W swojej praktyce twórczej Urbacki koncentrował się na zagadnieniach tożsamościowych, skupionych wokół odmienności, wykluczenia i stygmatyzacji, których jako wierzący homoseksualista z niepełnosprawnością, pochodzący z rodziny robotniczej o tatarskich korzeniach, doświadczał na wielu poziomach. Interesowały go przede wszystkim alternatywna sensoryka i motoryka oraz sposoby ich postrzegania i uobecniania w przestrzeni publicznej. Warto tutaj jednak dodać, że w swoich ostatnich pracach choreograf skupiał się przede wszystkim na działaniach lokalnych – na Górnym Śląsku oraz jego mieszkankach i mieszkańcach.
Urbacki podejrzliwie traktował antydyskryminacyjne inicjatywy artystyczne i charytatywne, bezlitośnie demaskując pozorność ich inkluzywności. Krytycznie odnosił się zarówno do konstruowanych wokół scenicznych występów osób z niepełnosprawnościami narracji o superbohater(k)ach oraz właściwej im niezwykłej sile ludzkiego ducha, jak i do społecznego przymusu współczucia im. Litość utożsamiał z opresją, wykluczającą możliwość pozytywnej – opartej na afirmacji różnicy – (auto)identyfikacji Innych.
W swoich projektach partycypacyjnych, takich jak "W Przechlapanem" (Instytut Teatralny, Warszawa 2012), czy w zrealizowanym we współpracy z Anu Czerwińskim choreodokumencie "Gatunki chronione" (Teatr Rozbark, Bytom 2014), do udziału w których zapraszał performerki i performerów z umysłowymi i fizycznymi niepełnosprawnościami, dekonstruował poprawne politycznie schematy uwidaczniania odmienności i demaskował ich zakamuflowaną troską przemocowość, jednocześnie negocjując z publicznością dopuszczalne strategie (nie)widzenia niepełnosprawności i odkrywając paradoks jej hiperwidzialności. Urbacki ułomność dostrzegał przede wszystkim w patriarchalnych, homogenicznych systemach, które – aby zachować swoje status quo – muszą poskramiać to, co nie mieści się w ramie normalności, utożsamionej z ciągłością, pełnią i heteronormatywnością.
W swoich choreografiach krytycznych Urbacki zwracał uwagę na polityczność ciał Innych, których nieredukowalna odmienność jest niebezpieczna dla normatywnego porządku, konstytuującego się w oparciu o postulat identyczności (przewidywalności) współtworzących go podmiotów. Niekontrolowa(l)ny ruch asymetrycznego ciała z alternatywną motoryką staje się bowiem symbolem zagrożenia, a tym samym – społecznym odpowiednikiem cielesnego obiektu z jednej i idiomem kontrwizualności z drugiej strony. Stając po stronie tego, co niebezpieczne, mover zdejmował też z języka, którym mówi się o niepełnosprawności, piętno wiecznej infantylizacji, pieczętujące nierówności między światem zdrowych i chorych. Choreograf był ambasadorem pozytywnie wartościowanej różnicy, którą, aby dialog mógł zaistnieć, trzeba zauważać, ale która nie powinna decydować o podległości tego, kto reprezentuje margines odmienności. Urbacki za groźne uważał bowiem obie tendencje: czynienie z Inności przyczynku do dyskryminacji, ale też – udawanie, że różnica nie istnieje, co było według niego utopią, w której usytuowanie mówiących nie wpływa na ich tożsamość i sprawczość. W jego teatrze nie było miejsca na oba te poglądy.