Wielka Emigracja
Gdy w październiku 1831 roku ostatecznie upadło powstanie listopadowe, a nadzieje na odzyskanie niepodległości przez Polskę na drodze militarnej zostały brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość, tysiące Polaków opuściły ojczyznę i postanowiły osiedlić się – w zamierzeniu chwilowo – w krajach politycznie bardziej im sprzyjających. Była to bezprecedensowa sytuacja nie tylko w polskiej historii, ale na skalę światową.
Przed XIX wiekiem emigracja polityczna stanowiła rzadkość. Po powstaniu jednak oficerowie, posłowie i członkowie rządu, a także szeregowi żołnierze nie chcieli bądź nie mogli skorzystać z carskiej amnestii, która umożliwiłaby im powrót do domu. Wielki wpływ na ich późniejszą mentalność miał tryumfalny przemarsz przez Niemcy. Lokalna ludność entuzjastycznie witała byłych powstańców, urządzała na ich cześć bankiety, zapewniała im wygodny wypoczynek i zaopatrywała w pieniądze. Potraktowani jak bohaterowie emigranci nabrali przekonania o solidarności narodów europejskich, rychłym nadejściu kolejnego zrywu wolnościowego oraz gotowości Niemców do zbrojnej pomocy.
Nadpisz opis powiązanego wpisu
Publicysta polityczny, krytyk literacki i muzyk. Był jednym z teoretyków polskiego romantyzmu, uczestnikiem i kronikarzem powstania listopadowego.
Emigranci osiedlali się w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Belgii, jednak najważniejszym ośrodkiem Wielkiej Emigracji stała się Francja, w szczególności zaś Paryż. Rząd francuski wypłacał byłym powstańcom zasiłki pieniężne stosownie do posiadanego stopnia wojskowego, z czasem jednak kwoty te stopniowo zmniejszały się, zmuszając emigrantów do poszukiwania źródła zarobku. Warto podkreślić, że byli to w zdecydowanej większości mężczyźni, którzy w kraju pozostawili wszystko, co określało ich tożsamość – majątki, tytuły, a także rodziny. Nie traktowali emigracji jako nowej rzeczywistości, do której musieli się dostosować, ale jako stan przejściowy przed wybuchem kolejnej rewolucji i powrotem do walki o wolność i niepodległość. Czuli się zatem przede wszystkim żołnierzami w stanie spoczynku i chcieli "przechować się dla Polski". Z biegiem lat jednak zapał i wiara w rychłe nadejście następnego powstania coraz mocniej ustępowały emigracyjnej rzeczywistości. Emigranci zaś albo przyjmowali ją, rezygnując przynajmniej częściowo ze swojej tożsamości "polskiego żołnierza w gotowości", albo uciekali od niej – w hazard, rozpustę, pojedynki, a także choroby psychiczne i samobójstwa.
Nadpisz opis powiązanego wpisu
Pierwszy tom "Encyklopedii emigracji polskiej i Polonii". Jest to pierwsza tego typu publikacja w Polsce poświęcona problematyce emigracji. Encyklopedia powstała w Zakładzie Badań Narodowościowych PAN Akademii Bydgoskiej i przedstawia informacje dotyczące wszystkich skupisk emigracyjnych i polonijnych na całym świecie...
Zdecydowana przewaga mężczyzn wśród Wielkiej Emigracji określała jej tożsamość i miała swoje dalekosiężne następstwa. Nie znaczy to, że nie znamy przykładów kobiet-emigrantek – warto wymienić choćby Delfinę Potocką, Joannę Bobrową czy Ksawerę Deybel – natomiast ich jednostkowe biografie nie pozwalają stworzyć całościowego obrazu kobiecej strony uchodźstwa. Kwestia zakładania rodziny na emigracji była zaś drażliwa. Stan kawalerski utożsamiano z mobilnością i gotowością do powrotu do walk narodowowyzwoleńczych. W miarę upływu lat, gdy wszelkie nadzieje topniały w zetknięciu z rzeczywistością, emigranci coraz częściej stawali na ślubnym kobiercu. Piętnowali jednak małżeństwa z cudzoziemkami, szczególnie z przedstawicielkami narodów zaborczych – Rosjankami, Niemkami i Austriaczkami. Niezamężne kobiety stanowiły niewielki odsetek emigracji, więc ewentualny ożenek często wiązał się z porzuceniem przez pannę domu w kraju i dobrowolnym dołączeniem do emigrantów (jak w przypadku Celiny Szymanowskiej, która poślubiła Adama Mickiewicza). Polacy, którzy założyli rodziny z cudzoziemkami, należeli do zdecydowanej mniejszości, choć oczywiście się zdarzali, jak Ignacy Domeyko i Ludwik Nabielak. Wielu decydowało się na starokawalerstwo bądź ograniczało się wyłącznie do związków nieformalnych (Juliusz Słowacki, Fryderyk Chopin, Cyprian Norwid czy Seweryn Goszczyński). Ponadto wiara w tymczasowość emigracji skłaniała wielu byłych powstańców do zalotów do lokalnych kobiet – do tego stopnia, że władze porządkowe zmuszone były wielokrotnie interweniować, by mieszczki nie bały się wychodzić wieczorami na ulice – oraz do korzystania z usług prostytutek. Przypadkowe kontakty seksualne skutkowały zaś chorobami wenerycznymi, które traktowano jednak jako cząstkę zwykłego emigracyjnego życia, nie zaś jako powód do wstydu czy potępienia. Panowało powszechne przyzwolenie na korzystanie z kawalerskiej swobody, choć zarazem kultywowano utrzymywanie sprawności bojowej.
Nadpisz opis powiązanego wpisu
Jak wyglądałoby życie Mickiewicza naniesione na mapę?
Najdotkliwszym doświadczeniem Wielkiej Emigracji była bieda. Rząd francuski zapewnił byłym powstańcom zasiłek – nazywany przez nich żołdem, jako że czuli się żołnierzami – który w większości wystarczał na zaspokojenie wyłącznie najbardziej podstawowych potrzeb. Mężczyźni zaś, odcięci od ewentualnych majątków w kraju, musieli znaleźć źródło utrzymania. Podejście do podejmowania pracy cechowała jednak ta sama tymczasowość, co kwestie damsko-męskie. Emigranci w większości nie chcieli zakładać nowego życia na obczyźnie, łudząc się rychłym powrotem do kraju. Ponadto rynek pracy we Francji czy w Anglii nie był w stanie przyjąć setek nowych pracowników, w większości bez wykształcenia lub z edukacją trudną do zweryfikowania. Szkolić się zaś byli powstańcy również nie chcieli, gdyż mogło im to przeszkodzić w ewentualnym dołączeniem do walk w kolejnej rewolucji. W efekcie oferowano im często najprostsze, najgorzej opłacane prace – przy budowie dróg i mostów, na kolei, w drukarniach i jako tanią siłę roboczą w prywatnych przedsiębiorstwach. W dodatku Polacy często otrzymywali znacznie niższe stawki niż Francuzi na identycznych stanowiskach, niekiedy nawet u przedsiębiorców prowadzonych przez innych emigrantów (według ulotki-odezwy "Do tułaczów polskich" wydawcy Aleksander Jełowicki i Eustachy Januszkiewicz płacili drukarzom o 4 sous mniej niż francuska drukarnia Pinarda). W efekcie bieda była na tyle rozpowszechnionym zjawiskiem, że notowano tylko najbardziej skrajne przypadki. Skromne dochody często nie wystarczały na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb. Stałe tematy w emigracyjnej korespondencji stanowiły głód, w tym długotrwałe głodowanie, i stan garderoby, w szczególności bielizny. Brak odpowiedniego odzienia z kolei uniemożliwiał uczestniczenie w spotkaniach towarzyskich i uroczystościach, a w efekcie prowadził do degradacji społecznej.
Nadpisz opis powiązanego wpisu
Jeśli przeanalizujemy menu restauracji stylizowanych na rustykalne, to okaże się, że znaczną część z tych dań chłop polski widział co najwyżej na pańskim stole, a reszta to XX-wieczne wynalazki. Co zatem jadła większość polskiego społeczeństwa przez wieki?
Nie znaczy to jednak, że emigranci, którym powodziło się lepiej, nie starali się zorganizować jakiejkolwiek pomocy dla pozostałych. W początkach uchodźstwa wielu z nich prowadziło wspólne stoły, przy których za niewielką comiesięczną opłatą można było zjeść polskie potrawy. Założone w 1837 roku Towarzystwo Polskie (zwane Klubem Polskim) starało się zapewnić nie tylko posiłki, ale także rodzinną, domową atmosferę polskim uchodźcom. Jednocześnie zakazano w nim całkowicie dyskusji politycznych, które często dzieliły emigrację i stawały się przyczyną kłótni, a nawet pojedynków. Do rozrywek w Klubie należała lektura czasopism oraz gra w bilard i karty, a zarząd pobierał opłaty od ilości rozegranych partii, by pohamować zapędy hazardowe gości. W wyniku wypadków Wiosny Ludów Towarzystwo zostało oficjalnie rozwiązane. Z kolei w 1862 roku powstało Stowarzyszenie Podatkowe, którego celem, wbrew nazwie, było zapewnienie "chleba i czci" zasłużonym. Zasługi te rozumiano bardzo szeroko, a przy przyznawaniu zasiłków i emerytur w zasadzie jedynym kryterium było odpowiednie prowadzenie się przez emigranta.
Nadpisz opis powiązanego wpisu
Po klęsce powstania listopadowego Mickiewicz dochodzi do wniosku, że sprawa polska musi stać się sprawą europejską. Wprowadza do swojego myślenia politycznego opozycję ludu (ludów) i władców, konsekwentnie opowiadając się po stronie tych pierwszych i oskarżając tych drugich – właśnie o tłumienie wolności. Głosi konieczność powstania federacji europejskiej.
W sytuacji beznadziejnej wielu byłych powstańców zwróciło się w kierunku religii. Początkowo sytuacja wyglądała zgoła inaczej; ksiądz Hieronim Kasjewicz utyskiwał: "młodzież emigracyjna jedną tylko księgę czytała: dzieje rewolucji francuskiej, jedną tylko myśl wyczytała – potrzebę rewolucji społecznej do odbudowania Polski". Ich życie duchowe określał mianem "apostazji praktycznej". Z upływem czasu emigranci cierpiący coraz większą biedę znaleźli ukojenie w religii. Adam Mickiewicz, człowiek wyjątkowo uduchowiony, wraz z Ignacym Domeyką, Antonim Goreckim, Józefem i Bohdanem Zaleskimi, Stefanem Witwickim, Cezarym Platerem i Bogdanem Jańskim założył nieformalną wspólnotę duchową nazywaną Braćmi Zjednoczonymi. Jak wspominał po latach Zaleski: "W rzeczach Wiary wszyscyśmy już wtedy stali w Kościele, z odcieniami przeróżnych, osobistych uwidzeń przeciwko Jezuitom i księżom, które drużba Jański usiłował sharmonizować, mając upatrzonych w Paryżu i w okolicy doskonałych spowiedników. Około tego czasu, zaczęliśmy u Adama spólne modlitwy, które wygłaszał najstarszy wiekiem Antoni Gorecki z osobnem namaszczeniem". Społeczność ta szybko rozpadła się, lecz w jej członkach pozostała potrzeba duchowości. Jański po krótkiej fascynacji sektą saintsimonistów postanowił nieść pomoc duchową potrzebującym, szczególnie osobom wykolejonym życiowo.
Nadpisz opis powiązanego wpisu
Powieść poetycka "Lambro. Powstańca grecki" Juliusza Słowackiego stanowi szkic do portretu bohatera XIX wieku, a także gorzki komentarz poety do klęski powstania listopadowego.
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Portret Andrzeja Towiańskiego pędzla Walentego Wańkowicza, około 1830, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Obrazek
wankowicz_andrzej_towianski.jpg
Zebrał wokół siebie grupkę wyznawców, w tym Hieronima Kasjewicza i Piotra Semenenko, przyszłych księży. Obaj już po wstąpieniu do stanu duchownego założyli zakon Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego, potocznie zwanego zmartwychwstańcami. Zakon ten za zadanie postawił sobie dbanie o interesy Kościoła i Polski oraz tępienie wszelkich przejawów herezji. Niedługo zaś po śmierci Jańskiego w Paryżu pojawił się Andrzej Towiański, mistyk z Litwy zapowiadający rychły powrót do ojczyzny. Dzięki zjednaniu sobie Adama Mickiewicza (którego żonę w tajemniczy sposób uzdrowił z choroby psychicznej) udało mu się szybko dotrzeć do szerokiego grona emigrantów. Niebawem wraz z Mickiewiczem założył Koło Sprawy Bożej, którego członkowie, towiańczycy, mieli przede wszystkim pracować nad sobą i swoim rozwojem duchowym. Po wydaleniu Towiańskiego z Francji władzę nad Kołem objął poeta, jednak postępujący rozdźwięk pomiędzy nimi stał się w końcu przyczyną rozpadu społeczności. Z kolei zmartwychwstańcy walczyli wściekle z towiańczykami i z Mickiewiczem, oskarżając ich o herezję.
Nadpisz opis powiązanego wpisu
Adam Mickiewicz opuściwszy rodzinne strony, nie spodziewał się zapewne, że resztę życia przyjdzie mu spędzić na obczyźnie. Jak wielu polskich emigrantów nie dopuszczał do siebie myśli o niemożliwości powrotu.
W ramach Roku Romantyzmu Polskiego odbyła się trasa koncertowa Młodzieżowej Orkiestry Unii Europejskiej (EUYO), obejmująca Austrię, Niemcy, Włochy, Holandię oraz Polskę. EUYO składa się ze 111 muzyków w wieku 16-26 lat z krajów Unii Europejskiej, którzy przeszli wymagający proces przesłuchań. W ich programie znalazły się m. in. neoromantyczne kompozycje Mieczysława Karłowicza, które nawiązują do trwającego Roku Romantyzmu Polskiego. W Polsce odbyły się dwa koncerty w ramach tej trasy – 21 sierpnia w Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego na Festiwalu Muzyki "Emanacje" w Lusławicach oraz 23 sierpnia na Festiwalu "Chopin i jego Europa" w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej w Warszawie. Współorganizatorem trasy jest Instytut Adama Mickiewicza.