Akcja "Lambra" toczy się na greckiej wyspie Ipsarze pod koniec XVIII wieku, w latach greckich walk niepodległościowych. Tytułowy bohater – przywódca korsarzy, który po klęsce poprzedniego zrywu opuścił Grecję wraz z ukochaną Idą – powraca do kraju na wieść o wybuchu nowego powstania. Doświadczenie kolejnej klęski pogrąża go we wzmacnianym przez nadużywanie opium zniechęceniu i sprawia, że jedynym czynem, na który się zdobywa, jest wysadzenie w powietrze tureckiej fregaty, na której dokonano egzekucji przywódcy Greków, Rygi. Po wykonaniu planu Korsarz dociera do swojego statku, z którego zamierza pokierować następnym zrywem. Wyrzuty sumienia – zarówno z powodu dokonanej masakry, jak i samego faktu pozostania przy życiu – Lambro próbuje zagłuszyć piciem "makowego napoju", odnosi to jednak skutek odwrotny od zamierzonego. Zadanie werbowania Greków do kolejnego powstania korsarz przerzuca na swojego Pazia-śpiewaka, sam zaś szuka zapomnienia w narkotycznych wizjach, które zamiast ulgi przynoszą mu tylko jeszcze większe udręczenie. W opiumicznych snach widzi dawnych towarzyszy broni, którzy oskarżają go, że "nie skonał, gdy inni skonali", słyszy "straszne i krwawe" hymny anielskie, w gorączkowych majakach postrzega samego siebie jako dowódcę statku kierowanego przez anioła zemsty i anioła zdrady. Wreszcie, będąc pod wpływem narkotyku, przebija sztyletem Pazia, w którego rysach rozpoznaje twarz Idy – ukochana korsarza przekupywała bowiem sługę Lambra, żeby być przy nim i targować się co noc o każdą kroplę wypijanego przezeń opium. Po dokonaniu zbrodni i rozpoznaniu tragicznej pomyłki, bohater wkrótce sam umiera od przedawkowania narkotyku.
"Lambro" ma kompozycję szkatułkową: dzieje bohatera czytelnicy poznają z pieśni śpiewanej przez Pazia w ipsarskiej łaźni, w której Turcy spotykają się na wspólne picie kawy ("mokki"), a Grecy – opium ("napoju z makowej toczonego rośliny"). Śpiewak, choć deklaruje, że "pieśń często z kajdan iskry wydobywa", swoich słuchaczy określa jednak bezlitośnie: mówi o nich jako o "trupach, niezdolnych z życia wybić się skonaniem", "odważnych – lecz na pół otrucia". Okazuje się zatem, że zażywanie opium (rozumiane tutaj jako metafora wypierania rzeczywistości, niebrania odpowiedzialności za własne czyny i pogrążania się w apatii) jest przypadłością nie tylko głównego bohatera, lecz także jego rodaków. To szkic do krytycznego obrazu Polaków, który znajdzie się potem w III akcie "Kordiana", a zarazem preludium do portretu "współczesnej Grecji" odmalowanego w "Podróży do ziemi Świętej" z Neapolu.
Opium – obok haszyszu – stanowiło w XIX wieku jeden z popularniejszych i łatwiej dostępnych narkotyków. Stosowano je także powszechnie w celach leczniczych – laudanum, nalewkę stworzoną na jego bazie, zapisywano jako antidotum na różnorakie choroby, uważano ją także za środek uspokajający i uśmierzający ból. Do grona najbardziej znanych miłośników opium można zaliczyć plejadę europejskich artystów: Thomasa De Quinceya, Théophile’a Gautiera, Charlesa Baudelaire’a, Johna Keatsa, Waltera Scotta, Charlesa Dickensa, Charlotte Brontë, Georga Byrona oraz małżeństwo Shelleyów – by wymienić tylko najważniejsze nazwiska. Doświadczenie w eksperymentowaniu z narkotykami mieli także polscy romantycy. Słowacki z opium mógł się zetknąć już w Wilnie, są także przypuszczenia, że mógł je palić podczas pobytu w Londynie, kilka miesięcy przed napisaniem "Lambra". Okazją do kontaktu z narkotykami była też podróż na Bliski Wschód, z której poeta przywiózł sobie sziszę (nargillę). Opium i haszyszu używał też zapewne jako leku na uśmierzenie gorączki i bólu, powodowanych przez gruźlicę. Na temat doświadczeń Słowackiego z narkotykami najwięcej można jednak wywnioskować z jego twórczości – i tu wracamy do "Lambra", który uchodzi za najbardziej wnikliwe studium wizji narkotycznych w literaturze polskiego romantyzmu.
Opium jest obecne w "Lambrze" na wielu poziomach. Jeśli traktować je dosłownie, pojawia się rzecz jasna jako substancja odurzająca i akcesoria używane do jej zażywania (napój makowy, gliniane i spiżowe czary, nargile, bursztynowe cybuchy fajek). Słowacki zamieszcza także w powieści opisy objawów klinicznych, pojawiających się pod wpływem narkotyku (bladość, powiększenie źrenic), fizjologicznych skutków jego zażywania (ożywienie graniczące z obłędem, skrajne stany emocjonalne, wyostrzenie zmysłów, senność), a wreszcie niezwykłych wizji poetyckich powstałych pod jego wpływem. Lambro nadużywa opium ("I co dnia czara o kroplę pełniejsza/ Te same widma i sny mu dawała"), nie mogąc znieść ciężaru życia ("Aby w tym życiu żyć jak najmniej – nie snem"). Picie makowego napoju nie przynosi jednak bohaterowi ulgi, tylko prowadzi do metodycznego rozjątrzania ran. I w tym wymiarze można mówić o jego metaforycznym znaczeniu – pogrążanie się w opiumicznym śnie ("półżyciu") jest figurą charakterystyczną dla poetyckich wypowiedzi Słowackiego na temat powstania listopadowego (w "Lambrze", "Kordianie", "Lilli Wenedzie" i "Grobie Agamemnona" poeta oskarżał rodaków o "połowiczność", niepełność, niedokończenie działań, niezdolność do czynu) i zarazem znakiem rozpoznawczym "bohatera wieku".