Miała być japonistką – ostatecznie jednak nauczyła się czeskiego, by ukończyć reżyserię na praskiej FAMU. Kinga Dębska jest reżyserką, scenarzystką, a od czasu do czasu również pisarką. Urodziła się w 1969 roku w Białymstoku.
Jej ścieżka była dość nietypowa – przygodę z filmem zaczęła od dwuletniego studium filmowego (nieistniejące już Camerimage Film School) w Toruniu. Pierwsze kroki stawiała jako dokumentalistka – między 2000 a 2009 rokiem zrealizowała kilka filmów dla Telewizji Polskiej. Postanowiła jednak dalej się kształcić – wybrała FAMU w Pradze, gdzie zdała od razu na czwarty rok. Jak mówiła w prowadzonym przez Tomasza Raczka programie "Kultowe rozmowy", gdy podjęła tam studia, była już mocno ukształtowaną osobą; miała też doświadczenie reżyserskie. Szkołę filmową skończyła w 2007 roku.
Jej fabularnym pełnometrażowym debiutem był "Hel" (2009) – opowieść o psychiatrze, który wpada w uzależnienie od heroiny. Główną rolę zagrał Paweł Królikowski, na ekranie towarzyszyli mu m.in. czeska gwiazda Anna Geislerova i Lesław Żurek. Pisząc i kręcac "Hel", Dębska korzystała ze swojego doświadczenia dokumentalistki. Jak mówiła w wywiadzie:
Dokument uczy dyscypliny, otwiera oczy i głowę. Sprawia, że reżyser potrafi dostosowywać się do sytuacji i nie trzyma się kurczowo scenariusza. [...] Dokumentalistka wychodziła ze mnie na każdym kroku też w fazie przygotowań. Spędziłam dużo czasu na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego, obserwując lekarzy i pacjentów, ciągnęłam tam też aktorów, a Lesława wysłałam nawet na spotkania grupy DDA (Dzieci Dorosłych Alkoholików).
Debiutantów i debiutantki zawsze straszy się, że ich drugi film będzie prawdziwym sprawdzianem umiejętności. Jeśli wierzyć tej teorii, to Dębska zdała go śpiewająco. "Moje córki krowy" (2015) to historia oparta na losach rodziny reżyserki, a dokładniej opowieść o dwóch siostrach mierzących się z umieraniem rodziców. Dębska w cytowanym już wywiadzie, którego udzieliła Tomaszowi Raczkowi, mówiła o tym filmie jako o autoterapii i sposobie na odroczenie przeżywania żałoby po zmarłych rodzicach. Okazało się jednak, że film spełnił nie tylko tę osobistą funkcję, ale też został doceniony przez publiczność i krytyków za bezpretensjonalność i czułość wobec bohaterów i bohaterek. Główne role zagrały Gabriela Muskała i Agata Kulesza. Film nominowany był w kilku kategoriach do Orłów – ostatecznie do Dębskiej powędrowała statuetka za najlepszy scenariusz, a do wszystkich jego twórczyń i twórców – nagroda publiczności. Widownia doceniła też film podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Dębska napisała też książkę o tym samym tytule, w którym rozwinęła wątki, na które miejsca zabrakło w filmie. W 2018 roku ukazała się jej kontynuacja o tytule "Porozmawiaj ze mną".
Równolegle, czekając na zdjęcia do "Moich córek krów", Dębska pracowała nad dokumentem o Elżbiecie Czyżewskiej, który ukazał się w 2015 roku pod tytułem "Aktorka". Wyreżyserowała go wspólnie z Marią Konwicką. Twórczynie skupiły się na życiu Czyżewskiej po emigracji do Stanów Zjednoczonych. Polską aktorkę wspominają liczni artyści – m.in. Andrzej Wajda, Beata Tyszkiewicz, ale i… Meryl Streep, która Czyżewską poznała podczas pracy nad "Biesami" Wajdy. Dokument zdobył Orła w kategorii najlepszy film dokumentalny.
W 2018 roku na ekrany kin weszły aż dwa filmy Dębskiej. Jak mówiła w wywiadzie w programie KINOrozmowa, interesuje ją robienie kina środka – kolejnymi filmami konsekwentnie podąża tą ścieżką. Pierwszy z nich, "Plan B", to napisany przez Karolinę Szablewską komediodramat przedstawiający losy czwórki bohaterów, których życia ulegają przemianie tuż przed Walentynkami. W rolach głównych wystąpili Kinga Preis, Marcin Dorociński, Edyta Olszówka i Roma Gąsiorowska. Nieco ponad pół roku później premierę miała napisana przez Dębską wspólnie z Miką Dunin "Zabawa, zabawa" – wykorzystujący ten sam co "Plan B" format przeplatających się historii dramat o trójce kobiet borykających się z chorobą alkoholową. W głównych rolach obsadzone zostały Dorota Kolak, Agata Kulesza i Maria Dębska, córka reżyserki.
Artystka ma też na koncie dwa przedstawienia teatralne. W 2011 roku wyreżyserowała w Teatrze Capitol w Warszawie "Gotowane głowy" czeskiego dramaturga Marka Horoščaka – czarną komedię i satyrę na dramaturgów brutalistów. Na teatralne deski Dębska powróciła dopiero po sukcesie w filmie – w 2020 roku zrealizowała w Teatrze Powszechnym w Radomiu "Tancerza" na podstawie "Tancerza mecenasa Kraykowskiego" Witolda Gombrowicza. Reżyserka zinterpretowała opowiadania Gombrowicza jako pierwszy polski utwór literacki o stalkingu.
Do bohaterów i bohaterek swojego kinowego hitu, "Moich córek krów", Dębska powróciła w "Zupie nic", która kinową premierę miała pod koniec sierpnia 2021 roku. "Zupa…" jest prequelem jej wcześniejszego filmu – śledzimy w nim losy rodziny w latach 80. Film jest nostalgiczną wyprawą do PRLu – dla reżyserki będącego krainą rekonstruowanego na ekranie dzieciństwa. Jak mówiła Vouge'owi, zależało jej, by film był kolorowy i nasycony – zamiast smętnych szarości, o których tyle się w kontekście tego czasu mówi, dostajemy więc czerwienie, żółcie i zielenie, zamiast ponurych "pustych półek, na których jest tylko ocet" reżyserka serwuje tytułowy deser, czyli prosty przysmak z podstawowych składników, który był w tamtym czasie niezwykle popularny. W głównych rolach wystąpili Kinga Preis, Adam Woronowicz, Barbara Papis, Alicja Warchocka i Ewa Wiśniewska.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Ostatnia aktualizacja: wrzesień 2021 (ns)
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy