Lokalne trendy na obszarze od jednej ulicy do kilku powiatów kształtowane były więc przez upodobania mieszkańców i nawyki ślusarzy oraz kowali, lecz także profil produkcji pobliskich zakładów przemysłowych, z których pochodził materiał, decydujący m.in. o tym, jakie formy przybierały pozostałości po wykrawanych kształtkach. Niekiedy profil ten widoczny jest w samej kolorystyce. Nie przypadkiem w okolicach Czarnej Białostockiej, gdzie działał zakład produkujący zarówno maszyny rolnicze i sprzęt AGD, jak i broń oraz materiały wybuchowe dla armii, znajdziemy wiele płotów w odcieniu wojskowej zieleni.
Znamienne, że abstrakcyjne rzeźby autorstwa czołowych twórców i twórczyń polskich XX wieku – Edwarda Krasińskiego, Wandy Gołkowskiej czy Jadwigi Maziarskiej – powstające w ramach Biennale Form Przestrzennych w Elblągu bywają formalnie i konstrukcyjnie niezwykle bliskie pleniącymi się wokół zupełnie oddolnie płotom i kratom. Kompozycje, które nadal w dużej części zobaczyć można przy ulicach i skwerach wokół centrum Elbląga, także powstawały z lokalnych przemysłowych odpadów, w tym przypadku z zakładów Zamech, wytwarzających m.in. elementy wyposażenia okrętowego i turbiny parowe. Podczas pierwszej edycji imprezy w roku 1965, a więc wtedy, kiedy rozpoczynał się boom na samoróbkową metaloplastykę, Miloš Urbásek stworzył kompozycję z kawałków blach po wyciętych profilach, Stanisław Sikora wykorzystał fragmenty rur, a Bogusław Szwacz cały garnitur kół zębatych, obręczy i kawałków blachy.
Różni je oczywiście od ówczesnych płotów przeznaczenie i kontekst powstania, ale w gruncie rzeczy stanowią drugą stronę tej samej monety. Jeśli rzeźby w przestrzeni publicznej powstawały w ramach propagowanego odgórnie sojuszu robotniczo-artystycznego i bazowały na bezpośredniej współpracy z przemysłem, domowe płoty-samoróbki powstawały na bazie surowców z tych samych miejsc, tyle że raczej za cichym pozwoleniem z góry.