygnalizuje swoją "bajkową" funkcję, robi to jednak w sposób pozbawiony dosłowności, a raczej pobudzający wyobraźnię i intrygujący.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Krzywy Domek w Sopocie, fot. Łukasz Dejnarowicz/Forum
Obrazek
krzywy_domek_w_sopocie_forum.jpg
Popadająca w zły gust dosłowność czy rozumiana nazbyt prosto "fantazyjność" ma także swoje miejsce w architekturze. Bryły, które w założeniu mają być efektem niepohamowanej wyobraźni autorów, bywają często przez specjalistów krytykowane za kiczowatość, niedopasowanie do otoczenia, tandetę. Co ciekawe, te same obiekty cieszą się ogromną popularnością wśród turystów, którzy chętnie je oglądają i fotografują. Najlepszym dowodem jest Krzywy Domek zbudowany w 2004 roku przy jednym z najbardziej znanych polskich deptaków, ul. Monte Cassino w Sopocie. Projekt zespołu architektów Szotyńscy & Zaleski wyraziście odróżnia się od okolicznej zabudowy, dla jednych stanowiąc kwintesencję złego gustu, dla innych – ciekawą atrakcję turystyczną. Sami architekci swój projekt wywodzą z rysunków Jana Marcina Szancera, grafika i rysownika znanego m.in. z ilustrowania najpiękniejszych baśni, bajek czy wierszy dla dzieci.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Dom do góry nogami Szymbarku - Centrum Edukacji i Promocji Regionu Szymbark, fot. Marcin Mierzejewski/Getty Images
Obrazek
dom_do_gory_nogami_szymbarku_gettyimages-1339075213.jpg
Po fantazyjne formy sięgnęli także autorzy projektujący Centrum Edukacji i Promocji Regionu Szymbark. Ten stworzony przez prywatnych inwestorów skansen prezentujący przykłady różnego rodzaju tradycyjnej zabudowy drewnianej swoją reklamą i elementem rozpoznawczym uczynił dom do góry nogami. To dosłownie postawiony na dachu drewniany budynek. Obiekt, który u zwiedzających ma wywoływać zaburzenia błędnika, jest w zamyśle pomysłodawców i projektantów "alegorią współczesnego świata, w którym tradycja i system wartości zostały postawione na głowie".
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Brama Słońca, Tychy, fot. Robert Neumann/Forum
Obrazek
brama_slonca_tychy_forum.jpg
Pomysłodawca i fundator szymbarskiego "domu do góry nogami", Daniel Czapiewski często podkreślał, że ten projekt to także symbol obalenia komunizmu, systemu, w którym wszystko było wywrócone do góry nogami. Nawet gdyby takim właśnie mianem określić obecny w powojennym półwieczu system, to u jego schyłku, w latach 80., jako forma odreagowania szarości i monotonii ówczesnej architektury powstało kilka obiektów, które tak samo wtedy, jak dziś wykraczają poza nasze przyzwyczajenia. Skojarzenia z nietypową krainą baśni z pewnością wywołuje wysoki blok mieszkalny, zbudowany pod koniec lat 80. w krakowskiej dzielnicy Czyżyny. Projekt zespołu pod kierunkiem Leszka Filara powstał dla pracowników krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, jednak kształt, w jaki ubrał architekt ten prefabrykowany budynek mieszkalny, nasuwają skojarzenia raczej z potrzebami bajkowych rodów książęcych. Strzelisty blok wieńczą bowiem liczne wieże i baszty rodem z zabytkowych zamków. Nietypowy blok wciąż wzbudza ogromne zainteresowanie, także dzięki temu, że góruje nad okoliczną zabudową i widać go z daleka.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Blok okręt przy ul. Kiełczowskiej, Wrocław Psie Polse, TBS "Nasze Kąty", fot. SOP the DRONE/https://sopthedrone.com
Obrazek
blok_okret_sop_the_drone_http-_sopthedrone.com_.jpg
Podobnie jak inny widowiskowy gmach z tego okresu – budynek mieszkalny o nazwie Brama Słońca, zbudowany według projektu Zdzisława Łojewskiego przy współpracy koncepcyjnej Kazimierza Wejcherta. Skomponowany z dwóch bliźniaczych, 12-kondygnacyjnych brył o charakterystycznym uskokowym kształcie został posadowiony względem stron świata tak, aby przemieszczający się pobliską drogą mieszkańcy rano właśnie pomiędzy dwoma szpiczastymi wieżami budowli widzieli wschodzące słońce, co miało wprowadzać nieco baśniowego klimatu do miasta zdominowanego przez blokowiska. O ile Brama Słońca miała uprzyjemniać poranki podążającym do pracy mieszkańcom Tychów a także odmienić nieco oblicze tego miasta, to forma budynku mieszkalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego "Nasze Kąty" we Wrocławiu może pobudzać wyobraźnię do dalekich podróży. Zbudowany w latach 90. w dzielnicy Psie Pole potężny dom otrzymał bowiem kształt… okrętu. Błękitny "parowiec" wzniesiony na peryferiach miasta ma górujący nad okolicznymi drzewami dziób, bulaje, dwa masywne kominy, zaś użytkowe przyziemie zamyka falujący niczym morska fala gzyms. Ciekawe, czy kształt parowca kieruje wyobraźnię mieszkańców do rozważań nad przygodami piratów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kopulaki – osiedle domków przy ul. Ustrzyckiej, Warszawa, 2021, fot. Włodzimierz Wasyluk/Forum
Obrazek
kopulaki_warszawa_2021_forum.jpg
Szukanie nieco bardziej odrealnionych, fantazyjnych form dla współczesnej architektury często kończy się porażką. Jak w przypadku olsztyńskiej kamienicy, której architekt Józef Żołądkowicz sięgnął po formy inspirowane baśniowymi kształtami stylu secesyjnego. Jednak ich nieudane przełożenie na współczesne technologie budowlane czy mało udana kolorystyka zamiast efektu stylowej fantazyjności wpisały realizację do grupy obiektów określanych mianem "makabryły". Są jednak także realizacje, które ze względu na swój oderwany od realiów charakter stały się właściwie kultowe. Do takich należy nieco tajemnicze, niewielkie osiedle domów jednorodzinnych w Warszawie, ze względu na swój kształt nazywanych "kopulakami". Położony w mało atrakcyjnej okolicy w pobliżu lotniska zespół charakterystycznych budynków nakrytych zaokrąglonymi dachami przypomina… wioskę smerfów. Pękate domy-grzyby zaprojektował Andrzej Iwanicki na przełomie lat 50. i 60., wykorzystując do tego elementy prefabrykowane, udowadniając tym samym, że architekt z wyobraźnią również z gotowych, jednakowych elementów betonowych może wykreować zabudowę rodem ze świata fantazji.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Zamek w Mosznej, fot. MikeMareen/Getty Images
Obrazek
zamek_w_mosznej_gettyimages.jpg
Poszukując brył prawdziwie bajkowych najlepiej ruszyć na Dolny Śląsk, gdzie zachowało się dziś wiele budowli o formach, jakimi nie pogardziłby żadna baśniowa książęca rodzina. Zamki w Mosznej czy w Książu to z pewnością jedne z najbardziej spektakularnych obiektów pałacowo-zamkowych zachowanych na ziemiach polskich, urzekające zarówno malowniczym położeniem, niezwykle bogatą dekoracją, jak i bardzo efektownymi wnętrzami. Na zamku w Mosznej działa hotel – każdy, kto marzy o tym, by choć na chwilę przenieść się do świata baśni, ma więc szansę zamieszkać w pochodzących z przełomu XIX i XX wieku wnętrzach, wypatrywać księcia na białym koniu – albo z zamkowej wieży, albo z rozległych kamiennych schodów. W efektownych wnętrzach górującego nad rzeczną doliną zamku Książ można organizować bale w sali wyposażonej w kryształowe lustra, złote żyrandole, płaskorzeźby, freski i stiuki. Kto wie, czy Kopciuszek byłby gotowy opuścić te niezwykłe wnętrza równo o północy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wieża ciśnień Borek we Wrocławiu, fot. Agencja Wyborcza
Obrazek
wieza_cisnien_wroclaw_ag.jpg
W poszukiwaniu baśniowych form, miejsc pozwalających oderwać się od rzeczywistości i pobudzających wyobraźnię łatwo – nie tylko w bloku w kształcie parowca – trafić na mieliznę kiczu i tandety. Współczesne realizacje pokazują, że w XXI wieku niezwykle trudno za pomocą języka nowoczesnej architektury wykreować prawdziwe bajkowy klimat. Łatwiej go znaleźć wśród zabytkowych obiektów, czasem tak niepozornych, jak wieże ciśnień. Ta przy ulicy Sudeckiej we Wrocławiu, choć obecnie niedostępna dla zwiedzających, oddziałuje na wyobraźnię chyba silniej niż filmowe scenografie z baśni. Choć to znajdujący się w środku gwarnego miasta obiekt infrastruktury, jego pochodząca z początku XX wieku, skomponowana z kilku części bryła pomaga przenieść się do świata fantazji. Bo patrząc na połączone przeszklonym łącznikiem strzeliste wieże, na ukryty między podporami wieży mały domek czy na otwarte na wszystkie kierunki świata rozległe wnętrze budowli nie sposób nie zamarzyć o przeżyciu tu bajkowych przygód. Wśród otaczających nas na co dzień brył warto czasem poszukać tych nielicznych miejsc, pozwalających oderwać się od zwykle przecież szarej i banalnej rzeczywistości. Istnieją budynki, które mogą w tym pomóc.