Pręgowskiemu zależało również na tym, aby tą publikacją obalić fałszywą dysproporcję, jaka pojawia się w fachowej literaturze dotyczącej chociażby malarstwa ostatnich 100-150 lat: przewagi męskiej sztuki nad kobiecą. – A to nieprawda! Było wiele wspaniałych artystek już w XIX wieku, które mimo trudności, mimo że nie mogły studiować na akademiach sztuk pięknych, dokonywały przełomowych rzeczy – zapewnia. W zanadrzu ma jeszcze projekt związany z typografią, planuje książkę powiązaną z zagadnieniami ekologii.
Rozdział VI: Oczekiwania
Nikodem Pręgowski wychodzi z założenia, że albo wydaje się książki zrobione najlepiej jak to możliwe, albo trzeba dać sobie z tym spokój. Przykłada wagę nie tylko do strony graficznej i samych ilustracji, lecz także do materiałów, z jakich dzieło jest wykonane. – Zawsze traktowałem książkę jako jedno z najdonioślejszych odkryć ludzkości. Dzięki sekwencji spiętych kartek można stworzyć narrację i synergię między obrazem i treścią, w której obraz dopowiada treść – mówi toruński wydawca.
Okładka książki "Niejedno" Barbary Woźniak, fot. wyd. Drzazgi
Dla Agaty Chmieleckiej i Filipa Fierka głównym narzędziem pracy jest komputer, więc zapewniają, że lokalizacja wydawnictwa nie ma właściwie znaczenia. Pracują w samym środku Borów Tucholskich, z których czerpią inspiracje. – Nam najlepiej myśli się w lesie. Nazwę oficyny wymyśliliśmy właśnie na spacerze po okolicy. To świetnie, że w końcu kultura się decentralizuje i już nie wszystkie wydawnictwa mają siedzibę w Krakowie czy Warszawie – podkreślają.
Jakie dostrzegają wady i zalety prowadzenia kameralnego wydawnictwa? – Dzięki całkowitej niezależności, finansowej i instytucjonalnej, wszystkie decyzje podejmujemy samodzielnie, kierujemy się własnymi gustami i zainteresowaniami i nie idziemy na żadne kompromisy. W tym sensie niezależność to ogromny kapitał, którego nie mamy zamiaru zaprzepaścić. Jeśli mowa o jej negatywnych stronach, do głowy przychodzi nam tylko myśl, że finansowo jesteśmy zdani wyłącznie na siebie.