Od kilku lat właścicielami zabytkowej części Lusławic jest wybitny kompozytor i dyrygent Krzysztof Penderecki. Dzięki jego pracy i staraniom dwór i park zyskały pełny blask i rozkwitły pięknością jakiej chyba nigdy w swej historii nie posiadały. Dobra ogrodzono żywopłotem, dosadzono wiele rzadkich a okazałych roślin ze wspaniałymi rododendronami. Dano początek arboretum w którym państwo Pendereccy planują urządzić w 1985 r. światowy kongres dendrologiczny. Poprawiono drogi, ścieżki i klomby, zrobiono oświetlenie w parku i tarasy ogrodowe w jego wschodniej części. W czasie III Festiwalu urządzono w parku wystawę fotografii Lecha Aleksego Charewicza, obrazującą muzyczne spotkania festiwalowe w roku 1980 i 1983.
Wnętrza dworu zdobią meble z różnych epok. Empirowe i biedermeierowe sekretery i biurka, rokokowe i siemmlerowskie fotele i kanapy, sypialnie w stylu Ludwika XVI w którym rażą tylko nowoczesne kształty telewizorów. Ale Penderecki z racji funkcji rektora Akademii Muzycznej w Krakowie przyjmuje tu wielu gości z całego świata i sypialnie oprócz wszystkich wygód mieć muszą cywilizacyjne oznaki nowoczesności.
Na ścianach wiszą prace Malczewskiego oraz pamiątki związane z historią Lusławic. Oryginalne, drewniane zegary o zaskakujących kształtach budzą żywe, chociaż dyskretne zainteresowanie przybyłych gości.
Gospodarze zainwestowali wiele milionów złotych aby zabytkowy obiekt ziemi tarnowskiej odrestaurować i zapraszać do niego melomanów z wielu stron świata. Co więcej, urządzając w lusławickim dworze, na swój koszt i własnym staraniem międzynarodowe festiwale muzyczne, stali się wyjątkowymi i pierwszymi w powojennej Polsce prywatnymi mecenasami kultury.
Patrząc na to wspaniałe dzieło, poprosiłem Gospodarza o scharakteryzowanie genezy i celu muzycznych spotkań w Lusławicach.