Ontologia jest dziedziną filozofii, która próbuje odpowiedzieć na pytanie, co naprawdę istnieje i jakie są właściwości istniejącego bytu. Próba takiej odpowiedzi wymaga jakiegoś pierwotnego i niepodważalnego założenia - w rodzaju Kartezjańskiego "myślę więc jestem". Budując swój system ontologiczny Witkacy przyjął za punkt wyjścia "pogląd życiowy" oparty na doświadczeniu introspekcyjnym: pewność własnej jaźni. Ja doświadczam siebie jako jedności, tożsamości i trwałości, mimo upływu czasu i przepływu wrażeń. Wiem, że jestem jednością w zmiennych okolicznościach, zatem jestem jednością w wielości. Doświadczając siebie jako Istnienia Poszczególnego dostrzegam zarazem i uznaję obecność innych Istnień Poszczególnych.
Antynomia jedności i wielości stanowi podstawę ontologii Witkacego. Świat jest jednością, ale składa się nań wielość istnień. Jako całość świat jest nieskończony. Jego części - Istnienia Poszczególne - istnieją w czasie i przestrzeni, są skończone i rozciągłe. Od wewnątrz doświadczają siebie jako samowystarczalne, oglądane z zewnątrz są częściami całości. Swoją filozofią wpisuje się Witkacy w tradycję monadologiczną, której najwybitniejszym przedstawicielem był Gottfried Wilhelm Leibniz. Monady Leibniza jednak były bytami duchowymi, "nie miały okien", tzn. nie oddziaływały na siebie, a miejsce w hierarchii zawdzięczały przedustanowionej harmonii boskiej. Monady Witkacego są istotami psychofizycznymi: doświadczenie własnej cielesności jest równie pierwotne, jak doświadczenie tożsamości psychicznej. W sporze między realizmem i idealizmem o istnienie świata Witkacy stanowczo opowiada się po stronie realizmu.
Uchwycenie struktury świata zbudowanego z Istnień Poszczególnych jest naczelnym zadaniem filozofii, dlatego powinna ona starać się zbudować porządną ontologię, zamiast stosować uproszczenia i absolutyzować jakąś jedną cechę przysługującą istnieniu. Do takich nieudanych prób należą według Witkacego m.in. współczesny mu fizykalizm, psychologizm, logicyzm, reizm. Witkacy znajdował się w samym centrum polemik filozoficznych swojego czasu. Dyskutował z Bertrandem Russellem, Alfredem Whiteheadem, Hansem Corneliusem, Leonem Chwistkiem, Romanem Ingardenem, Janem Leszczyńskim, szkołą lwowsko-warszawską. Sam nieprofesjonalista, prowadził debaty i korespondencję z wybitnymi profesorami uniwersyteckimi. Swoje poglądy zawarł w licznych artykułach i listach. Ich najpełniejszym wykładem jest dzieło "Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia" (1935). Doskonałe uzupełnienie stanowi wydana w 2000 roku zachowana przez Leszczyńskiego jego korespondencja z Witkacym: "Spór o monadyzm. Dwugłos polemiczny z Janem Leszczyńskim".
Czego Witkacy nie mógł zaakceptować? Fizykalizm nie jest w stanie wyjaśnić istnienia jaźni. Psychologizm nie tłumaczy jedności osobowości. Logika matematyczna niesłusznie rości sobie prawo do bycia podstawą wiedzy pewnej. Wszelki redukcjonizm sprowadza ontologię na manowce. Czy to jednak znaczy, że koncepcja bytu jako jedności w wielości jest racjonalnym poznaniem całej prawdy o bycie? Nie, bo takie całkowite poznanie nie jest możliwe. Jedność osobowości i jej skończoność wobec nieskończoności bytu jest Tajemnicą Istnienia, dostępną człowiekowi w fundamentalnym przeżyciu metafizycznym. Przeżycie to możliwe jest w wyjątkowych momentach, pod wpływem silnych wzruszeń, w chwilach zasadniczych pytań o sens świata i własnej egzystencji. W tym momencie ontologia Witkacego staje się filozoficzną podstawą jego historiozofii, teorii sztuki, malarstwa i dramatopisarstwa.
Teoria Czystej Formy i historiozofia
Niepokój metafizyczny wywołany przez tajemnicę istnienia wyraża się w religii, filozofii i sztuce. Religia i filozofia nie dają pełnych odpowiedzi na nurtujące człowieka pytania, zresztą ich rola współcześnie znacznie zmalała. Tym większa odpowiedzialność ciąży na sztuce. Prawdziwe dzieło sztuki jest jednością złożoną z wielości elementów, zatem symbolicznie odzwierciedla istotę bytu, zdolne jest wzbudzić poczucie tajemnicy i wywołać niepokój metafizyczny. Dzieło sztuki nie ma żadnych celów informacyjnych, dydaktycznych ani ludycznych. Istnieje tylko jako Czysta Forma i jako taka pełni swoją właściwą funkcję.
Poglądy Witkacego na sztukę znajdują się przede wszystkim w pracach: "Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia" (1919), "Szkice estetyczne" (1922), "Teatr. Wstęp do teorii Czystej Formy w teatrze" (1923).
Ze względu na formę Witkacy dzielił sztuki na jednorodne i złożone. Jednorodnymi były według niego muzyka, która posługuje się dźwiękiem, i malarstwo operujące linią i kolorem. Złożonymi - poezja i teatr. Natomiast - paradoksalnie, bowiem był autorem głośnych nowatorskich powieści - Witkacy nie zaliczał powieści jako takiej do sztuki, gdyż z konieczności jest ona nośnikiem informacji.
Zdaniem Witkacego sztuka dawna była harmonijna: Czysta Forma odzwierciedlała przeżywaną przez twórcę harmonię bytu. Obecnie artysta doświadcza świata jako pełnego sprzeczności i zagrożeń, toteż dzieło sztuki zawiera elementy wynaturzone i perwersyjne, dysharmonijne i brzydkie. Dlaczego? Dlatego, że ludzkość zmierza ku nieuniknionej katastrofie, której efektem będzie społeczeństwo powszechnej szczęśliwości i kompletny brak uczuć metafizycznych. Mechanizmy prowadzące do tej katastrofy przedstawił w dziele "O zaniku uczuć metafizycznych w związku z rozwojem społecznym" (w "Nowych formach w malarstwie").
Sprzeczność między indywidualizmem twórczym a tendencjami życia społecznego zmierzającymi do uniformizacji, do tworzenia doskonałego zrzeszenia, gdzie wszyscy są równi i zadowoleni, była już stałym tematem pisarzy Młodej Polski. Witkacy doprowadził ten konflikt do tragicznej skrajności. On miał za sobą doświadczenia I wojny światowej, rewolucji bolszewickiej, rodzących się ustrojów totalitarnych. W swoich obawach nie był osamotniony. W dwudziestoleciu międzywojennym wyraźnie zaznaczył się nurt katastroficzny, który w procesach demokratyzacji, w powszechnej oświacie i rodzącej się kulturze masowej dostrzegał zagrożenie dla kultury wysokiej i tworzących ją elit. Do najbardziej znanych pisarzy tego nurtu należeli Ortega y Gasset, Oswald Spengler, Nikołaj Bierdiajew, w Polsce - Marian Zdziechowski, Jan Korwin Kochanowski.
Nikt jednak nie poświadczył tak osobiście - życiem, twórczością, a w końcu samobójczą śmiercią - przeżywania dramatu historiozoficznego. Wierzył, że powszechna równość, którą niesie nieunikniona rewolucja społeczna, oznacza zagładę kultury opartej na indywidualizmie, śmierć metafizyki. Witkacy nazywał to zwycięstwem etyki nad metafizyką, a przez etykę rozumiał systemy głoszące dążenie do powszechnej szczęśliwości (z marksizmem na czele). Po rewolucji zabraknie osobników zdolnych do przeżywania Tajemnicy Istnienia, postrzegania jego dziwności. Ludzkość nie przestanie istnieć fizycznie, ale przemieni się w syte bydło. Zniknie religia, filozofia i sztuka. Droga do katastrofy, ostatnie chwile przed potopem - to materia jego powieści.
Witkacy - powieściopisarz
Teraz należałoby zapytać Witkacego-powieściopisarza, czym jest powieść, jeśli nie jest sztuką i czemu parał się jej produkcją. Odpowiedź brzmi: powieść jest workiem, do którego można wrzucić wszystko - wyłożyć dyskursywnie własne poglądy, zilustrować je konstrukcją postaci, wdawać się w polemiki, karykaturować aktualną rzeczywistość, tworzyć antyutopię przyszłości. Toteż w jego powieściach dyskurs filozoficzny sąsiaduje z pamfletem, rozważania psychologiczne z groteską polityczną. Do synkretyczności powieści przyzwyczaili nas już pisarze młodopolscy, ale oni byli w filozofowaniu i wieszczeniu poważni, często tragiczni. Witkacy jest równie - jeżeli nie bardziej - tragiczny. Ale ten tragizm ukrywa się pod totalną drwiną, karykaturą i ponurą groteską. Bohaterami jego powieści są "ostatni ludzie" - ostatni zdolni do uczuć metafizycznych w przededniu rewolucji społecznej, która niesie za sobą zagładę kultury europejskiej. Ostatni ludzie mogą jeszcze doświadczyć dziwności istnienia, ale za cenę wynaturzenia: ekscesów erotycznych, eksperymentów narkotycznych, wybryków artystycznych.
Takim artystą-dekadentem jest Atanazy Bazakbal, bohater "Pożegnania jesieni" (1927). Swoimi ekscesami doprowadza żonę do samobójstwa, wikła się w neurotyczny związek z Helą Bertz, demoniczną kobietą (ulubiona postać w prozie i dramatach Witkacego), przeżywa rewolucję niwelującą różnice społeczne, znękany ucieka za granicę, lecz w napadzie determinacji postanawia wrócić, aby przeciwstawić się niszczeniu indywidualności. Oczywiście bezskutecznie: zostaje zatrzymany podczas przekraczania granicy i stracony.
W "Nienasyceniu" młody bohater Genezyp Kapen pobiera lekcje dziwności istnienia u zdegenerowanych intelektualistów i artystów, u kochanek i kochanków. Tłem jest ostatni kawałek historii Europy. Jej starej kulturze zagraża od wewnątrz szerzący się komunizm, od zewnątrz - dużo gorszy komunizm chiński, który nigdy nie znał wartości indywidualizmu. Armia chińska pod wodzą Murti-Binga zbliża się do granic Polski. Tajemniczy agenci sprzedają jakieś wschodnie pigułki, które dają poczucie szczęścia i skutecznie paraliżują wolę. Do obrony szykuje się generalny kwatermistrz Kocmołuchowicz, który jeszcze żelazną ręką dzierży władzę w rozpadającym się świecie, ale niespodziewanie poddaje się i zostaje ścięty. Po dramatycznych przejściach wojennych i rewolucyjnych otępiały Genezyp i jemu podobni ostatni indywidualiści dożywają swoich dni otoczeni troskliwą opieką Ministerstwa Mechanizacji Kultury.
Akcja obu powieści dzieje się w przyszłości - gdzieś pod koniec XX wieku. Pozostaje pytanie o aktualność tego proroctwa: czy bezpiecznie przekroczyliśmy czas krytyczny, czy jesteśmy w trakcie procesu, w którym oglądacze reality-show wypierają z życia społecznego elity intelektualne?
Obie powieści miały duży wpływ na polską literaturę posługującą się groteską jako środkiem wyrazu. Były też tłumaczone na wiele języków obcych.
W 1968 wydana została z odnalezionego rękopisu trzecia powieść "Jedyne wyjście". Jej bohater Izydor Smogorzewicz Wędziejewski jest w dużym stopniu alter ego autora. Tworzy system filozoficzny pt. "Ontologia ogólna, nowym sposobem wyłożona". Wikła się w seks i narkotyki. Polemizuje z Chwistkiem, Russelem i Carnapem. Dyskutuje z przyjaciółmi o dwoistości istnienia i sztuce. Na koniec ponosi śmierć z ręki uczestnika dysputy - ale chyba potem zmartwychwstaje. Znalezione przez wydawcę notatki na marginesach dowodzą, że powieść miała mieć drugą część, z tym samym bohaterem i akcją przeniesioną z Warszawy do Zakopanego. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek powstała.
Z dzieł prozatorskich Witkacy pozostawił jeszcze traktat sprawozdający skutki eksperymentów z używkami i narkotykami "Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter. Apendix" (1932), "622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta" - satyryczny obraz przyjaciół (powstał ok. 1910, wydany 1972), "Niemyte dusze" - pamflet na rodaków (powstał ok. 1936, wyd. 1975).
W Państwowym Instytucie Wydawniczym ukazują się kolejne tomy krytycznego wydania "Dzieł zebranych". Całość - 23 tomy.
Autor: Halina Floryńska-Lalewicz, kwiecień 2004.