Możliwe, że odpowiedzi trzeba szukać poza książką. We wspomnianym wyżej wywiadzie Pawlak dzieli się, jak trudnym zadaniem było opisanie losów artysty, jak niepewna jest ich prawdziwość, do ilu nieporozumień może doprowadzić bezpośrednie odtwarzanie poglądów na podstawie tekstów literackich. Przyznaje, że napisana biografia to w dużym stopniu jego kreacja, co jest dowodem rzadkiej wśród badaczy odwagi. W takich okolicznościach cytat o doskonale skonstruowanym automacie stawałby się bardziej na miejscu. Nie znając jednak wyjaśnień i ograniczając do lektury, poznajemy żywego człowieka o konkretnym usposobieniu, który, jak się okazuje, wspomniane teksty literackie pisał z realnych pobudek:
W "Niemytych duszach" zamieszcza najróżniejsze diagnozy, porady i refleksje gromadzone od wczesnej młodości. Tekst pisany z wielką pasją, na pierwszy rzut oka zdaje się dowodem wielkich zasobów energii autora i jego wiary w sprawczość każdej jednostki, w możliwość wywołania zmian społecznych. W jakim innym celu pisałby i publikował eseje o złych nawykach rodaków? Wiele osób ta lektura rozbawi. Widać tu jednak również zniechęcenie i furię. Witkacy jest zawiedziony i zmęczony. Nie spodziewał się, że ojcowskie napomnienia – by stał "na wirchu", by był zawsze dobry, jasny, piękny i wierny ideałom – uczynią z niego Syzyfa (s. 334–335).
Jeśli sięgamy jednak do "Niemytych dusz", róbmy to w całej rozciągłości. Poza błyskotliwą krytyką mentalności rodaków, ich "puszenia się" i jakośtobędzizmu wynikających z dziedzictwa demokracji szlacheckiej, znajdziemy tam – lecz nie w biografii Pawlaka – żal, że Polska nie przyjęła chrztu z Bizancjum, nie przeżyła rewolucji na wzór francuski lub rosyjski, a obecnie (1936) nie ma więcej tak wielkich ludzi, jak Piłsudski "do wydarzeń majowych włącznie". Nie powinno się też opuszczać przypisu nr 1 ze strony 228 ("Narkotyki. Niemyte dusze", PIW, 2016), traktującego o mężczyznach jeszcze większych oraz miejscu kobiet w zrealizowanym przez nich ustroju. Żart czy nie żart, należy wysłuchać, żeby ocenić.